Czy Atlantic City słusznie nazywane jest Wschodnim Las Vegas?

Atlantic City odwiedza się głównie ze względu na kasyna, plażę i kluby nocne. Posiada wiele luksusowych hoteli i restauracji. Często nazywane jest Wschodnim Las Vegas. Jego liczba ludności odpowiada mniej więcej naszemu Kołobrzegowi. Miasto miało stać się mekką hazardzistów. W ciągu kilku dekad planowano jego spektakularne ożywienie. Najwidoczniej trochę nie wyszło, mimo wielu starań. Dlaczego? 

Miasto powstało w 1854 roku. Władze uparły się, że będzie to kurort. Wielu zapaleńców robiło wszystko, aby przyciągnąć tam najbogatsze elity amerykańskie. Ze względu na bliskie położenie Filadelfii i Nowego Jorku stało się doskonałym miejscem na wakacje dla… robotników pracujących w pobliskich metropoliach. Przyjazdy umożliwiały im tanie połączenia kolejowe.

Co ciekawe, pierwsze kolorowe pocztówki pojawiły się właśnie w Atlantic City. Turyści przybywający na wakacje do tego kurortu mogli przesyłać znajomym takie widokówki już od 1893 roku.

2787429266_0cd010141b_b
autor: Dave, flickr.com, licencja

Władze starały się przekonać turystów do przyjazdu, organizując przedziwne atrakcje. Jedną z nich były skoki koni do wody… Pod koniec XIX wieku niejaki William Carver zaproponował stworzenie widowiska, w którym konie miałyby skakać z platformy znajdującej się 12 metrów nad basenem. Takie „zawody” odniosły wielki sukces i stały się znakiem rozpoznawczym Atlantic City w tamtych czasach.

Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat „nurkujących koni” (tak właśnie nazywano tę atrakcję), zachęcam do obejrzenia filmu Wild hearts can’t be broken (Disney, 1991). To opowieść o Sonorze Carver, która brała udział w tych nietypowych zawodach. Dziewczyna straciła wzrok, uderzając otwartymi oczami o taflę wody podczas skoku z wysokiej platformy. Sonora naprawdę istniała, a historia przedstawiona w filmie jest autentyczna.

Oscar_Smith (1)
Diving horses, autor zdjęcia: C.J. Overman, źródło: Wikimedia commons, domena publiczna

Prawdziwy rozwój miasta rozpoczął się w latach 20-tych XX wieku, kiedy powstało mnóstwo luksusowych hoteli o imponujących rozmiarach. Zakaz hazardu i sprzedaży alkoholu nie były problemem dla Atlantic City. Wręcz przeciwnie. Nielegalne rozrywki przyniosły mu same korzyści. Miasto stało się oficjalnym miejscem dobrej zabawy, w którym można sobie pozwolić na wszystko. Właściwie to nie było nawet odpowiednich funkcjonariuszy, którzy ścigaliby łamiących prawo. W tamtych czasach panowała tam korupcja, zaś jedyna partia sprawująca rządy nad Atlantic City przypominała raczej mafię.

W 1933 roku ulice miasta stały się znane w całym kraju. Dlaczego? To tam właśnie powstała popularna gra Monopol – pierwsza oficjalna wersja planszówki przenosi graczy do Atlantic City.

IMG_20150714_143641

IMG_20150714_151740

Po II wojnie światowej nie było już tak kolorowo. Rozwój transportu spowodował słabsze zainteresowanie „wschodnim Las Vegas”. Mieszkańcy stanu coraz częściej wybierali bardziej odległe destynacje turystyczne niż Atlantic City. W latach 70-tych XX wieku osoby zamieszkujące stan New Jersey wzięły udział w referendum dotyczącym legalizacji hazardu. Ostatecznie podjęto decyzję o zalegalizowaniu istnienia kasyn jedynie w Atlantic City. To wydarzenie zapoczątkowało powstanie wielu obiektów, które zadowalały nawet najbardziej wymagających hazardzistów.

