Plan podróży po Kubie – Centrum Hawany i Vedado

W poprzednim wpisie zamieściłam relację z pierwszych chwil na Kubie oraz informacje dotyczące zwiedzania Habana Vieja. Dziś skupię się na Vedado i Hawanie Centralnej. Te dzielnice są według mnie znacznie ciekawsze i autentyczne. Uliczki z nieodłącznym elementem tamtejszego krajobrazu, jakim jest powiewające pranie, pozwolą Wam podejrzeć zwykłą kubańską rzeczywistość. 


Jak zwiedzić Centrum Hawany i Vedado? – DZIEŃ 3

Dzięki Free Walking Tour! Tutaj możecie sprawdzić godzinę i miejsce zbiórki (w styczniu 2019 spacery po mieście ruszały codziennie o 9:30 i 16:00 z Plazuela de Angel). Wycieczki odbywają się w języku angielskim lub hiszpańskim i trwają jakieś 2,5-3h. Oficjalnie są one darmowe ale wypada wręczyć przewodnikowi napiwek.

Nie udało Wam się złapać Free Walking Tour? Szkoda! Pozwolę sobie nie pozostawiać Was załamanych 😀 Poniżej przedstawiam listę interesujących miejsc w Havana Central i Vedado, które warto zobaczyć oraz naszą trasę. Oto pierwsza część spaceru:

LA FLORIDITA!

Nie, żebym namawiała do wizyty w barze z samego rana… Warto wpaść do ulubionego miejsca Hemingwaya. Pijał tam Daiquiri, nieustannie je wychwalając, dzięki czemu bar cieszy się niesłabnącą popularnością wśród turystów. Właśnie dlatego radzę jedynie rzucić okiem na lokal i kontynuować spacer. Z całym szacunkiem do Ernesta, ale istnieje wiele innych knajp, które będą przyjemniejsze i nie tak zatłoczone. Bar wchodzi w skład Habana Vieja, ale wygodniej będzie Wam złożyć wizytę we Floridicie, poprzedzając zwiedzanie centrum. 

EL PARQUE CENTRAL!

Ten uroczy plac znajduje się w pobliżu Kapitolu, zaś jego centralne miejsce zajmuje posąg Jose Martiego – kubańskiego bohatera narodowego, upamiętnianego na wyspie przy każdej możliwej okazji (większość szkół, placów, ulic, parków, nagród nosi właśnie jego imię). Liczba 28 palm na placu również nie jest przypadkowa – symbolizuje datę urodzin Martiego (28 stycznia). Jedną z najbardziej okazałych budowli w parku jest Teatr Wielki z 1915 roku, będący główną siedzibą Baletu Narodowego. Przy parku znajduje się wiele luksusowych hoteli. Jednym z nich jest Manzana – najdroższy na Kubie (w którym się zatrzymałyśmy, hehehe).

KAPITOL! 

Leży na pograniczu centrum i Starego Miasta. Bez wątpienia jest to kubańska duma narodowa, intensywnie restaurowana w ostatnich latach. Mam ogromne szczęście do rusztowań (rozkładają je chyba zawsze przed moim przyjazdem) ale muszę przyznać, że Kapitol wyglądał okazale nawet w metalowej obudowie.

Budowa rozpoczęła się za rządów prezydenta Gerarda Machado (lata 20-te XX wieku). Oficjalnie mówi się, że wzorowano się na francuskim Panteonie. Bardziej jednak przekonuje mnie inspiracja Kapitolem w Waszyngtonie. Wejścia pilnują dwa ogromne posągi symbolizujące dwie cnoty – pracę (po lewej) i opiekuńczość (po prawej). Chętni mogą też zajrzeć do środka, choćby dla 25-karatowego diamentu, który wyznacza kilometr zerowy na Kubie.

SANTUARIO DE NUESTRA SEÑORA DE CARIDAD:

To sanktuarium jest doskonałym miejscem do obserwacji przenikania się dwóch religijnych światów – Santerii (religia afrokubańska z elementami szamanizmu, którą przywieźli na wyspę niewolnicy) oraz tradycji katolickich. Na schodach prowadzących do wnętrza świątyni zobaczycie słoneczniki. To ulubione kwiaty bogini Ochun, odpowiadającej za płodność w kulcie Santerii. Mieszkańcy składają je, po czym wchodzą do kościoła na mszę. Przenikanie się tych tradycji to synkretyzm religijny, który jest niezwykle silny na Kubie i nikt nie widzi w tym nic nadzwyczajnego.

Mój drugi wieczór w Hawanie był też drugim spędzonym w łóżku z gorączką. Nasza gospodarz postanowiła temu zaradzić. Wręczyła mi końcówkę sznurka, trzymając drugi koniec w swojej ręce. Naciągnęła go i przykładała do łokcia (coś w stylu odmierzania nim długości liny). Po kilku seriach strząsnęła rękę, powtarzając ruch jeszcze wiele razy, obracając mnie w każdą stronę i mówiąc coś pod nosem w pełnym skupieniu. Kiedy wspomniałam o tym chłopakom z nurkowania, uśmiechnęli się dodając, że to naprawdę pomaga.

