Kijów – informacje praktyczne

Pierwszą rzeczą, która zaskoczyła mnie w Kijowie było to, co zobaczyłam na kijowskich parkingach… Luksusowe samochody od zawsze kojarzyły mi się z Monte Carlo i Miami. Nigdy nie sądziłam, że do ich grona dołączy stolica Ukrainy. Kolumny najdroższych modeli czarnych BMW, Mercedesów i Land Roverów (z przyciemnianymi szybami, przednimi również) wyłaniały się na ulice z każdej strony. Były też Łady, jednak te pierwsze zdecydowanie przeważały.

20170402_110506

JAK DOSTAĆ SIĘ DO KIJOWA?

Najlepszy, najtańszy i najwygodniejszy sposób to podróż samolotem. Wybrałam linie WizzAir – lot z Gdańska do Kijowa na lotnisko Żuliany, znajdujące się 8km od centrum miasta. Warto śledzić promocje linii lotniczych (m.in. w listopadzie, grudniu, styczniu), które pozwalają na zakup biletów już od 140zł w dwie strony. W cenę wliczono jedynie bagaż podręczny, który w zupełności mi wystarczył. WizzAir oferuje też loty z Warszawy (lotnisko Chopina), Katowic, Lublina, Poznania i Wrocławia.

Można też skorzystać z usług LOT czy też z Ukrainian Airlines, oferujących połączenia z Warszawy na lotnisko Boryspol, oddalone od centrum Kijowa o 29km. WizzAir oferuje znacznie tańsze połączenia, chociaż czasami można załapać się na promocję pozostałych linii lotniczych.

Aby odwiedzić Ukrainę, niezbędny jest paszport.

DOJAZD Z LOTNISKA DO CENTRUM:

Żuliany: Wychodząc z Terminalu A, zaraz przy głównej ulicy znajduje się przystanek autobusowy dla linii nr 9 (koszt: 4UAH, bilet kupujemy w autobusie, u kontrolera), który dowiózł naszą szóstkę na ulicę Volodymirską, do biura DayFlat – po odebraniu kluczy do naszego apartamentu od razu się tam udaliśmy.

Boryspol: Można skorzystać ze SkyBusa, który oferuje przejazd na dworzec kolejowy w cenie 80UAH, lub do najbliższej stacji metra (koszt: 50UAH). Trasa zajmuje 45minut. Przystanek znajduje się po prawej stronie za wyjściem z Terminalu F.

GDZIE NOCOWAĆ?

Wynajęte przez nas mieszkanie było ładne, czyste, ogromne i dobrze zlokalizowane (blisko metra, barów, supermarketów). Wszystko w bardzo dobrej cenie – 4216UAH za cały pobyt dla 6 osób (35zł/doba/osoba). Przedpłata nie była wymagana. Nie ukrywam, że było to dla mnie kluczowe, zważywszy na stan konta przed wypłatą. Jedynym minusem była niewygodna sofa w salonie. Szczegóły rezerwacji tutaj.

Wejście do mieszkania nie zachwycało:

…czego nie można powiedzieć o wnętrzu (poniższe zdjęcia obiektu pochodzą z booking.com)

Kolejną dobrą i tanią opcją jest Dream House Hostel, szczegóły tutaj.

PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE:

Przed wyjazdem warto zainstalować bezpłatną i prostą w obsłudze aplikację MAPS ME. Jest to nawigacja, która działa bez połączenia z Internetem (potrzebujemy go jedynie w celu pobrania mapy danego miejsca). Dzięki niej można z łatwością namierzyć pobliskie atrakcje, lokale, bary, muzea, supermarkety czy też zlokalizować najbliższy bankomat.

