2-3 dni w Paryżu. Co zobaczyć? Część II

Zapraszam na drugą część trasy. Poniższy wpis to pomysł na kolejny dzień (ewentualnie dwa) zwiedzania Paryża. Nasz plan wyglądał następująco: Katakumby Paryskie – Dzielnica Łacińska: Panteon – Ogród Luksemburski – fontanna Saint Michel i Rue du Chat qui Peche – Notre Dame – Sainte Chapelle – Pałac Sprawiedliwości – Pompidou – dzielnica Le Marais – plac Bastylii. Przegapiliście poprzednie wpisy o Paryżu? Podrzucam linki do pozostałych:

Na dzień dobry wjechało konkretne memento mori. Kto by pomyślał, że w mieście miłości znajdziecie atrakcję witającą chłodnym „Stój, to wejście do Imperium Śmierci”. KATAKUMBY PARYSKIE to zbiór szczątek 6 milionów Paryżan z różnych okresów czasu. Miejsce jest przerażające i bynajmniej nie chodzi o klimat ale o zachowanie niektórych odwiedzających, strzelających sobie tam selfie foteczki z pozostałościami po mieszkańcach Paryża. Nigdy nie zapomnę turystki podsumowującej czaszki ułożone w serce donośnym it’s sooo sweet, które wydobyło się zza aparatu pstrykającego zakazanym fleszem w każdą stronę.

Katakumby paryskie rozciągają się na 770 hektarach! XVIII-wieczne cmentarze były tak przeludnione, że obawiano się epidemii dżumy. Stworzono więc podziemne pomieszczenia, w których gromadzono zwłoki. Wśród nich znajdziecie szczątki Robespierre i Dantona. W czasie II wojny światowej było to centrum tajnych spotkań francuskiego ruchu oporu. Od XIX wieku można je odwiedzać, choć turystom udostępniono niewielki procent całej powierzchni. Od 1995 roku wzmożono środki ostrożności i powiększono ilość pracowników. Powodem było… zbyt wiele imprez w katakumbach organizowanych przez osoby zwiedzające je samodzielnie. Trasa udostępniona dla odwiedzających liczy 2km. Przy wyjściu sprawdzane są Paniom torebki. Wiele razy zapobiegano w ten sposób wynoszeniu fragmentów kości na pamiątkę… Jeśli będziecie w Paryżu jedynie dwa dni i to w sezonie – odpuśćcie sobie katakumby. W grudniu stałyśmy tam w kolejce ponad godzinę – latem doliczcie sobie kilka godzinek więcej. Zwiedzanie powinno Wam zająć jakieś 1,5h. Bilety wstępu: 13 euro (ulgowy 11 euro). Audioprzewodniki (niedostępne w języku polskim) to koszt 5 euro. Godziny otwarcia: codziennie od 10:00 do 20:30. 

DZIELNICY ŁACIŃSKIEJ znajdziecie kilka dobrych i tanich miejsc na obiad. Kręte uliczki obrazują wygląd Paryża w czasach średniowiecznych. To część miasta, która uchroniła się od kompletnej przebudowy zgodnie z PROJEKTEM HAUSSMANA (wyburzono 60% miasta aby stworzyć miejsce na nowe budynki i ulice). Jak było kiedyś? Zakładam, że XVII-wieczna stolica Francji nie przypadłby Wam do gustu. Obowiązkowym gadżetem przy wyjściu na ulice był parasol. Bynajmniej nie chodziło tu o warunki pogodowe ale o ochronę przed fekaliami, którymi mieszkańcy chlustali z okien z każdej strony. Spacer wśród rwącego rynsztoku niemogącego uporać się ze swoją zawartością był wtedy czymś normalnym. Do dziś zachowało się kilka z nich – oczywiście to tylko pamiątka po dawnych czasach, a nie ujście dla ścieków. W takich warunkach była to wylęgarnia zarazków. Liczba ludności rosła, a kilkupiętrowe domy z dobudówkami nie były w stanie wszystkich pomieścić.