Santeria to religia wciąż żywa na wyspie. Szacuje się, że 80% mieszkańców Kuby praktykuje ją, regularnie odbywając rytuały i pielęgnując jej tradycje. Kubańczycy często utożsamiają Orishas (bożków Santerii – to również nazwa słynnego zespołu kubańskiego) ze świętymi Kościoła katolickiego. Wielu wyznawców zamieszkuje hawańską dzielnicę Regla. Możecie tam spotkać osoby ubrane na biało, przechodzące przez inicjację, mającą ukształtować ich duszę. Uczestniczą w wielu ceremoniach, chodząc w bieli przez cały rok. W tym czasie nikt inny nie może ich dotykać, poza rodziną lub drugą połówką. Pan, który przepowiedział Karoli przyszłość (na poniższym zdjęciu) prawdopodobnie był osobą praktykującą Santerię. Mina Pana na drugim planie sugeruje, że ma wątpliwości co do przepowiedni.

KUBAŃSKIE… CHINATOWN?

Wiadomo, że Chinatown to popularna część setek wielkich miast. Okazuje się, że nie brakuje jej nawet na Karaibach! Wikipedia informuje, że jest to drugie najważniejsze Chinatown na świecie (ustępuje jedynie temu z San Francisco). To nie informacja od tamtejszej władzy, która zresztą pewnie pokusiłby się o stwierdzenie, że w tym rankingu (jak i w każdym innym :D) wyprzedza USA.

brama do Chinatown.jpg

W latach 50-tych XIX wieku Chińczyków sprowadzono na wyspę jako tanią siłę roboczą. Pracowali z niewolnikami na plantacjach trzciny cukrowej. Wiele z nich osiadło tam na stałe ale po wybuchu rewolucji większość przeniosła się do USA. Pierwszą restaurację Państwa Środka na Kubie założono w 1858 roku. Stopniowo otwierały się też bary, sklepy, gospody, warsztaty, pralnie, kina, teatry, apteki. Mieli nawet własną izbę handlową i osobny cmentarz (chińscy przodkowie z Hawany spoczywają w Vedado). Najwięcej (choć i tak jest ich niewiele) wschodnich akcentów pojawia się na ulicy Dragones i Zanja.

dav

Kiedyś głównymi skojarzeniami z tamtejszym Chinatown były swego rodzaju zakłady pracy Pań trudniących się najstarszym zawodem świata, palarnie opium oraz teatr Szanghaj serwujący sprośne przedstawienia (najprościej rzecz ujmując, było to uprawianie seksu przed publicznością). Atrakcyjna cena za spektakl (dolar z hakiem) zapewniała konkretną widownię.

O ile za czasów prezydenta Batisty (zwolennika imprezowych klimatów, przyjaciela mafii i robienia z Kuby jednego wielkiego kasyna) działalność teatru Szanghaj miała się świetnie, to po rewolucji braci Castro zamknięto wszystkie burdele i znacjonalizowano chińskie restauracje, sklepy i bary. W ostatnich latach dzielnica wraca na dobre tory. Najwyraźniej władze zdają sobie sprawę z tego, że chińskie akcenty to kolejna atrakcja turystyczna. Z autentycznym odrodzeniem się Chinatown będzie ciężko. Liczba Chińczyków zamieszkujących Kubę wynosi nieco ponad 300 osób.

chinatown.jpg
Chińska szkoła Wushu (Kung Fu). Kto jest jej patronem? Oczywiście Jose Marti – patron wszystkiego na Kubie 😉 i tamtejszy bohater narodowy

Mercado san Rafael!

Skoro jesteście już w okolicy, warto zajrzeć na targ owoców i warzyw – wiele z nich widziałam po raz pierwszy. To okazja do zaopatrzenia się w zdrową i tanią przekąskę, będącą raczej rzadkością na Kubie. Chętni mogą tam nawet zakupić mięsko, leżące sobie na ladzie na słoneczku.

mercado sanrafael.jpg

SZPITAL BRACI Ameijeiras!

Do kubańskich szpitali przyjeżdżają obywatele innych krajów, aby korzystać z pakietów zdrowotnych. Medycyna na Kubie plasuje się na bardzo wysokim poziomie (mówiłam o tym przy okazji omawiania kubańskiej rzeczywistości). Tamtejsi lekarze od lat przyciągają pacjentów z zagranicy. W 2000 roku na Kubie zawitał Diego Maradona, który zaufał wysokiemu poziomowi kubańskiej medycyny, przyjeżdżając na odwyk. Być może nie jest najlepszym przykładem skuteczności tamtejszych lekarzy, ale to tylko jeden z wielu celebrytów, którzy skorzystali z pakietów medycznych na wyspie. Podczas pobytu na Kubie Maradona zaprzyjaźnił się z Fidelem Castro. Z dumą demonstrował na swoim ramieniu wytatuowany wizerunek swojego rodaka i bohatera narodowego Kuby – Che Guevara.

