2-3 dni w Paryżu. Co zobaczyć? Część I

Czy 2-3 dni w Paryżu wystarczą aby poznać stolicę Francji? Całkowite ogarnięcie tego miasta zajęłoby chyba całe życie ale weekendowy wypad powinien wystarczyć aby zobaczyć kilka fajnych miejsc i poczuć paryską atmosferę. Przereklamowany? Zbyt wielu turystów? Rozczarowuje? Nie mnie! Mój kolumbijski transfer również był nim zachwycony – o wrażeniach z pobytu napisałam trochę w poprzednim wpisie. Znajdziecie w nim również informacje praktyczne, m.in. o biletach, transporcie miejskim, noclegach, jedzeniu. Nasz dwudniowy plan zwiedzania w 2006 roku był przepełniony atrakcjami do granic możliwości, sto razy bardziej niż trójmiejska SKM-ka nad ranem. Miło wspominam ten wyjazd, choć była to bieganina za Panią przewodnik, która przedobrzyła z ilością miejsc. Nasze trasy po Paryżu przy kolejnych wizytach sprawdziły się o wiele lepiej. Jeśli ktoś nie przyjeżdża tam aby potruchtać, polecam plan z dzisiejszego wpisu. Da się go ogarnąć w dwa dni ale proponuję wydłużyć pobyt do trzech i zaserwować sobie spokojne zwiedzanie. 

DZIEŃ PIERWSZY: 

Montmartre i Sacre Coeur – Moulin Rouge – Galeria Lafayette – Opera Garnier – Luwr  – plac de la Concorde  – rejs po Sekwanie – wieża Eiffla – Pola Elizejskie i Łuk Triumfalny. 

Poza Panami, którzy próbują wyłudzić pieniądze od turystów poprzez nałożenie im nitki na palec i zażyczenie sobie odpowiedniej kwoty za uwolnienie (lub samoobsługowe wyrwanie portfela i odbiór należnej kwoty) MONTMARTRE kojarzy mi się przede wszystkim z artystami, uroczymi kawiarniami, romantyczną scenerią i wąskimi uliczkami. Dzielnica znajduje się w dość sporej odległości od centrum Paryża. Właściwie to stała się jego częścią dopiero w II połowie XIX wieku. Artyści osiedlali się tam już od dawna, a przyciągającym ich magnesem były niskie ceny za mieszkania oraz liczne bary – wizyty w nich najwyraźniej podkręcały ich kreatywność. Co ciekawe, nazwa tego miejsca pochodzi od określenia Wzgórze Męczenników (Mons Martyrorum) i nie bardzo współgra z dawnym centrum cyganerii paryskiej. Jej geneza wiąże się z legendą o śmierci Dionizego, patrona Francji. Wraz z dwoma kompanami podejmował próby nawracania Paryżan. Jego działania nie spodobały się ówczesnemu cesarzowi rzymskiemu, prześladującego chrześcijan. Misjonarzom ścięto głowy, po czym Dionizy – zgodnie z opowieścią – podniósł swoją i przeszedł z nią kilka kilometrów, szukając odpowiedniego miejsca na wieczny spoczynek. Urocza wioska, która w późniejszym czasie stała się sławną dzielnicą stolicy Francji była miejscem zamieszkania wielu wybitnych osób, m.in. Vincenta van Gogh, Pabla Picasso, Claude Monet, a nawet Fryderyka Chopina. Po wzroście zainteresowania częścią miasta (a co za tym idzie – podwyżce cen nieruchomości) artyści stopniowo przenosili się do dzielnicy Montparnasse. Mimo, że w dzisiejszych czasach miejsce oblegają turyści to wciąż można w nim spotkać wielu artystów, wąskie uliczki, urocze kamienice i klimatyczne knajpki. Z całą pewnością można stwierdzić, że każdy znajdzie tam coś dla siebie – od przepięknej bazyliki Sacre Coeur po dzielnicę Czerwonych Latarni…