Kolejnym argumentem przemawiającym za słusznością projektu Haussmana był fakt, iż ciężko było poruszać się po mieście. Pomysł znalazł sporo zwolenników, choć nie obyło się bez krytyki. Ludzie zarzucali władzom i architektowi, że dopuszcza się eksperymentu na żywym organizmie. Udało się poprawić warunki życia, rozszerzając system kanalizacyjny, stworzono szerokie bulwary i oświetlenie na ulicy. Pojawiły się parki, symetryczny układ ulic i sporo budynków neoklasycznych. Dzisiejsze ulice tej części miasta są gwarne i tętnią życiem studenckim. To wysyp kawiarni, barów, restauracji, kin, muzeów, uniwersytetów i zabytkowych kościołów. Nazwa wzięła się od łaciny, którą można było tam usłyszeć w czasach średniowiecza na każdym kroku.

Spacer po Dzielnicy Łacińskiej rozpocznijcie od PANTEON(na poniższym zdjęciu, wstęp w godzinach 10:00 – 18:30, bilety: 7 euro, ulgowy dla młodzieży w wieku 18- 25, bezpłatnie – poniżej 18 lat). To kościół i mauzoleum z 1789 roku, w którym pochowano 73 niezwykle ważne dla Francji osobistości (m.in. Maria Skłodowska-Curie). Ludwik XV wzniósł go w podzięce za odzyskanie zdrowia. Pochówek w Panteonie był największym zaszczytem, jakiego może dostąpić Francuz, choć obserwując wydarzenia z najwcześniejszych lat mauzoleum to nie byłabym tego taka pewna. Pierwsze złożone ciało przepadło – usunięto je przez Francuzów podczas rewolucji. Kawałek dalej mieści się jeden z najstarszych uniwersytetów – SORBONA. 

20170621_174455

Przechodzimy do kolejnego miejsca, które odwiedziłyśmy latem. Mowa o OGRODZIE LUKSEMBURSKIM, którego trawnik zamienia się w jedno wielkie miejsce na piknik. To był idealny plener na obiad z Lidla – bagietka z serem, polecam. XVII-wieczny ogród powstał z inicjatywy królowej Francji Marii Medycejskiej. Miał jej przypominać rodzinny dom we Florencji ale plan chyba nie wypalił. Obecnie jest to siedziba senatu francuskiego.

Będąc przy FONTANNIE SAINT MICHEL warto odbić kawałek dalej i zobaczyć najmniejszą (ponoć) ulicę świata. RUE DU CHAT QUI PECHE liczy 20 metrów długości i 1,5 metrów szerokości.

Czas na KATEDRĘ NOTRE DAME! Dlaczego świątynia zdobyła tak wielką sławę? To przepiękny budynek, wiadomo. Podziękowania za reklamę należą się jednak Disneyowi i Quasimodo. Film powstał na podstawie powieści Victora Hugo „Katedra Panny Maryi w Paryżu”, choć takie stwierdzenie jest mocno przesadzone. Książka skupiała się na opisie katedry, a o dzwonniku pojawił się jedynie fragment. Wyglądało to mniej węięcej tak: <producenci filmowi przeglądający powieść> „dziejeeee katedry, architektuuuura, sztuuukaaa, blablablaaaaaa… O! Garbaty dzwonnik! To się sprzeda!”. Niektórzy twierdzą, że inspiracją do wzmianki o nim był pewien rzeźbiarz o podobnej posturze, który przebywał w katedrze kiedy autor zbierał materiały. Warto dodać, że zgodnie z powieścią wybrankiem Esmeraldy nie był Quasimodo, a arcybiskup Klaudiusz Frollo. Na potrzeby filmu i dla ułatwienia przekazu najmłodszym widzom w ekranizacji Disneya Frollo wystąpił w roli sędziego.