Jak wygląda leczenie Kubańczyków? Jeszcze do niedawna rękawiczki jednorazowe były rzeczą wielokrotnego użytku. Zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to niedorzecznie, ale mimo emigracji świetnych lekarzy, braku sprzętu i lekarstw służba zdrowia jest na wysokim poziomie. Kubańczycy mogą z niej korzystać za darmo – to jeden z głównych plusów rewolucji. Szkoda tylko, że apteki świecą pustkami.

IMG_20190120_122818.jpg

CALLEJON DEL HAMEL!

Kolejne miejsce utwierdzające w przekonaniu, że Kuba jest niesamowicie różnorodna! Callejon del Hamel to niewielka alejka z mnóstwem kubańskiego street art, w którym praktykuje się tradycje związane ze wspomnianą wcześniej Santerią. Kim był Hamel? Bogatym kupcem, który utrzymywał mieszkańców tej niezbyt zamożnej części Hawany (patrząc na jej ulicę, w tej kwestii nic się nie zmieniło). Żywe kolory i sporo pomysłowych instalacji artystycznych przyciąga wielu turystów. Warto wpaść tam w niedzielę w godzinach 11:00 – 15:00, kiedy kapłani Santerii tańczą w rytm rumby, przywołując bębnami Orishas.

HOTEL NACIONAL!

Widziałyśmy go już pierwszego dnia w drodze do Habana Vieja. Teraz jest okazja aby poznać to miejsce i przyjrzeć mu się z bliska. Odsyłam na mojego Instagrama, z którego dowiecie się więcej na temat tego budynku. Tym, którzy wcześniej natknęli się na mój wpis i poczytali o hotelu, proponuję przejść dalej.

View this post on Instagram

#Cuba #mafie Jak wyglądały rządy na wyspie zanim przejął je Fidel Castro? Proponuję przypomnieć sobie słynny film Dirty Dancing 2 😉 Ekskluzywne przyjęcia rodziny Katie oraz ich beztroskie życie w luksusowych hotelach stanowiły dobry kontrast dla losów Kubańczyka Javiera. W latach 30-tych i 40-tych Kuba była rajem dla Amerykanów. Zapewniano im tam zabawę bez zamartwiania się o prohibicję. Dzisiejsze Las Vegas było niczym w porównaniu do ówczesnej Kuby. Kasyna przeżywały czasy świetności, choć było w nich sporo cwaniaczków pomagającym szczęściu. Prezydent Batista chciał rozwiązać ten problem, zatrudniając mafiozów. Jednym z nich był Meyer Lanski – amerykański gangster i późniejszy… minister handlu na Kubie. Bezwzględnie pilnował "porządku" w tamtejszych kasynach. Jego koledzy po fachu często wpadali na wyspę z Miami. Wielu z nich zatrzymywało się w swoich hotelach – mogli wznosić nowe obiekty bez konieczności wykazywania źródła dochodu. Ich kompanem do zabawy był Frank Sinatra. Do współpracy na Kubie gangsterzy zaprosili Charlesa Luciano – głowę sycylijskiej mafii. To, że akurat przebywał w nowojorskim więzieniu nie stanowiło dla nich większego problemu. Ludzie Lanskyego odbili go i przewieźli do Hawany. W 1946 roku w HOTELU NACIONAL (widocznym na poniższym zdjęciu) odbył się wielki zjazd mafii, trwający ponad tydzień. Policja najwyraźniej nie wiedziała o spotkaniu (w przeciwieństwie do wszystkich mieszkańców), bo żaden funkcjonariusz nie pojawił się we wspomnianym hotelu w tamtym czasie… Rządy gangsterów nie przynosiły oczekiwanych korzyści – mimo, że interes niby się kręcił (a jeśli nie, to nagle zaczynał się kręcić ⚰). Niemniej jednak, zbyt wielu ważnych inwestorów wycofało się z Kuby, przez co kraj powoli upadał. Większość Kubańczyków (poza oficerami wojskowymi) klepało biedę w policyjnym państwie. Maszerując rano do pracy (o ile w ogóle ją mieli, bo panowało wtedy wielkie bezrobocie) mijali porozrzucane na ulicach ciała przeciwników reżimu. … i nagle pojawił się młody, energiczny Fidel Castro. Z deszczu pod rynnę? #cuba #cubanhistory #mafia #lansky #sinatra #luciano #hotelnacional #habana #havana #cuba2019 #batista #travel #travelblogger

A post shared by wyjechawszy.com (@wyjechawszy) on

BUDYNEK FOCSA! 