Podczas całego pobytu poruszaliśmy się metrem, które dowiozło nas do wszystkich ważniejszych miejsc w Kijowie. Jeden przejazd, a właściwie jeden żeton, który umożliwia przejazd, kosztuje 4UAH (około 60 groszy). Żetony można kupić w automacie na każdej stacji lub w kasie. Zawsze, gdy kupowaliśmy 6 żetonów, Panie w kasie (widząc jedynie dwie osoby przy okienku) za każdym razem tłumaczyły nam, że wystarczy kupić tylko jeden żeton na osobę i można zmieniać linię metra do woli. Miło. Aczkolwiek, nie znając ukraińskiego, trochę nam zajmowało tłumaczenie, że o tym wiemy.

Do korzystania z metra zachęca nie tylko cena, ale i wygląd stacji. Są po prostu piękne. Co więcej, to najgłębsze stacje metra na świecie (miały być schronem w razie wybuchu III wojny światowej). Rekordowa, o nazwie Arsenalna, liczy 105,5m głębokości. Dla porównania, najgłębsza stacja metra w Warszawie liczy 23 metry głębokości. Wjazd ruchomymi schodami do wyjścia na miasto trwa mniej więcej 4 minuty (nie wierzyłam, dopóki nie dojechałam do końca ruchomych schodów, za którymi zobaczyłam następne). Warto się skupić, żeby na nie wejść, bo nie należą do najwolniejszych. Ułatwieniem dla osób nieznających ukraińskiego są oznaczenia stacji metra. Oprócz ich nazw wprowadzono też numery, aby nie mieć na sumieniu załamanych cyrylicą turystów. Warto dodać, że w podziemiach metra kijowskiego nie ma koszy na śmieci. Nie jest to niedopatrzenie ze strony władz, ale obawa, że mogłyby zostać wykorzystane do podłożenia bomby przez terrorystów.

Схема_Київського_метро
Mapa kijowskiego metra, Agenty zmin, licencja, Wikimedia Commons

GDZIE ZJEŚĆ SMACZNIE, TANIO I TRADYCYJNIE? 

Puzata Chata – sieć restauracji, w których można zjeść dania kuchni regionalnej. Potrawy są już przygotowane, należy tylko wskazać, o które prosimy. Podwójna porcja wareników (pierogów ukraińskich) w zestawie z piwem 0,5l kosztowało niecałe 15zł. Sieciówka cieszy się powodzeniem wśród turystów. Przekonaliśmy się o tym, kiedy z trudem znaleźliśmy stolik dla sześciu osób (mimo, że lokale są spore).

Varenichnaya Katyusha – Porcje są niewielkie ale ceny pozwalają na zamówienie kilku dań (dania kosztowały 7-12zł). Poza tradycyjnymi daniami ukraińskimi zachwyca też wystrój lokalu (dekoracje czasów radzieckich).

20170403_163242

CO ZJEŚĆ NA UKRAINIE?

Pierwszą rzeczą, której warto spróbować podczas podczas pobytu w Kijowie jest Barszcz Ukraiński, różniący się od naszego w Polsce. Wersja u sąsiadów zawiera kapustę, buraki, marchew, mięso i kwaśną śmietanę. Kolejnym tradycyjnym daniem, a właściwie zupą, jest Soljanka – zupa rybna przygotowana na bulionie warzywnym, z dodatkiem cytryny, oliwek, kwaśnej śmietany i przypraw. Warto spróbować jednej z potraw tatarskich – Czeburak. Jest to ostro przyprawiony ogromny smażony pieróg, wypełniony baraniną. Typowym ukraińskim daniem są odpowiedniki naszych pierogów. Wareniki to opcja na słodko: z twarogiem lub owocami, natomiast Pielmieni to pierogi z mięsnym farszem. Do obu wersji dodaje się porcje śmietany. Popularne na Ukrainie jest także spożywanie kwasu chlebowego.

WALUTA W KIJOWIE: 

Oficjalną walutą na Ukrainie jest hrywna, która dzieli się na 100 kopiejek. 1UAH = 0,14zł (dane z października 2017).

CENY W KIJOWIE:

Niektórzy twierdzą, że w Kijowie można kupić wszystko za grosze. Inni uważają, że Ukraina to tanie państwo, ale jej stolica już nie bardzo. Tego, jak czułam się podczas zakupów w Kijowie raczej nie można porównać do zakupów Skandynawów w polskich sklepach. Mimo to, ceny są niskie:

ceny w KIjowie

CO ZOBACZYĆ W KIJOWIE? O tym w kolejnym wpisie, poświęconym kijowskim atrakcjom.

Temat z pewnością nie został przeze mnie wykorzystany (mimo wielu starań), dlatego wszelkie uwagi czy też inne przydatne informacje w komentarzach będą mile widziane!

Muzeum Korupcji, czyli willa Janukowycza

Przy okazji wyjazdu do Kijowa postanowiliśmy też odwiedzić Meżyhirję. Znajduje się tam dawna posiadłość byłego prezydenta Ukrainy, o której jeszcze do niedawna było bardzo głośno. Pewnie większość z Was pamięta wydarzenia po ucieczce Janukowycza,  kiedy parlament ukraiński przejął willę wraz z grupą protestujących na Majdanie w lutym 2014 roku. Od tamtej chwili do rezydencji napływają tłumy osób – nie tylko z tego kraju ale i z całego świata. 

Obiekt wzbudza mieszane uczucia. W moim przypadku było to raczej przerażenie niż zachwyt. Myślę, że Ukraińcy zgodzą się ze mną i zdają sobie sprawę z tego, że są sponsorami jego złotych sedesów, sztucznych jezior, marmurowych mostów, dwóch helikopterów z lądowiskiem, złotych kijów do golfa, domowego ZOO, ponad 2000 pracowników na terenie obiektu czy też garażu z luksusowymi samochodami wraz ze stacją benzynową.

Posesja liczy 137ha (oficjalnie Janukowycz miał posiadać rzekomo jedynie 1,7ha). Ogrodzono ją murem z każdej strony, liczącym 3m wzwyż i 2m wgłąb ziemi. Nie zabrakło też kolczatki z napięciem 3000V i snajperów (za czasów Janukowycza), pilnujących aby ktoś nieupoważniony nie przekraczał zalecanej odległości od linii brzegowej. Większość budynków znajdujących się na tym terenie połączono podziemnymi korytarzami. Zamontowano też podziemny system wentylacji.

20170402_122525
ogrody Meżyhirji
20170402_122202
Część sportowa rezydencji wyposażona w basen, sauny, ring bokserski…

Jak dostać się do Meżyhirji?

Najtaniej jest podjechać na ostatnią stację niebieskiej linii metra – Heroiv Dnipra (nr 210). Po wyjściu ze stacji należy skręcić lewo i minąć część targu. Tam właśnie mieści się przystanek dla marszrutek, który dowiezie nas do celu. Koszt przejazdu wynosi 50UAH za osobę. Podróż zajmuje 25 minut. Jeśli komuś marzy się wydanie stu hrywien więcej to również jest taka opcja. Maszrutki wyjeżdżają spod Majdanu, koszt przejazdu wynosi 150UAH/osoba.

Bilety wstępu:

Wejście na teren Meżyhirji kosztuje 50UAH (dzieci – 20UAH). Przy wejściu można wypożyczyć rowery w cenie 80UAH. Wstęp do wnętrza willi kosztuje 200UAH. Przewodnik oprowadza grupy jedynie w języku ukraińskim (co 2 godziny, począwszy od 10:00, ostatnie wejście o 18:00).

Zdecydowaliśmy się na wycieczkę z przewodnikiem po całej posiadłości, pomijając zwiedzanie wnętrza domu. Koszt wyniósł 200UAH za osobę (możliwość wynajęcia przewodnika wraz z meleksem tuż przy wejściu do Meżyhirji, języki do wyboru: ukraiński lub rosyjski).