SACRE COEUR to przepiękna biała świątynia, górująca nad wzgórzem Montmartre. Elewację wykonano z martwicy wapiennej, która – w połączeniu z powietrzem i deszczem – wytwarza bielący mury kalcyt, utrzymujący jasny kolor bazyliki. Sacre Coeur to kompletne przeciwieństwo katedry Notre Dame. Budowę ukończono w 1914 roku. Powstała dzięki przemysłowcom francuskim, którzy obiecali postawić tę świątynię w zamian za oszczędzenie Paryża. Francja przegrała z wojskami pruskimi, a powstanie bazyliki było swoistymi przeprosinami za grzechy przeciw Kościołowi, których – według przeciwnika – dopuściły się władze francuskie. Wstęp do środka jest bezpłatny (8:00 – 22:30). Warto do niej zajrzeć i zobaczyć jedną z największych mozaik na świecie, przedstawiającą Chrystusa ze świętymi i ważnymi dla bazyliki postaciami. Marmurowy ołtarz to miejsce wiecznej adoracji, która rozpoczęła się w 1885 roku i trwa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego. Sacre Coeur posiada największy dzwon we Francji oraz przepiękny widok na Paryż roztaczający się zarówno przed wejściem do budynku, jak i z kopuły bazyliki (wstęp na górę – 5 euro).

Lecimy dalej, do… MOULIN ROUGE – miejsca, w którym narodził się kankan. Przez pierwsze lata wcale nie był główną atrakcją na weselach. Aby w pełni oddać początkową niechęć do niego dodam, że nazywany był tańcem epileptyka. Najwyraźniej sporo się zmieniło w tej kwestii. Dziś Czerwony Młyn przyciąga miliony osób widowiskiem Feerie. Bierze w nim udział ponad setka artystów. Wśród nich znalazł się kiedyś Frank Sinatra i Edith Piaf. Roczny obrót miejsca wynosi około 65 milionów euro. Cena przedstawienia jest adekwatna do jego jakości (od 400zł). Dodam więc, że z zewnątrz miejsce prezentuje się całkiem fajnie. W niedalekim sąsiedztwie rozciąga się Dzielnica Czerwonych Latarni. Poza wdzięcznym skojarzeniem tej części miasta z wysypem sex-shopów, dzięki serialowi Stawka większa niż życie u Polaków pojawia się jeszcze jedna myśl związana z tym miejscem i niezwiązana z jego charakterem – ponoć najlepsze kasztany rosną na placu Pigalle (do niego właśnie przylega Moulin Rouge).

received_10154671285618848

Odwiedziny w GALERII LAFAYETTE to nie tylko sposób na zbyt gruby portfel. Roczny utarg skupiska najlepszych marek (Dior, Channel, Luis Vuitton, Versace) wynosi około miliarda euro. Jak się domyślacie, asortyment tego miejsca to naprawdę konkrecik, dlatego też galeria posiada… własną staż pożarną. Powód dla którego zobaczyłam to miejsce znajduje się na poniższych zdjęciach – wnętrze budynku nie przypomina centrum handlowego. Raczej wygląda mi to na elegancką i wytworną operę z przepiękną kopułą. Poza obejrzeniem dekoracji świątecznej można odwiedzić tamtejszy taras i cieszyć się bezpłatnym widokiem na miasto.

Kilka kroków dalej znajduje się właściwa opera, a dokładniej OPERA GARNIER (nazwa pochodzi od nazwiska architekta, który ją zaprojektował). Obejrzałyśmy budynek jedynie z zewnątrz ale jeśli ktoś przewiduje większy budżet na wizytę w Paryżu powinien zobaczyć też wnętrze, a przede wszystkim niesamowitą salę koncertową zdobioną złotem i freskami (11 euro – bilet normalny,  7 euro – osoby do 25 roku życia, godziny otwarcia: 10:00 – 17:00). Dowód na bogactwo paryskie od samego początku napotykał spore problemy. Początkowo należało osuszyć grunt – w trakcie prac zorientowano się, że istnieje tam podziemne jezioro. Następnie, wraz z zbliżającym się otwarciem w operze wybuchł pożar. Po 14 latach doczekano się jej ukończenia ale nie można powiedzieć, że pech w końcu odpuścił. W 1896 roku 6-tonowy żyrandol spadł na publiczność, zabijając jedną osobę. Wydarzenie stało się inspiracją do powstania słynnej powieści ‚Upiór w Operze’. Po 10 minutach spaceru od opery dotrzecie do  luksusowego hotelu Ritz – ulubionego miejsca Ernesta Hemingwaya, Marleny Dietrich, Charliego Chaplina, a także Coco Chanel (która mieszkała w nim 30 lat!). Niestety, miejsce przywołuje też smutne skojarzenie – księżna Diana spędziła tam ostatnią noc w swoim życiu (zginęła w wypadku samochodowym podczas ucieczki przed natarczywymi paparazzi). 