Odchodząc od Maleconu w stronę miasta, zobaczycie najwyższy w mieście masywny budynek FOCSA, znajdujący się w sąsiedztwie hotelu Nacional. Przypomina mi trochę klimaty gdańskiego falowca, choć ten jest akurat „nieco” wyższy. Widok blokowisk zawsze kojarzył mi się z krajami postsowieckimi. Ich obecność na Kubie w połączeniu z palmami była dla mnie zaskakująca. Właściwie to nie powinna dziwić – w końcu wyspa przez lata była bliskim sojusznikiem Związku Radzieckiego.

800px-Tower_FOCSA_Buiding
autor zdjęcia: Osvaldo Valdes, Wikimedia Commons, licencja

Kolejna część trasy wyglądała tak: 

Ambasada USA!

Bynajmniej nie chodzi tu o jakąś perełkę architektoniczną – raczej o historię tego miejsca. W 2015 roku odnowiono relacje USA i Kuby, wskrzeszając w Hawanie ambasadę amerykańską. Fidel Castro kolejny raz dowiódł, że jego kreatywność miała się dobrze. W pobliżu budynku znajduje się trybuna antyimperialistyczna, z której przemawiają zasłużeni dla Państwa w przypadku, gdy działania północnego sąsiada okazują się być niesprzyjające dla Kuby. Co więcej, ambasadę zakrywa mnóstwo wysokich masztów. W momencie naruszenia interesów Kuby wywiesza się na nich 23456745678987 flag.

EDIFICIO DE LOPEZ SERRANO

Kontynuując spacer, przejdziecie obok budynku Lopeza Serrano, bankiera trudniącego się wydawnictwem. Jego matka była właścicielką najlepszej księgarni w Hawanie. Ojciec był przykładem Od zera do milionera. Fortunę zapewnił mu nie tylko związek z bogatą kobietą, ale popieranie idei niepodległości Kuby. To z kolei sprzyjało zawieraniu ważnych kontaktów.

Budynek zajmował centralne miejsce w panoramie miasta widzianej z balkonu Pań, u których się zatrzymałyśmy. Do 1956 roku był on najwyższym obiektem mieszkalnym na Kubie. Jednym z lokatorów był senator i kandydat na prezydenta – Eduard Chibas. W 1951 roku dokonał samobójstwa na antenie w stacji radiowej CMQ.

btrhdr
Budynek Lopez Serrano po prawej stronie, widziany z balkony naszych gospodarzy

COPPELIA!

Zanim traficie do kolejnego miejsca, nie zapomnijcie o lodach w słynnej Coppelia. Wiecie, że ta lodziarnia jest państwowa? Założył ją sam Fidel Castro, który osobiście wybierał smaki deseru. Niech Was nie odstraszą długie kolejki przed wejściem (a raczej pięcioma wejściami) – to przecież znakomita okazja, aby poczuć klimat Kuby! Jeśli nie zależy Wam na jej poznaniu i stać w kolejce po średniego loda w upale i ścisku, możecie skorzystać z innego wejścia bez kolejki, płacąc w walucie turystycznej (CUC). Więcej informacji na temat Coppelii znajdziecie we wpisie o kubańskim jedzeniu.

UNIWERSYTET W HAWANIE!

Powstał w 1728 roku, co czyni go najstarszym na Kubie i jednym z pierwszych w całej Ameryce. Do XX wieku mieścił się w obrębie Habana Vieja, a w późniejszym czasie przeniesiono go do dzielnicy Vedado. Na jego terenie odbyło się wiele demonstracji, począwszy od przeciwników Batisty po protesty przeciwko rządom Fidela. Castro również uczęszczał do tej instytucji. W 1950 roku stał się absolwentem prawa. Macie trochę czasu lub chcecie sobie zrobić przerwę na odpoczynek? Usiądźcie na schodach do wejścia zajętych przez studentów, którzy wydają się być ciekawi świata i chętnie porozmawiają z obcokrajowcami.

Plac Rewolucji!

To ołtarz Ojczyzny i miejsce najważniejszych wydarzeń związanych z obchodami świąt narodowych kraju. To plac, na którym co roku świętowano urodziny przywódcy Fidela Castro. To także jedno z najsłynniejszych miejsc w Hawanie, w którym centralne miejsce zajmuje pomnik Jose Martiego. Tak, tak, kolejne upamiętnienie jego osoby – pisarz prześciga samego Che Guevara, choć na ogromnym placu rewolucji znalazło się i miejsce dla niego. Wizerunek rewolucjonisty na budynku wraz z jego słynnym powiedzeniem Hasta la victoria, siempre zdobi lewą część placu.