Jeszcze do niedawna można było wstąpić do kasyna Taj Mahal, które kiedyś należało do… Donalda Trumpa. Na oficjalnym otwarciu w 1990 roku wystąpił sam Michael Jackson. Taj Mahal liczyło prawie 16 tysięcy metrów kwadratowych. Posiadało 2 tysiące pokojów w części hotelowej. Budowa obiektu pochłonęła miliard dolarów (Trump zdecydował się na sporą pożyczkę). Rok później ogłoszono jego upadłość. W późniejszym czasie przejął je pewien milioner, ale w 2016 roku kasyno znów zostało zamknięte.

Zanim powstało Taj Mahal, Trump posiadał wiele innych kasyn połączonych z hotelami. Były to m.in. Trump Plaza. W momencie otwarcia kasyna (1984) było ono największym w Atlantic City. Kolejny obiekt – Trump Marina oficjalnie otwarto w 1985 roku. Obiekty wyróżniały się przepychem i atrakcyjnością. Dzięki wsparciu finansowemu Donalda Trumpa w Atlantic City odbyło się wiele ważnych walk bokserskich (Mike Tyson zdobył tam mistrzostwo).

W ostateczności kasyna te zostały sprzedane lub zamknięte. Ofiarą bankructwa stało się wiele innych kasyn w Atlantic City. Główną przyczyną było zniesienie zakazu hazardu, wskutek czego wzrosła konkurencja w całym kraju. Pozamykane kasyna i hotele spowodowały bezrobocie i straty w budżecie miasta, któremu grozi niewypłacalność.

21280543690_05426b5119_b
Ogromne Taj Mahal, źródło: Forsaken Fotos (flickr.com), licencja

JAKIE ATRAKCJE MOŻE ZAOFEROWAĆ ATLANTIC CITY?

Wiele osób przyjeżdża tam na koncerty gwiazd światowej sławy. Muzycy występują na wielkiej hali widowiskowo-sportowej Boardwalk Hall. W 1930 roku odbyły się tam pierwsze w kraju szkolne rozgrywki futbolu amerykańskiego, a 10 lat później pierwszy konkurs Miss America, odbywający się do dziś, każdego roku. Kilka edycji tego wydarzenia odbyło się w Las Vegas.

Czy ktoś z Was kojarzy wydarzenie, na którym Steve Harvey błędnie odczytał wyniki konkursu Miss Universe w Las Vegas, które musiał natychmiast sprostować? Władze Atlantic City starają się o przeniesienie uroczystości do swojego miasta. Oby ceremonie w Atlantic City przyniosły więcej szczęścia uczestniczkom, jak i prowadzącym.

074d858df3b191dad19ea178fd341638

Nie zawsze było to miejsce zarezerwowane jedynie dla rozrywki. W latach 1942 – 1945 Wojskowe Siły Powietrzne stworzyły w nim ośrodek dowodzenia i szkolenia członków armii podczas II wojny światowej. W 1964 zorganizowano tam Konwencję Narodową Demokratów. Te wydarzenia pozwoliły na wpisanie obiektu do rejestru zabytków w USA. Po gruntownym remoncie w 1998 roku, który pochłonął 90 milionów dolarów, budynek przekształcono w nowoczesną arenę. W Boardwalk Hall znajdują się ogromne organy, które okrzyknięto najgłośniejszym instrumentem muzycznym na świecie.

5195125615_a91d4a90f8_b
autor zdjęcia: Bryan Horovitz (flickr.com), licencja

IMG_20150714_160802

Kolejną atrakcją miasta jest promenada pokryta drewnem, do której przylegają sklepy, restauracje, hotele, kasyna, a nawet Park Rozrywki (naprzeciwko słynnego budynku Taj Mahal). To najstarsza promenada w Stanach Zjednoczonych. Powstała w 1870 roku.

25436167_1611406745585791_288963083_n

Jednym z powodów, dla którego wiele osób przyjeżdża do Atlantic City jest bez wątpienia plaża i możliwość kąpieli w oceanie.

11403150_888788587841419_6682783125130120065_nIMG_20150714_153338IMG_20150714_144724

Mimo, że miasto nie posiada tylu kasyn co Las Vegas, niektóre z nich są naprawdę imponujące. Warto spróbować swoich sił w jednym z nich – szczególnie, gdy nie planujecie wizyty w Las Vegas. Godne uwagi są takie obiekty jak: Caesars Atlantic City CasinoBorgata Casino oraz Tropicana Casino. 