bdr

LUWR – Zwiedzanie jego wnętrza zimą wygląda spokojniej. Latem proponuję wybrać się tam z samego rana. W przeciwnym razie poczujecie nie tylko ogarniający Was zachwyt nad dziełami sztuki, ale i oddech setek turystów na plecach. Początkowo miejsce pełniło rolę twierdzy, a w XVI wieku stało się pałacem królewskim. Pod koniec XVIII wieku król Ludwik XIV dokonał w nim konkretnej rozbudowy i przeniósł się tam na stałe. Luksusowy pałac i hektary ogrodów były średnim pomysłem w czasach gdy Francja bankrutowała, no ale jak kto woli. Z czasem dwór królewski przeniósł się do Wersalu, a Luwr stał się galerią królewską. Podczas rewolucji francuskiej uznano go za własność narodową i udostępniono mieszkańcom – od 1793 roku miejsce oficjalnie stało się muzeum. Za czasów Napoleona nosiło nazwę Muzeum… Napoleona. Władca najwyraźniej poczuł się jak u siebie, o czym dowodzi fakt, iż Mona Lisa zawisła w jego sypialni. Podczas wojen napoleońskich ilość dzieł wzrastała w błyskawicznym tempie – gromadzono tam wszystkie łupy z innych krajów.

Całość kompleksu liczy 6 hektarów! Niezwykle kontrowersyjne było powstanie szklanych piramid na dziedzińcu muzeum. Zdania na ich temat są podzielone – jedni uważają, że kompletnie nie pasują i zakłócają harmonię Luwru, inni zachwycają się szklanymi trójkątami bez końca. Tak naprawdę ich powstanie było czysto praktyczne – należało powiększyć wejście do muzeum, aby umożliwić odwiedzanie go znacznie większej części zainteresowanych.

Poza słynnym portretem Leonarda da Vinci muzeum posiada takie eksponaty jak Nike z Samotraki, Wenus z Milo, kodeks Hammurabiego, fragmenty murów Świątyni Zeusa czy tron Napoleona. Zakładając, że obejrzenie jednego eksponatu zajmie Wam 30 sekund, w muzeum spędzicie 100 dni. Jak widać na załączonym zdjęciu niełatwo będzie się trzymać tej normy.

48392493_356538355130537_197142280241414144_n

Na poniższym zdjęciu zobaczycie więcej MONA LISY niż podczas próby sfotografowania jej wśród setek turystów pstrykających telefonem z każdej strony. Dlaczego obraz zdobył tak wielką sławę? W 1910 nikt nawet o nim nie słyszał. Był bo był. Do czasu, aż zniknął z muzeum. Pracownicy zorientowali się, że go nie ma dopiero po 26 godzinach. Za sprawą złodzieja Perugia Mona Lisa zyskała sławę na całym świecie. Plakaty i ulotki przedstawiające skradziony obraz obiegły całą Francję. I wtedy się zaczęło. Pusta ściana po Mona Lisie przyciągnęła więcej osób niż wtedy, kiedy obraz wisiał jeszcze w tamtym miejscu. Początkowo za kradzież oskarżono samego Pabla Picasso. 28 miesięcy później obraz wrócił do muzeum, a Perugia aresztowano. Skazano go na zaledwie 8 miesięcy. Po odsiadce wrócił do Paryża. Do Luwru nigdy więcej już go nie wpuszczono. Większość turystów pojawia się w Luwrze jedynie dla tego obrazu. Ze względu na sporą liczbę odwiedzających (9 milionów) obraz chroni szkło kuloodporne i kilku ochroniarzy.

bty20170622_151311

Lecimy dalej, do PLAC DE LA CONCORDE. Miejsce nie cieszy się tak wielką sławą jak wspomniany wyżej Luwr czy wieża Eiffla, choć w przeszłości było równie ważną częścią stolicy Francji. Nie zapomnijcie odwiedzić tego miejsca, będąc w Paryżu w grudniu. Stoi tam wielki jarmark bożonarodzeniowy, rozciągający się aż od Pól Elizejskich. Co ciekawe, w 2017 roku zakazano jego organizacji w tej części miasta. Na początku pomyślałam, że powodem były kwestie bezpieczeństwa. Nic z tych rzeczy – burmistrz i radni uniemożliwili rozstawienie tam straganów ze względu na zbyt wielką ilość towarów chińskiego pochodzenia.