Po drugiej stronie placu pojawia się wizerunek kolejnego zwolennika rewolucji  – Camilo Cienfuegos (występuje również na banknocie 20CUP). Kubańczycy od samego początku pokochali młodego, energicznego i niezwykle charyzmatycznego mężczyznę. Po wybuchu rewolucji często przemawiał do nich z Fidelem. Po jakimś czasie jego osoba wzbudzała większą ekscytację wśród tłumu niż sam Castro, któremu najwyraźniej się to nie spodobało. Camilo zaginął w niewyjaśnionej katastrofie lotniczej. Co ciekawe, nie odnaleziono wraku samolotu…

Jeszcze przed śmiercią Castro wydał rozkaz, aby Cienfuegos zaaresztował swojego przyjaciela Matosa – dawnego zwolennika rewolucji, walczącego u boku Fidela. Huber Matos w późniejszym czasie nie zgadzał się z działaniami Castro widząc, że jego rządy zmieniają się w dyktaturę, a Fidel brutalnie eliminuje swoich przeciwników. Jeśli Kuba zmieni kiedyś ustrój to jestem pewna, że Huber Matos będzie nowym bohaterem narodowym. Obecnie wymazano go kompletnie z historii tego kraju. Cudem przeżył 20 lat w więzieniu, w którym poddawano go licznym torturom. Zmarł na emigracji w Miami w 2014 roku. Wkrótce postaram się przygotować wpis, w którym dowiecie się więcej na temat Fidela i jego współpracowników.

btrhdr
Szkoła Podstawowa im. Camilo Cienfuegos w Hawanie

Wciąż macie jeszcze siły i sporo czasu wolnego, aby odkryć więcej miejsc w pobliżu? Jeśli odpowiedź jest twierdząca, proponuję kontynuować spacer i zobaczyć:

Cmentarz Cristobal Colon (8:00 – 18:00, wstęp: 5 CUC) to najsłynniejsza nekropolia w Hawanie, mieszcząc 800 tysięcy grobów. Przepiękne mauzolea i okazała kaplica, która tak naprawdę posiada rozmiary przeciętnego kościoła sprawi, że spacer alejkami cmentarza zajmie Wam kilka dobrych godzin.

Fabrica del Arte Cubano (wstęp: 2 CUC, otwarte od czwartku – niedzieli, począwszy od 20:00) – trudno zdefiniować to miejsce. Najodpowiedniejszym opisem jest chyba promocja sztuki nowoczesnej. Znajdziecie w nim wystawy kubańskich artystów, posłuchacie koncertów i napijecie się drinka w barach o oryginalnym wnętrzu. Jak sama nazwa wskazuje, budynek był kiedyś fabryką – produkowano tam olej.

Casa de la Musica Miramar Marzy Wam się salsa z muzyką na żywo? Koniecznie zajrzyjcie tam wieczorem! (godziny otwarcia: 22:00 – 3:00).

W kolejnej części planu podróży zabiorę Was do miejsca o zupełnie innym  krajobrazie – Viñales! 

Kierunek Kuba! Informacje praktyczne

Pod koniec stycznia spełniło się moje marzenie – poznanie kraju będącego twierdzą socjalizmu, skupiskiem zaradnych ludzi i zabytkowych samochodów z radiem grającym na cały regulator. Na Kubie spędziłyśmy 2 tygodnie i 4 dni. Mam nadzieję, że poniższy wpis okaże się pomocny w podróży – dajcie znać, jeśli tak będzie!

KSIĄŻKI I FILMY:

Zdecydowanie warto ogarnąć temat Kuby przed wyjazdem. Oto moja lista, która pomogła mi lepiej zrozumieć ten kraj. Nie myślicie o podróży w te strony? Po lekturze poniższych książek lub obejrzeniu wymienionych filmów Kuba pojawi się w Waszych planach!

  • M. Kurlansky, Hawana – podzwrotnikowe delirium [książka] – wszystkie informacje przekazano zwięźle i interesująco. Autor skupia się głównie na stolicy, choć znajdziecie w niej sporo zapisków na temat całej wyspy.
  • M. Stasiński, Diabeł umiera w Hawanie [książka] – zbiór reportaży traktujących o kubańskim społeczeństwie i tamtejszej polityce.
  • K. Mroziewicz, Fidelada [książka] – obserwacje życia na Kubie sporządzane przez autora, który wiele razy wpadał na wyspę, a w późniejszym czasie nawet tam mieszkał. Jest naprawdę „w temacie”.
  • Kamerzysta na Kubie [film, Netflix] – dokument ukazujący losy trzech kubańskich rodzin na przestrzeni 40 lat.  G e n i a l n y !
  • Kuba Libre. Historia gorącej wyspy [serial, Netflix] – streszczenie kubańskiej historii w ośmiu interesujących odcinkach.

KIEDY JECHAĆ NA KUBĘ?

Jestem przekonana, że jakąkolwiek datę wyjazdu byśmy nie wybrały to i tak zaliczyłybyśmy ten wypad do udanych. Niemniej jednak, aby w pełni cieszyć się pobytem warto znać warunki na Kubie w poszczególnych porach roku. Wiosna, lato, jesień, zima? Nie o takie okresy chodzi. W tych stronach istnieje podział na:

  • porę suchą (październik – maj),
  • porę deszczową (czerwiec – wrzesień).