25393990_1611407428919056_1142676757_n

NA DUŻYM EKRANIE:

Niektóre produkcje filmowe były znakomitą reklamą kurortu. W serialu Zakazane imperium Atlantic City przedstawiono w czasach jego świetności (lata dwudzieste XX wieku). Mimo kilku różnic pomiędzy serialowym a rzeczywistym miastem w tamtych latach, polecam tę produkcję filmową. Atlantic City stało się miejscem akcji m.in. w: Marnie Alfreda Hitchcocka, Ocean’s Eleven, Ocean’s Twelve oraz The Godfather 3. Pojawiło się również w filmie Dorwać byłą z Jennifer Aniston i Gerardem Butler. Początkowo ekipa filmowa planowała spędzić tam dwa, góra trzy dni. W ostateczności zostali na tydzień.

634197326327470000
„Dorwać byłą” (2010), reż. A. Tennant, producenci: R. Kavanaugh, R. Meisinger, P. Marmur, D. Lee, W. Mordaunt

PODSUMOWUJĄC:

Niektóre budynki w Atlantic City są ciekawe i oryginalne. Wiele z nich zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanym plusem jest jego położenie nad Atlantykiem. Mimo wielu starań o wskrzeszenie tamtejszej stolicy hazardu i sławnego kurortu nad oceanem, jego najlepsze lata najwyraźniej przeminęły. Niemniej jednak, polecam wybrać się tam na jeden dzień aby spędzić czas w kasynach, przespacerować się promenadą i zrelaksować się na plaży. Nie zniechęcam do odwiedzin Atlantic City – miło wspominam czas w tym miejscu. Jednakże, nie porównywałabym go z Las Vegas. Atmosfera w obu miastach jest zupełnie inna. Według mnie, łączy je tylko obecność kasyn (których w Vegas jest znacznie więcej). 

Co zobaczyć w Kijowie? Praktyczny przewodnik

Widoczne z okna samolotu szare budynki socjalistyczne, przeplatające się ze złotymi kopułami świątyń już zapowiadały, że będzie to interesujące miasto. Zanim odwiedziłam Kijów nie sądziłam, że to miejsce może mi się spodobać. Po trzech dniach spędzonych w stolicy Ukrainy polecam ten kierunek każdemu, kto chciałby poczuć zupełnie inny klimat, zobaczyć jedne z najpiękniejszych świątyń na wschodzie i przy okazji… nie zbankrutować. 

Ile czasu przeznaczyć na zwiedzanie stolicy Ukrainy? Ciężko stwierdzić. Razem ze znajomymi spędziłam tam 3 dni i według mnie był to pobyt w sam raz na weekend. Dla niektórych może się to okazać niewystarczające, gdyż miasto ma naprawdę wiele do zaoferowania.

Jak dojechać? Czym poruszać się po mieście? Gdzie nocować? Gdzie zjeść smacznie i tanio? Jakie są ceny produktów w supermarkecie? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w osobnym poście, klikając tutajPoniżej przedstawiam nasz trzydniowy plan zwiedzania wraz z opisem odwiedzonych miejsc.

Dzień 1:

Po przylocie, zakwaterowaniu i obiedzie (w Puzatej Chacie, wspomnianej we wcześniejszym wpisie) ruszyliśmy w miasto. Wysiedliśmy na stacji metra Kontraktova ploshcha i powędrowaliśmy w stronę Andrejevskiego Uzvizu – jednej z najciekawszych ulic w Kijowie. Można tam spotkać wielu artystów kijowskich, sprzedających obrazy i rękodzieła. To dobre miejsce na zakup pamiątek. Niektóre są dość wymowne – największym zainteresowaniem cieszy się papier toaletowy z nadrukiem twarzy Putina.

Na ulicy Andrejevski Uzviz mieści się Muzeum Jednej Ulicy oraz Muzeum Michaiła Bułhakova. Minęliśmy Zamek Ryszarda Lwie Serce, który nie miał nic wspólnego z tym władcą. Taki przydomek nadał mu Niekrasow – rosyjski pisarz. Budynek powstał w latach 1902-1904. Właściciel wynajmował tam mieszkania, z niepowodzeniem. Uważano, że dom jest nawiedzony i żaden z lokatorów nie zabawił w nim na długo. Po jakimś czasie okazało się, że to nie duchy, a system wentylacji i kotła. Z biegiem lat zamek był miejscem warsztatów artystycznych znanych malarzy i rzeźbiarzy. W czasach radzieckich budynek znacjonalizowano. W latach 90-tych pojawił się pomysł, aby powstał w nim hotel. Nie udało się – budynek do dziś stoi pusty.

Ruszyliśmy dalej – do Cerkwi Św. Andrzeja (moim zdaniem, najładniejszej w Kijowie, chociaż ma niemałą konkurencję). Architekt tej świątyni stworzył również Pałac Zimowy w Sankt Petersburgu oraz Kreml w Moskwie. Wstęp do środka jest bezpłatny.

Idąc dalej, minęliśmy budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych w kształcie półkola. Po drugiej stronie ulicy znajduje się Monastyr Świętego Michała Archanioła o Złotych Kopułach (wstęp na jego teren jest bezpłatny). To dokładna rekonstrukcja świątyni, która stała w tym miejscu wcześniej. W latach 30-tych XX wieku władze zburzyły monastyr. Chciały utworzyć na jego miejscu bliźniaczy budynek sąsiedniego MSZ. Oba gmachy miały otaczać 75-metrowy pomnik Lenina, którego wzniesienie było w planach. Projekt nie doczekał się realizacji, a świątynię odbudowano w latach 1997-1998. W czasie Euromajdanu w lutym 2014 monastyr był szpitalem polowym dla rannych protestantów (znajduje się on w bliskiej odległości od Majdanu Niepodległości – około 5 min pieszo). Wstęp do jej wnętrza jest bezpłatny.

Wychodząc z soboru, widać było kolejny punkt naszej wycieczki – Sobór Św. Zofii ze złotymi kopułami. Jest to jeden z zabytków kijowskich wpisanych na listę UNESCO, zwany Kolebką prawosławia ukraińskiego. Sobór został ufundowany ponad tysiąc lat temu przez Jarosława Mądrego, w podziękowaniu za chrzest Rusi Kijowskiej. W czasach radzieckich utworzono w nim muzeum. Wiele osób twierdzi, że pozwoliło to uchronić budynek od zrównania go z ziemią i wzniesienia na jego miejscu kolejnych budowli rządowych.

Cena za wstęp do katedry wynosi 3UAH. Możliwość obejrzenia wszystkich wystaw na terenie obiektu to koszt 50UAH (20UAH – cena dla dzieci i studentów). Możliwe jest też wejście na dzwonnicę, w cenie 10UAH (dzieci i studenci – 6UAH). Sobór można odwiedzać w godzinach 10:00 – 18:00 (w środy godziny skrócono do 17:00, w czwartki zwiedzanie jest niedostępne).

Sobór Świętej ZofiiOstatnim punktem zwiedzania tego dnia był Majdan Nezałeżnosti z pomnikiem bóstwa Berehyni, symbolizującego niepodległość. Będąc tam, czułam się, jakbym już wcześniej odwiedziła to miejsce. Wszystko za sprawą wielu stacji telewizyjnych, które relacjonowały na żywo wydarzenia z lutego 2014.

Słychać jeszcze głosy demonstracji antyrosyjskich, choć nie na tak wielką skalę, jak miało to miejsce w 2014 roku. Fotografie nowych bohaterów narodowych Ukrainy ustawiono w wyrwanej kostce brukowej. Znicze rozświetlają ołtarzyki ofiar, wśród których było sporo dwudziestolatków…

Majdan Niezałeżnosti przecina Chreszczatyk – główna ulica Kijowa, licząca 2 kilometry. Po zmroku zamienia się w deptak, przepełniony turystami i mieszkańcami miasta.

Dzień 2:

Nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od Meżyhirji. Jest to dawna posiadłość Janukowycza, często nazywana „Muzeum Korupcji”. O obiekcie powstał osobny wpis, dostępny tutaj.

Wieczorem wróciliśmy do Kijowa (Meżyhirję można zwiedzać do godz. 20:00) i wysiedliśmy na stacji Pocztova ploshcha. Podjechaliśmy kolejką linowo-terenową Funicular (w cenie 1,5UAH) do niebieskiego Monastyru Michała Archanioła. Po krótkim spacerze po terenie świątyni zjechaliśmy w dół i udaliśmy się w stronę promenady.