Wracając do placu de la Concorde… jego znakiem rozpoznawczym jest obelisk z egipskiej świątyni Ramzesa II w Tebach, który był prezentem dla króla Francji od egipskiego wicekróla. Nazwa miejsca oznacza Plac Zgody i średnio pasuje do tego, co działo się kiedyś w tej części Paryża. Był to bez wątpienia najbardziej krwawy plac w stolicy Francji. Jego centralne miejsce zajmowała gilotyna. Wśród osób, które straciły tam życie znalazł się m.in. Ludwik XVI, Maria Antonina i Maksymilian Robespierre. Egzekucje odbywały się najczęściej przed publicznością.

Kolejną atrakcją był GODZINNY REJS PO SEKWANIE, który umożliwił obejrzenie wszystkich znanych atrakcji paryskich z zupełnie innej perspektywy. Oświetlone budynki zachwycały jeszcze bardziej niż za dnia. Odwiedzając Paryż latem korzystałyśmy z Batobusa – autobusu wodnego na zasadzie hop on – hop off, który kursował przez cały dzień pomiędzy przystankami usytuowanym obok najpopularniejszych miejsc w mieście. Jednodniowy bilet to koszt 17 euro. Istnieje też dwudniowa, a nawet całoroczna opcja wstępu w innych cenach. Bilety można nabyć przy niektórych stacjach (kupiłyśmy je na przystanku obok Notre Dame) lub na stronie internetowej firmy. Po szczegóły zapraszam tutaj. Druga opcja to godzinny rejs po Sekwanie z audioprzewodnikiem w przeróżnych językach (wśród nich znalazł się też język polski). Będąc w Paryżu zimą, skorzystaliśmy z usług firmy Bateaux Parisiens. Od kwietnia do września statki wypływają co 30 min, w pozostałe miesiące co godzinę (spod Notre Dame i wieży Eiffla). Poza rejsem z audio przewodnikiem istnieje też możliwość wykupienia sobie tej atrakcji z kolacją na pokładzie. Jest  też opcja dla rodzin z dziećmi (na statku będzie animator). Bilety można kupić tutaj. Cena za godzinny rejs z komentarzem o danych miejscach wynosi 15 euro (zniżki dla dzieci). Aby w krótszym czasie dotrzeć na rejs z placu de la Concorde do przystani przy wieży Eiffla skorzystałyśmy z metra.

Pora na najsłynniejszą wieżę na świecie, która od lat uważana jest za symbol miasta – EIFFLA! Autor projektu stworzył stalową konstrukcję, która miała być nawiązaniem do przyszłości i nadejścia nowej epoki. Powstała z okazji setnej rocznicy Rewolucji Francuskiej w 1889 roku – ówczesna zmiana władzy i pozbycie się króla było czymś przełomowym w tamtych czasach. Poprzez nowoczesną wieżę Gustaw Eiffel chciał podkreślić to wydarzenie, tworząc niezwykle odważną nowoczesną – jak na tamte czasy – wieżę. Przyzwyczajeni do klasycznych kamienic Paryżanie uważali, że żelazna konstrukcja szpeci panoramę miasta. Krążyły nawet petycję o rozebranie konstrukcji. Nazywano ją nieudaną latarnią uliczną, szkieletem dzwonnicy, merkantylnym płodem. Jej obecność sprawiła, że kilku artystów opuściło Paryż – choć byli i tacy, którzy radzili sobie z tym w inny sposób. Guy de Maupassant każdego dnia odwiedzał restaurację we wnętrzu Eiffla, jednocześnie nienawidząc metalowej konstrukcji. Jak to możliwe? Powtarzał, że to jedyne miejsce, z którego nie widać wieży w panoramie miasta.