Katedra powstała na pozostałościach po świątyniach z IX wieku. Jej budowa zajęła 180 lat (XII – XIV wiek). Cały świat kojarzy tamtejsze dwie masywne (i niesymetryczne) wieże, wyrzeźbione posągi królów oraz słynne gargulce. Charakterystyczna jest też rozeta symbolizująca wieczność, zamknięta w kole oznaczającym doczesność. W skarbcu świątyni znajduje się relikwiarz z drzewa Krzyża Świętego. Wejście do katedry składa się z trzech portali, które prowadzą do ołtarza i 29 kapliczek (od 2018 roku wśród nich znajdziecie też polską). Świątynia pamięta wiele szczególnych wydarzeń z dziejów Francji, m.in. koronację Napoleona na Cesarza Francuzów. Dodam, że w grudniu zobaczycie tam jedną z najpiękniejszych i największych szopek bożonarodzeniowych.  Wejście do środka – bezpłatne. Wstęp na wieżę – 8,50 euro (ulgowy 5,50euro). Wejście do skarbca – 4 euro. Godziny otwarcia: poniedziałek – piątek 8:00 – 18:45, sobota i niedziela 8:00 – 19:15. 

20170621_185949

Kilka metrów od słynnej katedry znajduje się SAINTE CHAPELLE. To XIII-wieczna kaplica, która w sumie nie jest kaplicą. W dzisiejszych czasach nie uznaje się jej za obiekt sakralny, choć jej niezwykle trafiony przydomek – brama do niebios – sugeruje coś innego. W przeciwieństwie do katedry Notre Dame, jego budowa potoczyła się bardzo szybko – ukończono ją w 33 miesiące. (Nie)Kaplica piastowała przeróżne role – od miejsca, w którym złożono relikwie na początku jej istnienia po magazyn z mąką w czasach Rewolucji Francuskiej. Nie nastawiałam się na coś nadzwyczajnego ale wpadające do środka promienie słoneczne sprawiły, że widok 15-metrowych witraży był warty czekania w kolejce.

Godziny otwarcia: 2.01 – 31.03 od 9:00 do 17:00, 1.04 – 30.09 od 9:00 do 19:00, 1.10 do 31.10 od 9:00 do 17:00. Ostatnie wejście możliwe jest pół godziny przed zamknięciem. Wstęp: 10 euro, obywatele UE do 26 roku życia – bezpłatnie. Od niedawna można skorzystać z aplikacji Sainte-Chapelle Windows (0,99 euro za pobranie), która przybliży Wam wybrany fragment witrażu i objaśni w skrócie jego historię. Po krótkim wstępie włączy się kamera w telefonie. Należy „wycelować” w interesującą Was część okna, która wyświetli się z bliska wraz z opisem (dostępne w kilku językach – francuski, włoski, hiszpański, niemiecki, angielski i chiński).

20170621_153637~2

Sainte Chapelle znajduje się w gmachu PAŁACU SPRAWIEDLIWOŚCI – skupisku najważniejszych instytucji sądowniczych. Po przeniesieniu dawnej siedziby Pałacu Królewskiego budynek przekształcono w więzienie. O ile w nazwie pojawiło się słowo sprawiedliwość to raczej nie miało ono zbyt wiele wspólnego z tym miejscem. Skazańcy mogli liczyć na warunki zgodne z ich statusem majątkowym. Najbiedniejsi dostawali dobite cele, zaś bogaci czasami nie mieli powodu aby narzekać na swoją odsiadkę.

20170621_154932

10 minut spacerku i znajdziecie się już przy CENTRUM POMPIDOU. Jeśli myślicie, że w nawigacji coś nie pykło i stoi przed Wami system wentylacji galerii handlowej to możecie być pewni, że jesteście na miejscu. Szczerze mówiąc, podoba mi się ten budynek – to coś zupełnie innego. Wyobrażam sobie, jak bardzo szokował mieszkańców w momencie powstania (1977). Pompidou to największa na świecie kolekcja sztuki współczesnej. Najbardziej popularne wśród odwiedzających jest piąte piętro – znajdziecie tam m.in. obrazy Pabla Picasso i Salvadora Dali. Na samej górze znajduje się taras widokowy – wiele osób twierdzi, że rozpościera się stamtąd najpiękniejsza panorama na Paryż. Niestety nie było mi dane tego sprawdzić. W niewielkim budynku naprzeciwko galerii często organizowane są wystawy czasowe (wejście bezpłatne). Odsyłam do oficjalnej strony obiektu, w której znajdziecie ceny za wszystkie rodzaje biletu, który zresztą można też nabyć przez tę stronę.