Jeśli ktoś planuje wyjazd do Kijowa latem, może skorzystać z godzinnego rejsu w cenie 25UAH za osobę. Po godzinie 20:00 statek zamienia się w pływającą imprezę (wstęp po godz. 20:00 wynosi 50UAH). My odwiedziliśmy to miasto w kwietniu – musiał nam wystarczyć spacer.

Na poniższym zdjęciu, w oddali widać wielką tytanową tęczę – Pomnik Przyjaźni Rosyjsko-Ukraińskiej, dość kwestionowanej w dzisiejszych czasach. Ponoć szczególnie widać to na jego dolnej części, gdzie kilka osób nie zawahało się napisać, co o tym sądzi…

20170402_184532

Dzień 3:

Rozpoczęliśmy od zwiedzania Muzeum Czarnobylskiego, nazywanego Muzeum Tragedii Narodowej. Wysiedliśmy na stacji Kontraktova ploscha. Muzeum otwarte jest w godzinach 10:00 – 18:00, od poniedziałku do soboty (nieczynne w ostatni poniedziałek miesiąca). Cena za wstęp wynosi 10UAH. Opłata za możliwość fotografowania wynosi 30UAH. Warto też wypożyczyć audio przewodnik (dostępny w języku angielskim, niemieckim i rosyjskim, koszt: 50UAH). Żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na jego wypożyczenie – w muzeum można znaleźć wiele informacji na temat eksponatów, ale w języku ukraińskim. Zachęcam więc do wypożyczenia go.

To miejsce jest swego rodzaju pomnikiem pamięci osób, które straciły życie w wyniku awarii w Czarnobylu. 7000 eksponatów ulokowano w trzech salach, w budynku straży pożarnej. Przed wejściem można obejrzeć wozy strażackie, które brały udział w akcji ratowniczej podczas wybuchu reaktora atomowego w 1986 roku. W muzeum zgromadzono takie zbiory, jak fotografie mieszkańców przesiedlonych z tamtych stron, ich przedmioty oraz informacje na temat akcji ratowniczej. Nazwy miejscowości na tablicach przedstawiają wszystkie wioski i miasteczka, które przestały istnieć w wyniku tej tragedii.

Po godzinie spędzonej w muzeum podjechaliśmy do stacji Arsenalna i udaliśmy się w kierunku Ławry Peczerskiej, zatrzymując się po drodze przy Pomniku Ofiar Wielkiego Głodu. To upamiętnienie kolejnej tragedii na Ukrainie, która miała miejsce w latach 1932-1933. Na skutek bolszewickiej kolektywizacji rolnictwa i bezlitosnych rekwizycji zboża zginęło od  4 do 10 milionów osób. Odnotowano wiele przypadków kanibalizmu, który stał się wtedy powszechny. W 1932 roku ZSRR wprowadziło prawo o ochronie własności państwowej, zezwalające na rozstrzelanie człowieka, który ośmieliłby się zabrać choć jeden kłos zboża z kołchozu.

Do 30-metrowego pomnika w kształcie świecy prowadzi alejka. Za monumentem roztacza się panorama na lewobrzeżną część miasta.

Pisząc o kolejnym punkcie zwiedzania – Ławrze Peczerskiej, należałoby rozpocząć od wyjaśnienia jej nazwy. „Ławrą” nazywa się najważniejsze prawosławne klasztory męskie. Drugi człon nazwy – Peczerska – wziął się od słowa „pieczary”, które znajdują się w podziemiach Dolnej Ławry. Kompleks podzielono na dwie części: Górną oraz Dolną Ławrę Peczerską.

Obiekt jest najpopularniejszym celem pielgrzymek wyznawców prawosławia. Posiada największą ilość relikwii świętych prawosławia na całym świecie. W jego skład wchodzi kilkanaście budowli, z których szczególną uwagę przykuwają: Sobór Uspieński, Cerkiew Świętego Ducha, Cerkiew Świętej Trójcy, barokowa Cerkiew Troicka oraz dzwonnica (wstęp na dzwonnicę – 35UAH, zdecydowanie warto!). Ławra Peczerska jest jedną z czterech ławr na świecie. Pozostałe znajdują się w: Poczajowie na Ukrainie, w Sankt Petersburgu i Moskwie.

W skład Dolnej Ławry wchodzą Pieczary, których nie udało nam się zobaczyć (ostatnie wejście do pieczar było możliwe o godz. 16:00). Przechodząc do tej części kompleksu mijaliśmy sporo stoisk, na których można było zakupić dewocjonalia, książki poświęcone tematyce religijnej, świece, a także… miód i konfitury domowej roboty. Dolną Ławrę Peczerską odwiedziliśmy w czasie nabożeństwa. Rozbrzmiewające wtedy chorały nadały temu miejscu podniosły klimat.

Wejście na teren Dolnej Ławry Peczerskiej jest bezpłatne, natomiast wstęp na teren Górnej Ławry Peczerskiej wynosi 50UAH. Istnieje też możliwość bezpłatnego wejścia w godz. 6:00 – 9:00, ale tylko dla miejscowych. Lata doświadczeń pracowników kompleksu sprawiają, że z łatwością rozróżnią oni turystę od mieszkańca, chcącego pomodlić się o tej porze w jednej ze świątyń.

Jeśli ktoś chciałby odwiedzić to miejsce i uniknąć nieprzyjemności ze strony pracowników, należy się odpowiednio ubrać (zakryte kolana i ramiona, w przypadku dolnej części Ławry kobiety muszą zakryć włosy chustą).

Na terenie kompleksu mieszczą się muzea i wystawy (wstęp do niektórych z nich jest dodatkowo płatny). My odwiedziliśmy Muzeum Miniatur – można tam zobaczyć pchłę w pozłacanych butach czy też szachownicę na główce szpilki. Autorem jest Mykoła Siadrysty. Na tworzenie miniaturowych prac poświęcił 40 lat swojego życia. Używał do tego igły 20 razy mniejszej od ziarnka maku. Artysta zapisał się w księdze rekordów Guinessa. Wszystkie detale na obiektach można obejrzeć przez mikroskop (wstęp –  40UAH).

Po obiedzie w Varenicnaya Katyusha przyszedł czas na ostatni spacer po Kijowie. Wysiedliśmy na stacji Zoloti Vorota i – jak sama nazwa wskazuje – pierwszym przystankiem były Złote Wrota. Można odnieść wrażenie, że nie mogą się znajdować już bliżej stacji metra. Zgodnie z legendą, w 1018 roku w tym miejscu Bolesław Chrobry wyszczerbił sobie miecz (od tamtej pory zwany Szczerbcem). Nie może to być jednak prawda, ponieważ Złote Wrota powstały w 1037 roku – 12 lat po śmierci Bolesława Chrobrego. Obecnie Szczerbiec znajduje się na Wawelu, wśród insygniów królewskich. Wiele osób uważa, że rekonstrukcja bramy przypomina raczej hollywoodzką dekorację filmową. Niektórzy twierdzą, że nie wykonano jej z należytą dbałością, ponieważ władzom zależało na czasie (w 1982 roku obchodzono 1500 rocznicę założenia Kijowa – obiekt miał być gotowy na uroczyste obchody). Obudowano oryginalne części bramy, ale wnętrze pozostało autentyczne.

Po Złotych Wrotach zobaczyliśmy Sobór Świętego Włodzimierza. Sobór powstał w 882 roku i stanowi główny ośrodek Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego. W czasach sowieckich było to Muzeum Religii i Ateizmu, które zlikwidowano podczas II wojny światowej.

PODSUMOWUJĄC:

Po zagarnięciu przez Rosję Krymu, Ukraina straciła jedną z najpopularniejszych destynacji turystycznych. Wydarzenia ostatnich lat były ogromnym ciosem dla państwa. Tych, którzy nie byli jeszcze na Ukrainie, zachęcam do odwiedzin tego kraju. Nie mówię o majówce w Donbasie, ale o weekendzie w Kijowie, a tym bardziej we Lwowie, położonym kilkaset kilometrów dalej od granicy z Rosją. Ceny za hotele i dania w restauracjach to dla nas grosze, dla osób pracujących w ukraińskim sektorze turystycznym już niekoniecznie. Mówiąc wprost – jedźcie na Ukrainę, odkryjcie jej piękno, poznajcie inną kulturę, spróbujcie jej kuchni (wydając przy tym niewiele), przez co udzielicie ukraińskiej gospodarce wsparcia, którego w ostatnich latach tak bardzo potrzebuje.