Odradza się podróżowania na Kubę pomiędzy wrześniem a listopadem. To okres huraganów na Karaibach. Najlepiej wybrać się tam w porze suchej. Temperatury powietrza oscylują wtedy w granicy 20-25 stopni – choć trzeba przyznać, że taka prognoza nie do końca sprawdziła się u nas. Przynajmniej nie na początku wypadu. Odwiedziłyśmy Kubę na przełomie stycznia i lutego. Hawana przywitała nas  wtedy ulewą i 14 stopniami. Po dwóch dniach wróciło słońce i przyjemne 20 stopni, ale wieczorami temperatura spadała nawet do 7 stopni. Pamiętajcie o długich spodniach i kurtce podczas pakowania.

IMG_0249
„Jedź na Kubę” – mówili. „Będzie ciepło” – mówili…

Pora deszczowa zaserwuje Wam konkretne upały. W tym okresie temperatura rzadko spada poniżej 30 stopni w ciągu dnia. Dodajcie do tego tropikalny klimat wyspy i macie warunki, które będą nie do zniesienia. Jakie są plusy wyjazdu w tym okresie? Mark Kurlansky w swojej książce Hawana – podzwrotnikowe delirium twierdzi, że upały i pot mieszkańców to nieodzowny element kubańskiej rzeczywistości. Podkreśla, że kto nie doświadczył na Kubie tak wysokich temperatur, nie doświadczył Kuby. Pisze, że prawdziwy Kubańczyk chodzi jedynie w cieniu kamienic. Wentylatory to nieodzowny element każdego domostwa na Kubie. Kubańczycy nie mogą uwierzyć, że nie posiadamy ich w polskich domach, skoro mamy ciepłe lato. Nie są one nam jednak tak potrzebne, jak na Kubie – oprócz wysokich temperatur występuje tam klimat tropikalny. Z kolei na próżno szukać u nich kaloryferów (widziałyśmy je tylko w kilku domach) – mimo, że noce są naprawdę chłodne.

Pogoda to ważny wyznacznik daty wyjazdu, ale nie jedyny. Karnawał w Santiago de Cuba to wielkie wydarzenie. Skalę jego świętowania porównuje się do Rio de Janeiro. Taki powód w pełni usprawiedliwia wybór lipca jako swojego miesiąca podróży na Kubę – mimo, że jest to środek pory deszczowej. Poza tym, nam również trafił się deszcz i silny wiatr, a nawet tornado. Tak naprawdę będąc przez większość czasu bez Internetu i telewizji dowiedziałam się o nim od znajomych, pytających czy jestem cała. 

JAK DOSTAĆ SIĘ NA KUBĘ?

W celu znalezienia najdogodniejszego lotu w korzystnej cenie polecam wyszukiwarki połączeń skyscanner i esky. Za bilet w dwie strony zapłaciłyśmy 2100zł (z bagażem podręcznym, rejestrowanym oraz ich ubezpieczeniem). Cena była dobra, choć można trafić taniej. Skorzystałyśmy z usług Air Canada i leciałyśmy z Warszawy do Hawany. Po drodze miałyśmy dwie przesiadki – w Monachium i Toronto.

KARTA TURYSTY I UBEZPIECZENIE:

Te rzeczy oficjalnie sprawdzają na lotnisku (nieoficjalnie: sprawdzono nam jedynie kartę turysty). Kartę turysty można zakupić w cenie 22 euro (gotówką) w Ambasadzie Kuby w Warszawie. Jeśli komuś nie po drodze do stolicy, w Internecie znajdziecie masę biur podróży w całej Polsce, które się tym zajmują. W niektórych biurach można załatwić ją sobie od ręki. Do wyrobienia potrzebne jest ksero paszportu ważnego co najmniej 6 miesięcy od wjazdu na Kubę, bilet lotniczy i adres pierwszego meldunku na Kubie. Należy też zadbać o ubezpieczenie (firmy ogarniające kartę turysty często proponują wszystko za jednym razem). Byle nie amerykańskie – takich na Kubie nie uznają… Kartę podzielono na dwie części – pierwszą zabierają Wam przy wjeździe na wyspę, a drugą przy wyjeździe.

AIR CANADA  – O CZYM TRZEBA PAMIĘTAĆ?

Jeśli skorzystacie z usług Air Canada, otrzymacie kartę turysty gratis na pokładzie samolotu (w przypadku przesiadek zostanie Wam ona wręczona na ostatnim odcinku lotu). Nawet jeśli połowa pracowników lotniska wmawia Wam, że musicie ją mieć już przy pierwszym locie, to wcale tak nie jest. Wówczas zaproście ich przełożonego, który po sprawdzeniu tego faktu przyzna Wam rację (checked).

Skorzystałyśmy z przesiadki w Toronto (9h), odbywając spacer po mieście i rejs. W przypadku dotarcia do Kanady drogą lotniczą władze wymagają electronic Transit Authorization (eTa), nawet jeśli planujecie tylko przesiadkę. Osoby wkraczające na teren Kanady samochodem czy statkiem nie muszą się o to martwić. Pozyskanie eTa jest szybkie i proste: na tej stronie wypełniacie wniosek, po czym wpłacacie 11CAD (ok. 30zł) na wskazane tam konto. Po kilkunastu godzinach na Waszego maila dotrze gotowa eTa, którą należy wydrukować i pokazać na lotnisku.