Jeśli sądzicie, że budynek przypominający awarię hydrauliczną nie wprowadzi Was w zachwyt i uważacie, że niewyjaśnione bazgroły będące jednym z cennych nabytków muzeum (kliknij tutaj aby obejrzeć to, o czym mówię) ogarnąłby nawet Wasz pies rysujący z zamkniętymi oczami, proponuję kontynuację spaceru po DZIELNICY LE MARAIS. Nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza bagna i nie jest przypadkowa – tę część Paryża często zalewała Sekwana. Początkowo należała do templariuszy, a w późniejszym czasie była to dzielnica żydowska. W XVII wieku Henryk IV wybudował tam Place de Vosges (Plac Królewski), który przyciągnął w te rejony arystokratów. Niespełna 100 lat później stała się nieznacząca i zapomniana aż do lat 60-tych XX wieku, kiedy wprowadzono wiele zmian, które ożywiły to miejsce. Obecnie mieści się w niej sporo galerii sztuki, muzeów, barów (wiele z nich to miejsca przyjazne społeczności LGBT), kawiarni i sklepów ulokowanych w uroczych kamieniczkach.

PLAC BASTYLII wygląda bardzo niepozornie. Kiedyś mieścił się tam ogromny zamek, który potem przekształcono w więzienie Bastylię. Jej zdobycie było początkiem wybuchu Rewolucji Francuskiej (1 lipca 1789 roku). Doszło wtedy do ogromnych zmian polityczno-społecznych i obalenia monarchii Burbonów. W wyniku zamachu stanu władzę przejął Napoleon. Czytając o tych wydarzeniach mam wrażenie, że przeciwnicy króla chcieli zmienić w kraju wszystko co możliwe. Planowano m.in. ogólnokrajową frustrację dzieciaczków liczących sobie do dziesięciu podczas zabawy w chowanego – francuska sekunda miała trwać 0,864 sekundy, minuta 86,4 naszych sekund, zaś godzina 144 minuty. Pod Kolumną Lipcową (wykonaną z przetopionych armat Napoleona) pochowano ofiary Komuny Paryskiej, które dzielą to miejsce wraz z… mumiami egipskimi (łupy Napoleona nie mogły przetrwać w Luwrze ze względu na złe warunki do konserwacji). Do placu przylega nowoczesny gmach opery.


PROPOZYCJA W PRZYPADKU 3 DNI LUB DŁUŻSZEGO POBYTU W PARYŻU:

  • Jeśli zatrzymacie się w Paryżu na dłużej to proponuję odpuścić Le Marais i plac Bastylii w opisanej wyżej trasie zwiedzania. Lepiej ogarnąć je następnego dnia i zamiast tego dać sobie więcej czasu na uliczki w Dzielnicy Łacińskiej.
  • Katakumby w sezonie to dobry pomysł jeśli spędzicie w mieście ponad 3 dni.
  • Jeśli lubicie muzea to nie wyjedziecie z Paryża zbyt szybko.
  • Pobliski Wersal, będący przepiękną i ogromną rezydencją królów francuskich, to dobra opcja na cały dzień zwiedzania.
  • Biznesowa dzielnica La Defense z nowoczesnym Łukiem Triumfalnym i zabytkowy cmentarz Pere Lachaise, na którym spoczywa m.in. Fryderyk Chopin i Edith Piaf.

Ostrzegam, że po tak solidnych dwóch dniach nie będziecie w stanie stwierdzić ile kilometrów  pokonaliście, bo krokomierz może się Wam rozładować (checked). Dwie doby z takim planem byłyby możliwe ale i intensywne. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem będą więc trzy, a nawet cztery dni. Dajcie znać czy plan zwiedzania okazał się przydatny! Polecacie inne miejsca, których zabrakło we wpisie? Wszelkie sugestie mile widziane! 

3 dni w Paryżu – praktyczny przewodnik

Przed świętami udało mi się odwiedzić jedno z najsłynniejszych miejsc w Europie. To były trzy dni w towarzystwie zamarzającego transferu z Kolumbii. Pogoda w niczym nie przypominała zimowej, czego nie podzielała ubrana w 4 bluzy, kurtkę, 2 czapki i 2 pary rękawiczek koleżanka. Liczne warstwy nie pomagały – kiedy kaszlała, ludzie na ulicach myśleli, że wizyta w Paryżu była jej ostatnim życzeniem przed śmiercią. Trzeci raz w tym mieście i pierwszy zimą okazał się najbardziej wyluzowany. Mniej kolejek do atrakcji, brak tłoku, jakoś tak spokojniej, a na każdym kroku można było odczuć świąteczną atmosferę. 