Eiffla waży 10 tysięcy ton i liczy 324 metry. W momencie powstania była najwyższą konstrukcją na całym świecie. Po 40 latach tytuł odebrał jej nowojorski wieżowiec Chrysler. Niespełna 20 lat później władzom przypomniało się, że przecież nie postawili na wieży antenki – w ten sposób wróciło do niej miano najwyższego budynku. Początkowo wieża miała istnieć 20 lat. Z upływem czasu Eiffel wpadł na pomysł, w jaki sposób przedłużyć jej żywot. Miejsce wzbogaciło się o stację meteorologiczną i telegraf bezprzewodowy. Dzięki niej, podczas I wojny światowej władze Paryża mogły kontrolować i kontaktować się ze swoimi oddziałami na granicy z Niemcami. W czasie II wojny światowej uszkodzono windy aby uniemożliwić hitlerowcom korzystanie z wieży. W 1944 roku Hitler wydał rozkaz zburzenia wieży i zrujnowania Paryża, który na szczęście zignorowano.

Miałam okazję podziwiać panoramę Paryża z wieży Eiffla, choć przy drugiej wizycie darowałam sobie tę atrakcję. Należy liczyć się z długim czekaniem w kolejce do wejścia. O ile wjazd na Eiffla można sobie darować, to wieczorne wino i bagietka przy mieniącej się światełkami wieży powinien być obowiązkowym punktem programu. W przypadku wjazdu na wieżę warto pomyśleć o zakupie biletu przez Internet aby skrócić czas oczekiwania (uwaga na kolejki – wybierzcie odpowiednią w zależności od biletu, który zakupiliście – wstęp windą/schodami). Od połowy czerwca do końca sierpnia wstęp w godzinach 9:00 – 00:45 (ostatni wjazd o 23:00), a wejście schodami możliwe jest do północy.  W pozostałe miesiące: 9:30 – 23:45 (ostatni wjazd o 22:30) w przypadku wejścia schodami – do 18:30 (ostatni wstęp do 18:00).

Wysokość pięter wieży: I – 57m, II – 115m, III – 276m. Ceny za wstęp przedstawiłam w tabelce:

Rodzaje biletów Od 25 lat 12 – 24 lata 4-12 lat
Wjazd windą na 2 piętro 16,30 euro 8,10 euro 4,10 euro
Wjazd windą na 3 piętro 25,50 euro 12,70 euro 6,40 euro
Wejście schodami na 2 piętro 10,20 euro 5,10 euro 2,50 euro
Wejście schodami na 2 piętro + wjazd windą na 3 piętro 19,40 euro 9,70 euro 4,90 euro

Ostatnia planowa atrakcja tego wieczoru to ŁUK TRIUMFALNY, który kończy bieg najsłynniejszej ulicy paryskiej – Champ Elysees z ekskluzywnymi sklepami, hotelami i restauracjami. Co roku odbywają się tam defilady wojskowe z okazji święta narodowego Francji (14 lipca). Pola Elizejskie pełnią też rolę mety wyścigu kolarskiego Tour de France. Wśród mieszkańców krąży opinia, iż poruszanie się samochodem na rondzie Charles de Gaulle i wyjście z tego bez szwanku to ogromny wyczyn. Wielu z nich powtarza, że za tak wielki sukces od razu powinno się wręczać prawo jazdy. Początek Pól Elizejskich wyznacza ogromny Łuk Triumfalny łączący dwanaście ulic. Wzniesiono go na cześć Napoleona po zwycięskiej bitwie w Austerlitz. Wysokość łuku wynosi 51 metrów, a szerokość 45m. Jeśli podane wymiary nie obrazują Wam wielkości budowli dodam, że w 1919 roku pewien francuski pilot upamiętnił zakończenie I wojny światowej, przelatując przez łuk samolotem Nieuport. Wygląd łuku nawiązuje do architektury starożytnego Rzymu. Ozdobiono go wizerunkami z armią francuską i scenami z pola bitwy. Na murze upamiętniono osoby biorące udział w armii napoleońskiej – wśród 660 nazwisk można znaleźć 7 Polaków. Warto wejść na Łuk Triumfalny, który oferuje przepiękny widok na miasto. Godziny otwarcia: kwiecień –  wrzesień od 10:00 do 23:00, październik – marzec od 10:00 do 22:30. Ceny: 9,50 euro (bezpłatnie dla młodzieży z UE do 25 roku życia). 

Miasto ma w sobie to coś. Co więcej, nawet miliony turystów odwiedzających Paryż nie jest w stanie mu tego odebrać. Zgadzacie się ze mną? A może macie inne zdanie o stolicy Francji? Jeśli nie mieliście jeszcze okazji aby przekonać się co sądzicie o Paryżu proponuję rozpocząć polowanie na tanie bilety i natychmiast stworzyć sobie szansę na Waszą opinię o słynnym mieście. Przed wyjazdem zajrzyjcie na bloga po drugą część wpisu z propozycją na 2 i 3 dzień w Paryżu, która pojawi się tu już niedługo – zapraszam!