20170402_122826

Zanim ją rozpoczęliśmy, spacerowaliśmy po terenie kompleksu i podziwialiśmy ogród za domem, aleje, altanki, park, fragment antycznych ruin oraz ZOO. Od strony głównego wejścia posiadłość wydaje się okazała, aczkolwiek niepozorna. Dopiero po przejściu na drugą stronę widać, że wycena na miliardy dolarów nie jest przesadą.

Ukraiński przewodnik oprowadził nas po całym kompleksie, opowiadając o Meżyhirji w jego ojczystym języku. Nikt z nas nie ogarniał ukraińskiego, ale przydało się trochę rosyjskiego na studiach. Zdecydowanie warto skorzystać z tej wycieczki – bez Aleksandra i meleksa nie zobaczylibyśmy nawet połowy. Nie poznalibyśmy również historii związanych z tym miejscem. Dzięki niemu znamy chociaż ich kontekst. Dopuszczam też opcję, że tylko wydaje nam się, że zrozumieliśmy, co do nas mówił…

Warto też odwiedzić garaż Janukowycza (wstęp: 30UAH), w którym znajdziemy kolekcję 42 luksusowych pojazdów. Były prezydent poruszał się nimi jedynie po terenie posiadłości. Poza jej murami pokazywał się tylko w 3 z 42 pojazdów. Przy garażu znajduje się stacja benzynowa. Janukowycz miał też dwa helikoptery z lądowiskiem. Jeden z nich pozostał na terenie rezydencji, drugim uciekł podczas protestów.

20170402_14352720170402_14373820170402_144147davJanukowycz miał rozmach, jeśli chodzi o gościnność. Wybudował dom dla swoich gości (z polem golfowym i sztucznym jeziorem), który nazwano Putinówką. Jak sama nazwa wskazuje, gościł w nim Putin, jednak było to ponoć tylko dwa razy.

Wykupił sobie dostęp do Morza Kijowskiego (tak właśnie nazywany jest Dniepr przez mieszkańców Kijowa), na którym znajduje się Galeon – statek wysadzany kryształami Swarovskiego, z cennymi jajkami Faberge. Był to skromny prezent od przyjaciół. Galeon był jedną z wielu restauracji w Meżyhirji. Kuchnia nie musiała martwić się o dostawę świeżego mięsa – miała własną rzeźnię.

Były właściciel uwielbiał wymyślne potrawy i mięsa przeróżnego rodzaju, a więc mieszkańcy ZOO niewątpliwie mu się przydali. Obok sztucznych jezior stoją spore altanki z miejscem na grilla i budynki, pełniące rolę kuchni polowych. To wszystko otaczał las, w którym pracownicy podkładali grzyby, które Janukowycz uwielbiał zbierać…

Nikt nie jest w stanie wycenić tego całego obiektu. Były prezydent wywiózł sporo rzeczy jeszcze przed ucieczką. Postaram się jednak zarysować ogrom pieniędzy, jakie zainwestowano w ten obiekt. Koszt marmurowego mostu wynosił 12 milionów dolarów. Na rachunku za wykonanie ogromnego pokoju do parzenia herbaty widnieje kwota 1.695.744 dolarów.

Zwiedzanie kompleksu możliwe jest do godz. 20:00. Po czterech godzinach spędzonych w Meżyhirji wróciliśmy do Kijowa. Przekroczyliśmy bramę główną, po raz ostatni mijając pamiątki z hasłami antyrosyjskimi, magnesy z Putinem i hitlerowskim wąsem na jego twarzy, a także rzutki i tarcze z głowami Janukowycza.

Czy warto odwiedzić to miejsce? Zdecydowanie tak. Ciężko jest opisać jego przepych, odzwierciedlający skalę korupcji na Ukrainie za czasów Janukowycza. Ciekawe ilu jest takich polityków, których kompleksy, chore ambicje i dostęp do pieniędzy podatników doprowadziły do posiadania wielkich willi, o których istnieniu nie mamy pojęcia…