CZY PARYŻ MOŻE ROZCZAROWAĆ?

Nie mnie. Za każdym razem miasto podoba mi się coraz bardziej ale zdania na jego temat są bardzo podzielone. Wiele osób uważa, że stolica Francji jest przereklamowana i wizyta w niej będzie sporym zawodem. Czasami rozczarowanie jest tak wielkie, że klasyfikuje się je do schorzenia. Mowa o syndromie paryskim, który dotyka głównie japońskich turystów. Nazwa bezpośrednio nawiązuje do Paryża ale mam wrażenie, że problem tkwi w zderzeniu się z faktem, iż wyimaginowany obraz miasta z bajki (silnie podsycany przez media) po prostu nie istnieje. Syndrom ten objawia się zawrotami głowy, dusznościami, przyspieszoną akcją serca, a nawet urojeniami. Co więcej, ambasada japońska we Francji służy pomocą w tej sprawie 24 godziny na dobę, wysłuchując rozczarowanych Japończyków na specjalnej infolinii. Nie da się ukryć, że Paryż od zawsze wychwalano w książkach i filmach. Jego zdjęcia nieustannie zalewają media społecznościowe, ograniczając się do najpiękniejszych zakątków. Aż tu nagle… okazuje się, że nie każdy mieszkaniec nosi beret, urocze uliczki są tak czyściutkie, nie wszyscy mieszkańcy to zakochane pary wieszające kłódki miłości na paryskich mostach.

Faktycznie, w dalszym ciągu zawiesza się kłódki. Nikt nie wspomina jednak, że co jakiś czas wywozi się je na złom z obawy przed runięciem przeciążonych barierek, które zresztą miało miejsce w 2014 roku (przygotowanie kłódek do wywozu uwieczniono na jednym z poniższych zdjęć). Pamiętajmy, że Paryż liczy 105km². Ciężko wymagać od niego wyłącznie magicznych zakątków – choć przyznaję, że jest ich tam naprawdę sporo. Berety u mieszkańców? Sporo osób ubiera się elegancko. Nie można jednak wpisać w ten schemat 2,2 miliona mieszkańców. Czy w mieście jest brudno? A no jest. Jakim cudem ma być lśniąco, skoro rocznie odwiedza go ponad 80 milionów turystów, nie zawsze dbających o czystość?

Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że według mnie miasto…

ZDECYDOWANIE ZACHWYCA!

Mimo, że latem odwiedzają go miliony turystów, w dalszym ciągu plasuje się wysoko w moim rankingu. Jest w nim coś niezwykłego i nic dziwnego, że od wielu lat odwiedzane jest tak licznie przez tłumy. Będąc w Paryżu po raz pierwszy czułam, jakbym już kiedyś tam była. Takie wrażenie odniosłam też przy odwiedzinach innych miejsc znanych mi z książek i filmów: Times Square, Wielkim Kanionem, Bazyliką Świętego Piotra, rzymskim Koloseum i egipskimi piramidami – to coś nie do opisania. Paryż ma znakomity PR ale nie sądzę, że jest przereklamowany. Trzecia wizyta w tym mieście okazała się najlepsza. Brakowało w niej ciśnienia i wypchania planu zwiedzania co do minuty. Polecam tę strategię. Szkoda byłoby wspominać jedynie bieganie po stolicy Francji – chyba, że miałby to być udział w maratonie.