Toronto
Kiedy ławka jest mokra i uniemożliwia zdjęcia „na zamyślonego”

DOJAZD Z LOTNISKA: 

Wylądowałyśmy w Hawanie w nocy, więc zdecydowałyśmy się na taksówkę spod lotniska. Kurs do centrum miasta to 20-30 CUC (tak było w styczniu 2019). Cena zależy od godziny korzystania z taksówki i zdolności negocjacyjnych. My zapłaciłyśmy za kurs nocny 30CUC. Kierowca dziwnym trafem nie mógł znaleźć adresu – nie zważając na udzielane przez nas wskazówki GPS. Za dodatkowe kilometry spowodowane szukaniem naszego miejsca zamieszkania zażyczył sobie napiwek. Kuba od samego początku uczuliła nas na takie akcje. Wymuszanie napiwku zdarza się w tym kraju często.

lotnisko hawana

PORUSZANIE SIĘ PO KUBIE:

Uprzedzam, że Google Maps nie bardzo się tam spisze. W jaki sposób poruszać się po Kubie? Warto pobrać aplikację Maps me. To darmowy GPS działający offline (wcześniej należy jedynie ściągnąć mapę wybranego obszaru). Jest bardzo prosty w obsłudze. To nie jedyna nawigacja działająca bez Internetu, ale naprawdę spisała się podczas naszego pobytu na wyspie.

TRANSPORT NA WYSPIE:

Jako, że podróżowałyśmy z dziewczynami we czwórkę, mogłyśmy pozwolić sobie na podróże taksówką. Starałyśmy się negocjować z kierowcą tak, aby cena finalna wyniosła tyle, ile bilet autobusu na wybranym odcinku. Zazwyczaj udało się nam to osiągnąć. Tak naprawdę cena zależy od Waszego uporu.

Kiedy pewien Pan podrzucił nas pod dworzec (skąd najlepiej łapać taksówkę), kierowcy omal nie wskoczyli nam do auta, przekrzykując się w cenie. Nie zdążyłyśmy nawet oznajmić, że potrzebujemy podwózki, a odniosłam wrażenie, że targują się już o nas między sobą. Que se calmen! (niech się uspokoją) – krzyknął nasz kierowca do taksówkarzy. Nie byłyśmy nawet w stanie wyjść z samochodu. Miły Pan odstawił nas (oczywiście nie za darmo), życząc powodzenia w targowaniu. No i zaczęło się. Przed przyjazdem słyszałyśmy, że za kurs z Hawany do Viñales powinno się zapłacić jakieś 20 CUC za osobę. Taka cena rozbawiła gromadkę taksówkarzy pod dworcem. Po dłuższej chwili i upartym powtarzaniu, że szukamy podwózki w tej cenie jeden z nich w końcu zabrał nas do Viñales.

Jak nie przepłacić za Taxi na Kubie? Nie przejmujcie się gadką niektórych gospodarzy o niebezpieczeństwie w przypadku skorzystania z niesprawdzonych przez nich taksówek. Wiadomo, że wszędzie trzeba na siebie uważać. Najczęściej jednak troska ta wynika z wciśnięcia Wam podwózki znajomego. Zanim zdecydujecie się na auto proponowane przez właściciela casy, sprawdźcie jaką cenę proponują taksówkarze na mieście. Niektórzy gospodarze lubią doliczać sobie procencik za pośredniczenie w załatwieniu sprawy lub starają się windować ceny do góry dla dobra znajomych, będących Waszymi potencjalnymi kierowcami. Wielu z nich proponowało uczciwą kwotę, choć znaleźli się też tacy z ceną dwukrotnie wyższą.

Za wykonany kurs na Kubie zawsze płaci się po dotarciu do wybranego miejsca. Wiem, że jest to oczywiste, ale jeden z kierowców poprosił o zapłatę przed rozpoczęciem (grzecznie poinformowałyśmy go, że jest to niemożliwe). Przed wyruszeniem należy potwierdzić cenę ostateczną u taksówkarza. Nie ma opcji na żaden zadatek lub przetrzymanie dokumentów. Cwaniaczków zarabiających w ten sposób na turystach nie brakuje, o czym również wspominali nasi gospodarze.