Kijów – informacje praktyczne

Pierwszą rzeczą, która zaskoczyła mnie w Kijowie było to, co zobaczyłam na kijowskich parkingach… Luksusowe samochody od zawsze kojarzyły mi się z Monte Carlo i Miami. Nigdy nie sądziłam, że do ich grona dołączy stolica Ukrainy. Kolumny najdroższych modeli czarnych BMW, Mercedesów i Land Roverów (z przyciemnianymi szybami, przednimi również) wyłaniały się na ulice z każdej strony. Były też Łady, jednak te pierwsze zdecydowanie przeważały.

20170402_110506

JAK DOSTAĆ SIĘ DO KIJOWA?

Najlepszy, najtańszy i najwygodniejszy sposób to podróż samolotem. Wybrałam linie WizzAir – lot z Gdańska do Kijowa na lotnisko Żuliany, znajdujące się 8km od centrum miasta. Warto śledzić promocje linii lotniczych (m.in. w listopadzie, grudniu, styczniu), które pozwalają na zakup biletów już od 140zł w dwie strony. W cenę wliczono jedynie bagaż podręczny, który w zupełności mi wystarczył. WizzAir oferuje też loty z Warszawy (lotnisko Chopina), Katowic, Lublina, Poznania i Wrocławia.

Można też skorzystać z usług LOT czy też z Ukrainian Airlines, oferujących połączenia z Warszawy na lotnisko Boryspol, oddalone od centrum Kijowa o 29km. WizzAir oferuje znacznie tańsze połączenia, chociaż czasami można załapać się na promocję pozostałych linii lotniczych.

Aby odwiedzić Ukrainę, niezbędny jest paszport.

DOJAZD Z LOTNISKA DO CENTRUM:

Żuliany: Wychodząc z Terminalu A, zaraz przy głównej ulicy znajduje się przystanek autobusowy dla linii nr 9 (koszt: 4UAH, bilet kupujemy w autobusie, u kontrolera), który dowiózł naszą szóstkę na ulicę Volodymirską, do biura DayFlat – po odebraniu kluczy do naszego apartamentu od razu się tam udaliśmy.

Boryspol: Można skorzystać ze SkyBusa, który oferuje przejazd na dworzec kolejowy w cenie 80UAH, lub do najbliższej stacji metra (koszt: 50UAH). Trasa zajmuje 45minut. Przystanek znajduje się po prawej stronie za wyjściem z Terminalu F.

GDZIE NOCOWAĆ?

Wynajęte przez nas mieszkanie było ładne, czyste, ogromne i dobrze zlokalizowane (blisko metra, barów, supermarketów). Wszystko w bardzo dobrej cenie – 4216UAH za cały pobyt dla 6 osób (35zł/doba/osoba). Przedpłata nie była wymagana. Nie ukrywam, że było to dla mnie kluczowe, zważywszy na stan konta przed wypłatą. Jedynym minusem była niewygodna sofa w salonie. Szczegóły rezerwacji tutaj.

Wejście do mieszkania nie zachwycało:

…czego nie można powiedzieć o wnętrzu (poniższe zdjęcia obiektu pochodzą z booking.com)

Kolejną dobrą i tanią opcją jest Dream House Hostel, szczegóły tutaj.

PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE:

Przed wyjazdem warto zainstalować bezpłatną i prostą w obsłudze aplikację MAPS ME. Jest to nawigacja, która działa bez połączenia z Internetem (potrzebujemy go jedynie w celu pobrania mapy danego miejsca). Dzięki niej można z łatwością namierzyć pobliskie atrakcje, lokale, bary, muzea, supermarkety czy też zlokalizować najbliższy bankomat.

Podczas całego pobytu poruszaliśmy się metrem, które dowiozło nas do wszystkich ważniejszych miejsc w Kijowie. Jeden przejazd, a właściwie jeden żeton, który umożliwia przejazd, kosztuje 4UAH (około 60 groszy). Żetony można kupić w automacie na każdej stacji lub w kasie. Zawsze, gdy kupowaliśmy 6 żetonów, Panie w kasie (widząc jedynie dwie osoby przy okienku) za każdym razem tłumaczyły nam, że wystarczy kupić tylko jeden żeton na osobę i można zmieniać linię metra do woli. Miło. Aczkolwiek, nie znając ukraińskiego, trochę nam zajmowało tłumaczenie, że o tym wiemy.

Do korzystania z metra zachęca nie tylko cena, ale i wygląd stacji. Są po prostu piękne. Co więcej, to najgłębsze stacje metra na świecie (miały być schronem w razie wybuchu III wojny światowej). Rekordowa, o nazwie Arsenalna, liczy 105,5m głębokości. Dla porównania, najgłębsza stacja metra w Warszawie liczy 23 metry głębokości. Wjazd ruchomymi schodami do wyjścia na miasto trwa mniej więcej 4 minuty (nie wierzyłam, dopóki nie dojechałam do końca ruchomych schodów, za którymi zobaczyłam następne). Warto się skupić, żeby na nie wejść, bo nie należą do najwolniejszych. Ułatwieniem dla osób nieznających ukraińskiego są oznaczenia stacji metra. Oprócz ich nazw wprowadzono też numery, aby nie mieć na sumieniu załamanych cyrylicą turystów. Warto dodać, że w podziemiach metra kijowskiego nie ma koszy na śmieci. Nie jest to niedopatrzenie ze strony władz, ale obawa, że mogłyby zostać wykorzystane do podłożenia bomby przez terrorystów.

Схема_Київського_метро
Mapa kijowskiego metra, Agenty zmin, licencja, Wikimedia Commons

GDZIE ZJEŚĆ SMACZNIE, TANIO I TRADYCYJNIE? 

Puzata Chata – sieć restauracji, w których można zjeść dania kuchni regionalnej. Potrawy są już przygotowane, należy tylko wskazać, o które prosimy. Podwójna porcja wareników (pierogów ukraińskich) w zestawie z piwem 0,5l kosztowało niecałe 15zł. Sieciówka cieszy się powodzeniem wśród turystów. Przekonaliśmy się o tym, kiedy z trudem znaleźliśmy stolik dla sześciu osób (mimo, że lokale są spore).

Varenichnaya Katyusha – Porcje są niewielkie ale ceny pozwalają na zamówienie kilku dań (dania kosztowały 7-12zł). Poza tradycyjnymi daniami ukraińskimi zachwyca też wystrój lokalu (dekoracje czasów radzieckich).

20170403_163242

CO ZJEŚĆ NA UKRAINIE?

Pierwszą rzeczą, której warto spróbować podczas podczas pobytu w Kijowie jest Barszcz Ukraiński, różniący się od naszego w Polsce. Wersja u sąsiadów zawiera kapustę, buraki, marchew, mięso i kwaśną śmietanę. Kolejnym tradycyjnym daniem, a właściwie zupą, jest Soljanka – zupa rybna przygotowana na bulionie warzywnym, z dodatkiem cytryny, oliwek, kwaśnej śmietany i przypraw. Warto spróbować jednej z potraw tatarskich – Czeburak. Jest to ostro przyprawiony ogromny smażony pieróg, wypełniony baraniną. Typowym ukraińskim daniem są odpowiedniki naszych pierogów. Wareniki to opcja na słodko: z twarogiem lub owocami, natomiast Pielmieni to pierogi z mięsnym farszem. Do obu wersji dodaje się porcje śmietany. Popularne na Ukrainie jest także spożywanie kwasu chlebowego.

WALUTA W KIJOWIE: 

Oficjalną walutą na Ukrainie jest hrywna, która dzieli się na 100 kopiejek. 1UAH = 0,14zł (dane z października 2017).

CENY W KIJOWIE:

Niektórzy twierdzą, że w Kijowie można kupić wszystko za grosze. Inni uważają, że Ukraina to tanie państwo, ale jej stolica już nie bardzo. Tego, jak czułam się podczas zakupów w Kijowie raczej nie można porównać do zakupów Skandynawów w polskich sklepach. Mimo to, ceny są niskie:

ceny w KIjowie

CO ZOBACZYĆ W KIJOWIE? O tym w kolejnym wpisie, poświęconym kijowskim atrakcjom.

Temat z pewnością nie został przeze mnie wykorzystany (mimo wielu starań), dlatego wszelkie uwagi czy też inne przydatne informacje w komentarzach będą mile widziane!