O CZYM WARTO WIEDZIEĆ PRZED WYJAZDEM: 

  • Jeśli lecicie do pobliskiego Beauvais pomyślcie o wcześniejszym kupnie biletów do centrum Paryża, aby uniknąć stania w kolejce po ich zakup w sezonie (szczegóły poniżej).
  • Zamówcie noclegi z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem – to miejsce jest naprawdę oblegane przez turystów. Zwlekając zbyt długo, możecie sporo przepłacić.
  • Jeśli nie szkoda Wam 15 euro na najlepszą paryską atrakcję, polecam godzinny rejs po Sekwanie (można go zakupić tutaj). Zobaczycie słynne obiekty z ciekawej perspektywy – od strony wody. Wewnątrz łodzi zamontowano audio przewodniki, dzięki którym wysłuchacie komentarzy o mijanych miejscach (m.in. w języku polskim). Postarajcie się wypłynąć po zmroku (więcej informacji we wpisie o atrakcjach).
  • Obywatele Unii Europejskiej do 26 roku życia mają darmowe wejście do publicznych muzeów w Paryżu i mogą liczyć na sporo zniżek w przypadku innych atrakcji.
  • Planując zwiedzanie poszczególnych miejsc dokładnie sprawdźcie dni i godziny otwarcia poszczególnych miejsc. Uwaga na poniedziałki lub wtorki – sporo muzeów i instytucji publicznych jest wtedy zamkniętych.
  • Raczej nie miałyśmy problemu z dogadaniem się po angielsku ale przyznam, że wiele osób zwracało się do nas tylko i wyłącznie w języku francuskim. Jestem naprawdę wdzięczna Panu ochroniarzowi w Luwrze za to, że wyjaśnił mi drogę do jednej z sal muzealnych. Jego chęć pomocy musiała mi wystarczyć, bo zbyt wiele nie udało mi się wyłapać ze wskazówek udzielonych po francusku. Z kolei pewien kelner w restauracji kazał nam poprosić o rachunek w tym języku ale przekonał go fakt, że jeśli nie wiemy jak to powiedzieć to nie zapłacimy. W tym krótkim opisie sytuacji wyszedł na największego chama ale był naprawdę sympatycznym człowiekiem, który sprawił, że moja znajomość francuskiego wzbogaciła się aż o cztery słowa.

ZIMĄ CZY LATEM? KIEDY SIĘ TAM WYBRAĆ?

Jeśli miałabym komuś polecać konkretną porę to… naprawdę nie wiem co mogłabym doradzić. Raczej nie zaskoczę mówiąc, że każdy czas ma swoje plusy i minusy. Zdecydowaną zaletą wizyty w Paryżu zimą jest brak przyklejających się do Was turystów, którzy dotrzymują towarzystwa w wielogodzinnym kolejkach do najsłynniejszych atrakcji w mieście. Kolejnym faktem przemawiającym na korzyść zimy są tańsze noclegi. Z kolei sumę, którą udałoby się zaoszczędzić na hotelu chętniej wydałoby się w kawiarniach i restauracjach (chowając się co jakiś czas do środka przed zimnem). Latem możecie sobie pozwolić na jedzenie w foodtruckach czy też pikniki. Podczas ciepłych miesięcy z pewnością będziecie też więcej spacerować, przez co nie wykorzystacie tak wielu biletów na metro. Świąteczna atmosfera w Paryżu stawia wysoką poprzeczkę piknikom oraz plenerom nad Sekwaną i pod wieżą Eiffla. Jedno jest pewne – Paryż spodobał mi się o każdej porze roku i wierzę, że tak będzie też w Waszym przypadku.

JAK NAJTANIEJ DOSTAĆ SIĘ DO PARYŻA?

Dzięki linii lotniczej Wizzair można dostać się do pobliskiego Beauvais – warto skorzystać z wyszukiwarek esky lub scyscaner w celu znalezienia najtańszego i najbardziej dogodnego połączenia. Jest też opcja z lotniskiem Paris Orly lub Paryż-Roissy-Charles de Gaulle ale połączenia do Beauvais zazwyczaj okazują się być najtańsze. Ceny rozpoczynają się już od 39zł – takie okazje niełatwo upolować. W grudniu zapłaciłam 190zł za bilet w dwie strony i myślę, że była to dobra cena (poza bagażem podręcznym wliczono też drugi rejestrowany).

JAK DOJECHAĆ Z BEAUVAIS DO CENTRUM MIASTA?

Klikając tutaj możecie zakupić bilet autobusowy, który w 75 minut dowiezie Was z tego małego lotniska do ostatniej stacji metra Porte Maillot (stamtąd łatwo będzie się Wam dostać do większości miejsc w Paryżu – metro działa znakomicie, a rozkłady są naprawdę przejrzyste). Ze względu na korki moja droga na lotnisko przedłużyła się do dwóch godzin – miejcie na uwadze takie sytuacje (zdążyłam). Bilet w jedną stronę kosztuje 17 euro ale przy zakupie przejazdu w dwie strony przez Internet na wspomnianej wyżej stronie zaoszczędzicie, płacąc 29 euro. 

PORUSZANIE SIĘ PO PARYŻU:

Google maps jeszcze nigdy nie zawiodło – pokaże Wam dokładnie, z której linii metra skorzystać aby dostać się do danego miejsca. Poruszanie się po Paryżu tym środkiem transportu jest bardzo proste – wszystko jest przejrzyste i świetnie ze sobą połączone. Większość atrakcji znajduje się w 1 strefie. 1 bilet ważny 1,5h po skasowaniu to koszt 1,90 euro, a cena za 10 przejazdów (warto zakupić przy krótkim pobycie) wynosi 14,50 euro. Można je nabyć w automatach i kasach na każdej stacji. Mając taki bilet, możecie też korzystać z autobusu. Dzieci do lat 3 podróżują po mieście bezpłatnie. W wieku 4-9 lat można liczyć na 50% zniżki. Są też bilety całodniowe (Ticket Mobilis), które pozwalają na przemieszczanie się transportem publicznym do woli w ciągu danego dnia. Ich ważność wygasa po północy, a nie po 24 godzinach od momentu pierwszego skasowania biletu. Ceny za bilet całodzienny: 1-2 strefa 7,30 euro, 1-3 strefa 9,30 euro, 1-4 strefa 12 euro, 1-5 strefa 17,30 euro. W ramach karty Paris Visite można też nabyć bilet dwudniowy (19 euro), trzydniowy (26 euro) oraz pięciodniowy (38 euro).  

zone-paris_0
Większość atrakcji Paryża znajduje się w 1 strefie (poza nią znajdują się lotniska, Wersal i Disneyland)

GDZIE NOCOWAĆ?

  • Pominę hotel z pierwszej wizyty. Nie dlatego, że go nie polecam. Po prostu nie jestem pewna czy jeszcze istnieje – pierwszy raz byłam tam w 2006 roku.
  • Druga wizyta: hotel Montpellier Paris. Posiada przeróżne pokoje w dobrych cenach – polecam skromny ale przyzwoity pokój dwuosobowy ze wspólną łazienką (255zł/doba). Hotel oferuje też nieco droższe pokoje z prywatną łazienką.
  • Trzecia wizyta: hostel Generator. Jeśli komuś nie zależy na prywatności i ceni sobie możliwość poznania nowych osób to zdecydowanie polecam taką opcję. Wynajęcie łóżka w dużym pokoju sześcioosobowym z prywatną łazienką kosztowało mnie 107zł/doba. Panel z gniazdkami elektrycznymi i małe światełko miało każde z łóżek, co pozwoliło na uniknięcie wojen o ładowanie telefonu. Hostel wygląda na nowy, jest doskonale zlokalizowany, ma dobry tarasik, bar i restaurację, a nawet klub.

Jeśli dokonacie rezerwacji poprzez ten link, otrzymacie 50zł na Wasze konto za nocleg (kwota wpłynie najpóźniej do dwóch miesięcy od zakończenia pobytu w danym miejscu). Jeśli z niego skorzystacie, 50zł powędruje też do mnie – z góry dziękuję!

CO I GDZIE ZJEŚĆ?

Niestety nie wymienię tu słynnych restauracji serwujących żabie udka. Będą to raczej opcje, które nie pozwolą Wam tak łatwo zbankrutować. Polecam knajpki w Dzielnicy Łacińskiej w okolicy Fontanny Świętego Michała. Znajdziecie tam mnóstwo lokali serwujących tradycyjne crepes – naleśniki na słodko lub na słono. Ceny za porcję rozpoczynają się już od 3 euro. W budkach na zewnątrz kupicie je nawet za 2 euro, choć takie rozwiązanie jest zdecydowanie lepsze podczas podróży latem. Tym razem ja i zamarzający transfer z Kolumbii szukałyśmy nie tylko dobrego i taniego jedzenia ale okazji do ogrzania się w jakimś lokalu. Sporo niedrogich restauracji znajdziecie też na Montmarte. Jeśli szukacie miejsca w okolicy Luwru – polecam Rivoli (206, Rue de Rivoli). To połączenie kawiarni ze stołówką z dobrym jedzeniem i przyzwoitymi cenami. Latem, dobrym rozwiązaniem był dla nas zestaw z Lidla: bagietki, sery, wino. Taki obiad z widokiem na wieżę Eiffla dostarczy więcej wrażeń niż lunch w najdroższej restauracji (no… może i tego nie sprawdzałyśmy ale zakładamy, że tak właśnie by było).

BEZPIECZEŃSTWO W PARYŻU:

To, o czym zaraz napiszę może się okazać zbyt oczywiste ale chyba warto o tym wspomnieć. W żadnym wypadku nie korzystajcie z pomocy obcych ochotników przy kupowaniu biletów w metrze – chyba, że sami poprosicie o to w kasie lub zobaczycie osobę z odpowiednią „plakietką”. W przeciwnym razie możecie trafić na kogoś o średnich zamiarach, kto wręczy Wam bilet o połowę tańszy, zachowując solidną resztę dla siebie. Nie zaspokajajcie też swojej ciekawości, podając rękę cwaniaczkom pod bazyliką Sacre Coeur. Zachęcają do założenia Wam nitki na palec, a potem pyk – i nie ma portfela. Uważajcie też na kieszonkowców, którzy w tak licznie odwiedzanym przez turystów mieście nie narzekają na zarobki. Warto też dodać, że ze względu na zamachy terrorystyczne w ostatnich latach wojsko na ulicach nie należy do rzadkości.

Wraz z koleżanką wybrałam się do stolicy Francji w czasie protestu żółtych kamizelek. Ponoć. Podczas trzech dni w Paryżu (16 – 19 grudnia) nie zobaczyłyśmy ani jednej osoby ubranej w ten charakterystyczny od niedawna element garderoby. Nie wiem jakim cudem. Jedyny prawdopodobny ślad po proteście uwieczniłyśmy na poniższym zdjęciu. Podczas marszu wydarzyło się sporo smutnych incydentów ale Francuzi zapewniali nas, że sprawcy tych tragedii to niewielki odsetek uczestników. Margines społeczny podpalający kioski znalazł swoje ujście w mediach, przez co zdenerwowana mama koleżanki z Kolumbii prosiła ją o codzienny raport czy żyje. W listopadzie Macron ogłosił sporą podwyżkę cen za paliwo, a żółte kamizelki to chwytliwy element, który posiada w swoim samochodzie każdy kierowca. Podwyżka raczej nie zmieniłaby życia zamożnych Paryżan korzystających z metra, czego nie można powiedzieć o osobach mieszkających poza stolicą i poruszających się na co dzień samochodem. Tak wielki wzrost cen miałby ogromny wpływ na ich budżet domowy. Największa podwyżka od dwudziestu lat to nie jedyny powód frustracji. Macron od dawna postrzegany jest przez swoich obywateli jako prezydent bogatych. Dowodem na to jest np. zniesienie podatku majątkowego, który płaciły gospodarstwa domowe o majątku przekraczającym 1,3 miliona euro. Prezydent twierdził, że obarczenie nim zamożnych jest niesłuszną karą za ich sukces. Z kolei Francuzom nie podoba się to, że w ogłaszaniu podwyżek godzących w średniozamożnych obywateli Macron nie ma już takich oporów. Nie miałam na celu stworzenia z tego wpisu wywodu politycznego – chciałam jedynie przekazać to, czego udało nam się dowiedzieć na ten temat od mieszkańców.

bty

CO ZOBACZYĆ W PARYŻU? 

W kolejnym wpisie pojawi się propozycja zwiedzania Paryża w trzy dni. Postaram się zamieścić sporo ciekawostek o proponowanych przeze mnie miejscach. To będzie długa ale ciekawa trasa – mam nadzieję, że pozwoli Wam odkrywać to miasto z przyjemnością i bez pośpiechu!