Wbrew wyraźnej granicy pomiędzy Kubańczykami a turystami, kilku kierowców chętnie opowiedziało nam o życiu na Kubie, ich rodzinie czy pracy. Rozkręcali imprezę w aucie z hitami na cały regulator i włączali się do gry w czółko (zgadywanie piosenek po nuceniu), o której wcześniej nie słyszeli. Dobrze, że wzięłyśmy słodycze z Polski – trafiały w dobre ręce.

btrhdr
Nasz pierwszy kubański zimny łokieć po Hawanie miał miejsce w tym samochodzie

Jeśli wybieracie się na Kubę w mniejszym składzie i nie znaleźliście nikogo, z kim moglibyście dzielić taksówkę, możecie skorzystać z usług AUTOBUSU VIAZUL. Bilety można zakupić w informacji turystycznej, ich biurach firmowych lub online (przed odjazdem wydruk z Internetu wymienia się na oryginalny  bilet – zarezerwujcie więc sobie trochę czasu na stanie w kolejce). Nie zdziwcie się kiedy na Karaibach usłyszycie, że na autobus woła się guagua (głagła). Z kolei w Chile, Peru i Ekwadorze mieszkańcy określają tym wyrazem małe dziecko. Zadbajcie o bilety autobusowe wcześniej – szybko wyprzedają się na popularnych trasach. Musicie też wiedzieć, że w czasie podróży kierowca podkręca klimę do granic możliwości. Warto wziąć ze sobą jakieś okrycie, aby uniknąć odmrożeń.

Droższą propozycją poznania Kuby zza szyby samochodu, która cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wśród turystów są LUKSUSOWE KABRIOLETY. Oferują przejazd w cenie 30-40CUC za godzinę. Nie skorzystałyśmy z tej atrakcji, nie tylko ze względów ekonomicznych. Zamawiając jakikolwiek samochód na Kubie podjedzie po Was perełka motoryzacji. Trzeba przyznać, że te droższe są w znacznie lepszym stanie ale wolałyśmy zaoszczędzić tę kwotę na inne atrakcje i cieszyć się przejażdżką równie ciekawymi, aczkolwiek często dobitymi taksówkami w niższej cenie.

Jakim cudem luksusowe kabriolety są w tak dobrym stanie? Mimo, że na masce widnieje napis Chevrolet, najprawdopodobniej silnik pochodzi od nowszego samochodu. Warto dodać, że kierowcy takich samochodów to obecnie jedna z najlepiej zarabiających grup na Kubie. Osoby pracujące w sektorze turystycznym i posługujące się językiem angielskim mogą liczyć na lepsze warunki życia na wyspie.

Na Kubie istnieje też tańsza wersja podwózki, tzw. TAXI COLLECTIVO. Odjeżdża tylko wtedy, gdy zbierze się komplet osób (łatwo je zlokalizować na dworcach w danych miejscowościach). Zazwyczaj nie trzeba na to długo czekać. Kierowca życzy sobie za przejazd grosze. Dosłownie. Kurs z jednego krańca Matanzas do drugiego kosztował 10CUP (10-15 groszy?). Oczywiście taka cena obowiązuje miejscowych. Widząc turystów kierowca momentalnie aktualizuje cennik. Wartość kursu zależy więc od Waszych zdolności negocjacyjnych. Niestety nie korzystałyśmy z tego środka transportu. Taksówki używałyśmy głównie do przemieszczania się między miastami. Każde Taxi Collectivo miało słabe szanse na to, że pomieści nasze wszystkie bagaże.

IMG_3372.jpg

O wynajmie ROWERÓW na Kubie wspomnę przy okazji omawiania planu podróży. Nie spodziewajcie się jakiś górskich śmigaczy – dodam tylko, że warto sprawdzać stan ich hamulców, zanim zdecydujecie się na wypożyczenie. Rower na cały dzień kosztował nas 5CUC. Gdzie je wypożyczać? Zapytajcie gospodarzy miejsca, w którym się zatrzymacie. Oni wiedzą wszystko i wszystko Wam załatwią. Czasami doliczą sobie coś za usługę, ale kwoty te i tak będą mało znaczące.

2
Nawigacja pokazuje, że trasa jaką chcecie odbyć samochodem jest krótsza niż to, co próbują Wam wmówić właściciele? Zaufajcie gospodarzom i weźcie pod uwagę stan kubańskich dróg.

Kolejny środek transportu na Kubie to COCO TAXI – motocykl z doczepionym siedzeniem w kształcie kokosa. Oczywiście jest to opcja tylko na krótkie dystanse. Kierowcy życzą sobie 7-10 CUC za godzinny kurs po Hawanie.

BICI TAXI to kolejna popularna forma przemieszczania się na Kubie i jeden z najtańszych środków transportu. Nawet Kubańczycy korzystają z Bici Taxi. Nie czułabym się komfortowo kiedy ktoś musiałby pedałować za dwóch, choć Panowie z pewnością są do tego przyzwyczajeni. Pewnie nie byliby zadowoleni, że robię im w tym momencie średnią reklamę, nie pochwalając tego środka transportu z wyrzutów sumienia.

W informacjach praktycznych powinny się również znaleźć kwestie noclegu, jedzenia oraz plan podróży. Chciałabym przekazać Wam naprawdę sporo o Kubie, więc przygotuję wspomniane tematy w osobnych wpisach. Zachęcam do poczytania pozostałych artykułów: