Szkocja w… 1 dzień?

Drugiego dnia wzięliśmy udział w jednodniowej wycieczce wokół Szkocji dzięki firmie „Discover Scotland” (bezinteresowne lokowanie produktu, polecam). Z racji tego, że wynajęcie samochodu byłoby dla nas nieopłacalne (było nas troje) i niełatwe (ruch lewostronny) postanowiliśmy skorzystać z oferty tej firmy. 

Zobaczyliśmy (większość przez szybę, robiąc krótkie przystanki i mając dwie dłuższe przerwy) jezioro Lomond, Glencoe, Fort William, Ben Nevis – najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii, The Great Glen oraz Kanał Kaledoński. Odbyliśmy też godzinny rejs po jeziorze Ness (a nie Loch Ness – Loch oznacza jezioro) i zwiedziliśmy zamek Urquhart. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Pitlochry. Przejeżdżaliśmy też obok zamku Stirling.

Koszt:

  • Od 43 do 49 funtów za osobę dorosłą (16-59 lat),
  • od 41 do 47 funtów za studentów, seniorów, dzieci (5-15 lat).

Wzięliśmy kanapki, ale ceny posiłków w miejscach, w których się zatrzymaliśmy były bardzo dobre – ciepły lunch można było zjeść już w cenie 4 funtów.

Dodatkowo można było też zakupić:

  • rejs po Loch Ness + zwiedzanie ruin zamku Urquhart (19,50 funtów, zniżki jedynie dla dzieci poniżej 16 roku życia – 15,50 funtów).
  • rejs po Loch Ness (dorośli 14 funtów, studenci/emeryci – 13 funtów, dzieci 5-15 lat – 11 funtów).

Czas trwania wycieczki: 12h

Zbiórka przy Ratuszu Władz Miasta Glasgow o 7:45, wyjazd o 8:00, powrót o 19:45.

Trasa liczyła ponad 500km (bus jest wygodny).

Rezerwacji można dokonać internetowo, klikając tutaj.

Poniżej zamieszczam mapę z trasą wyjazdu:

trasa
źródło: discoverscotlandtours.com

Nasz przewodnik był rodowitym Szkotem – zrozumienie go czasami graniczyło z cudem, zwłaszcza nad ranem, kiedy mój mózg nie zdążył się uaktywnić i przyzwyczaić do jego akcentu. Spośród wypowiedzianych przez niego słów z prędkością światła wyłapałam „Poland”. Brzmiało to jak pytanie. Odpowiedziałam nieśmiało „yes”, po czym usłyszałam entuzjastyczne „yeeeeey”. Po chwili pełnego skupienia dotarło do mnie, o co pytał. Mijaliśmy właśnie destylarnię szkockiej whisky Ballantines. Przewodnik podkreślił, że jest to popularny trunek w Polsce i zapytał nas czy jesteśmy fanami Ballantines.

W przeszłości destylarnia doświadczyła wielu kradzieży – złodzieje zaprzyjaźnili się z psami pilnującymi obiektu, regularnie je karmiąc. W chwili włamania psy nie sprzeciwiały się wpuszczeniu włamywaczy, którzy wielokrotnie zabierali stamtąd dowolne ilości whisky. 

Poniżej opisałam najciekawsze miejsca, które zobaczyliśmy tego dnia:

LOCH LOMOND

To największy zbiornik słodkowodny w Szkocji i najrozleglejszy w Wielkiej Brytanii. Jezioro oddziela szkockie niziny (Lowlands) od górzystego rejonu północnej Szkocji (Highlands) i leży na terenie Parku Narodowego Trossachs. Długość jeziora wynosi 39km, szerokość 1,20km – 8km. Najgłębsze miejsce w jeziorze liczy 190m.

Powstało o nim wiele piosenek, m.in. „O’loch Lomond” zespołu The Bonnie Banks, które można posłuchać tutaj. Tej piosenki nie może zabraknąć podczas patetycznych wydarzeń w Szkocji. Nie chodzi o pogrzeby, ale – jak mówi przewodnik – o liczne porażki w piłce nożnej szkockiej drużyny. Po każdym przegranym meczu (słowo „przegranym” w tym zdaniu wydaje się być zbędne) smutni kibice odśpiewują tę piosenkę.

Zatrzymaliśmy się na kawę w Drovers Inn na terenie parku. Jest to restauracja i hotel, który liczy już 300 lat. Budynek rozreklamowano jako nawiedzone miejsce, czemu sprzyja klimat.

DCIM101GOPROGOPR0553.

GLENCOE 

Kolejnym przystankiem było Glen Coe – najładniejsze miejsce w Szkocji (moim skromnym zdaniem), które z pewnością wiele osób kojarzy z filmów „Skyfall” czy też „Harry Potter i Więzień Azkabanu”. Glen Coe zajmuje obszar 6 tysięcy hektarów i posiada wiele gór. Zatrzymaliśmy się szczytach „Trzy Siostry”. Można odnieść wrażenie, że nad doliną wiecznie rozpościera się mgła, nadająca temu krajobrazowi niezwykły charakter i niesamowity klimat.

Glen Coe w języku gaelickim oznacza Dolinę Łez. Nawiązuje do tragicznego wydarzenia, które miało miejsce 13 lutego 1692 roku. Wiele mieszkańców doliny straciło wtedy życie (źródła historyczne wahają się między 38 a 70 ofiarami). Glen Coe zamieszkiwali członkowie klanu MacDonald, którzy nie uznawali władzy angielskiego króla Wilhelma i jego małżonki Marii II. Mieszkańcy wspierali jakobitów, nie akceptując utraty rządów przez króla – Jakuba II. W wyniku buntu, żołnierze Wilhelma napadli na członków klanu w nocy, zabijając wielu swoich przeciwników.

DCIM101GOPROGOPR0615.

DCIM101GOPROGOPR0608.DCIM101GOPROGOPR0606.

DCIM101GOPROGOPR0609.

LOCH NESS

Jednym z dodatkowych punktów wycieczki był rejs po jeziorze Ness. Jak już wcześniej wspomniałam, Loch oznacza jezioro, a więc nazwa tego popularnego zbiornika wodnego brzmi po prostu „Ness”. Jezioro ma nietypowe wymiary – 38km długości i zaledwie 1,5km szerokości. Jest to największy objętościowo zbiornik słodkowodny w Wielkiej Brytanii, jednak powód popularności jeziora jest zupełnie inny.

Loch Ness zyskało sławę dzięki Nessie – potworowi, który rzekomo zamieszkuje wody jeziora. Na przestrzeni wieków pojawiało się wiele opisów zwierzęcia, któremu przypisywano długą szyję i dwa garby. Najstarsze przekazy pochodzą z końca VI wieku (Św. Kolumban miał uratować jednego z mieszkańców przed potworem). Z biegiem czasu pojawiało się kilka nowych wzmianek (a nawet zdjęć), zwłaszcza w latach 30-tych XX wieku, kiedy to wybudowano drogę wzdłuż jeziora. Naukowcy nigdy nie potwierdzili istnienia potwora. Przeprowadzanie badań i jakiekolwiek poszukiwania utrudnia mętność tego zbiornika wodnego – zaledwie kilka metrów pod taflą wody już nic nie widać, jezioro ogarnia kompletna ciemność.

Loch Ness owiane legendą istnienia Nessi przyciąga wielu naukowców, badaczy, a w szczególności turystów. Jest to chyba jeden z najlepszych chwytów marketingowych na świecie. Mimo, że nie potwierdzono istnienia potwora wiele osób uważa, że go widziało. Konkretna porcja whisky z pewnością pomogła im dostrzec go w jeziorze.

DCIM101GOPROGOPR0655.

DCIM101GOPROGOPR0693.

DCIM101GOPROGOPR0668.

ZAMEK URQUHART 

Właściwie to zbyt wiele nie pozostało już z tego średniowiecznego zamku, ale jego ruiny również zachwycają. Obiekt mieści się nad brzegiem jeziora Ness, w miejscowości Drumnadrochit. Wzniesiono go na polecenie Aleksandra II – króla Szkocji w celach strategicznych. Była to największa średniowieczna twierdza w Szkocji, która była miejscem wielu starć klanów o władzę. Podczas jednej w walk w 1692 roku, zamek wysadzono w powietrze (aby uniknąć zagarnięcia Urquhart przez jakobitów). Od tamtej pory największa warownia to jedynie ruiny, które stanowią doskonałą atrakcję turystyczną i świetnie wkomponowały się w krajobraz Loch Ness.

DCIM101GOPROGOPR0647.PITLOCHRY 

Ostatni z dłuższych przystanków miał miejsce właśnie w tej uroczej miejscowości, obecnie stanowiącej ośrodek turystyczny. Pitlochry posiada wiele wiktoriańskich budynków z kamienia, które przetrwały w świetnym stanie. Warto też zwrócić uwagę na zabytkowy baldachim ze stali na jednej z głównych ulic miasteczka.

Na trasie mijaliśmy wiele polskich akcentów:DCIM101GOPROGOPR0737.Nie obyło się też bez spotkania z hipsterskimi krowami:DCIM101GOPROGOPR0732.DCIM101GOPROGOPR0703.DCIM101GOPROGOPR0700.PODSUMOWUJĄC: 

Większość czasu spędziliśmy jadąc. Niemniej jednak, był to dobry sposób na „objechanie” i podziwianie krajobrazów Parków Narodowych, dolin i Gór Kaledońskich. Wycieczkę polecam każdemu, kto chciałby zobaczyć jak najwięcej w krótkim czasie i zdobyć wiele informacji o Szkocji od kierowco-przewodnika w jednym, którego akcent nie pozwala nam zapomnieć, gdzie jesteśmy.  

Edynburg w 1 dzień! Magia bez dopalaczy

Mimo, że Glasgow jest największym szkockim miastem, to Edynburg jest stolicą Szkocji. Będąc tam ma się wrażenie, że miejsce zostało zamrożone w czasie. Pomaga w tym jego architektura i skupisko życzliwych ludzi, którzy nigdzie się nie spieszą, uśmiechając się do zalewających Edynburg turystów. 

Jak dojechać do Szkocji? Gdzie nocować? Czym poruszać się po mieście? Jakie są tradycyjne dania kuchni szkockiej? Gdzie zjeść smacznie i tanio? Jakie są ceny wybranych produktów w supermarketach? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć tutaj.

Na zwiedzanie stolicy Szkocji przeznaczyliśmy jeden dzień. Mało? Zdecydowanie. Miasto ma wiele do zaoferowania. Niestety, nasz pobyt w Szkocji ograniczał się jedynie do weekendu, dlatego też w Edynburgu byliśmy tak krótko. Wszystkie najważniejsze atrakcje w mieście znajdują się blisko siebie, a więc nie korzystaliśmy z transportu miejskiego. Uprzedzam, że odwiedziliśmy jedynie darmowe atrakcje, których i tak jest baaaardzo dużo!

John_Rocque_Plan_von_Edinburgh_1764
Mapa Edynburga z 1764 roku, autor: John Rocque, Wikimedia Commons.

PAŁAC HOLYROOD

Po wyjściu z pociągu (główna stacja: Waverley) udaliśmy się do rezydencji brytyjskiej rodziny królewskiej w Szkocji, położonej na samym końcu sławnej ulicy, zwanej Królewską Milą. Zanim Pałac stał się siedzibą monarchów brytyjskich, w roku 1128 było to Opactwo Holyrood. Budynek był wielokrotnie rozbudowywany. Charakterystyczna wieża strażnicza zamku powstała w 1532 roku. W XVII wieku zakończono rozbudowę rezydencji. Pałac Holyrood widzieliśmy jedynie z zewnątrz (jak już wspominałam – odwiedzaliśmy jedynie darmowe atrakcje). Jeśli ktoś byłby zainteresowany zwiedzaniem zamku i dysponowałby większą ilością czasu niż my, godziny otwarcia wraz z cennikiem dostępne są tutaj.

DCIM101GOPROGOPR0359.

SZKOCKI PARLAMENT 

Siedziba Parlamentu Szkocji znajduje się naprzeciwko Pałacu Holyrood. Ciekawy budynek, zaprojektowany przez Enrique Mirallesa, przyciąga wielu turystów. Opinie na jego temat są podzielone – jedni nie szczędzą słów krytyki, inni zaś twierdzą, że jest to perełka architektury miasta. Parlament szkocki trafił na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO i zdobył prestiżową nagrodę architektoniczną Stirling Prize.

Tamtejszy parlament funkcjonował zanim powstał sławny budynek. Pierwszą siedzibę zbudowano w XVII wieku przy katedrze Św. Idziego. Po zawarciu unii między Anglią a Szkocją i stworzeniu Wielkiej Brytanii na początku XVIII wieku nastąpił kres roli parlamentu szkockiego (dalej funkcjonował, ale nie odgrywał znaczącej roli w rządach Wielkiej Brytanii). W 1999 roku przywrócono jego rolę w wyniku referendum. Wtedy też powstał obecny budynek. W sali obrad stworzono miejsca dla 129 szkockich parlamentarzystów, do których należy część decyzji o charakterze lokalnym, związanych m.in. z wymiarem sprawiedliwości, służbą zdrowia, rolnictwem, gospodarką i budżetem. Pozostałe decyzje należą do Parlamentu Wielkiej Brytanii, któremu Szkocki Parlament dostarcza raporty ze swojej działalności.

Obiekt można zwiedzać od poniedziałku do piątku w sezonie (kwiecień – wrzesień) od 10:00 do 17:00 i poza sezonem (październik – marzec) w godzinach 10:00 – 16:00. Wstęp wolny.

The_Scottish_Parliament_(20930969514).jpg
autor: Dun Deagh (flickr.com), licencja

GÓRA ARTURA

Góra Artura to wygasły wulkan, który znajduje się na terenie Parku Holyrood. Wysokość szczytu wynosi 251m n.p.m. Potocznie nazywa się ją również „Krzesłem Artura” – zgodnie z legendą władca miał stamtąd obserwować jedną z bitew. Górę Artura obrali sobie wielokrotnie autorzy kryminałów, w których bohaterzy ich powieści chowali zwłoki ofiar na terenie wulkanu (co jak co, ale lenistwa i braku krzepy raczej nie można zarzucić zabójcom udającym się tam z ciałami).

To, że Edynburg posiada wulkan w samym sercu miasta jest niebywałe. Jednak bardziej niewiarygodne dla mnie było to, że na szczyt wbiegali ludzie biorący udział w maratonie… Przed wyjazdem przeczytałam na wielu blogach, że jest to doskonały punkt widokowy (zgadza się!), a wejście na górę jest łagodne i zajmuje 30 minut (nie zgadza się! Ani trochę!). Kiedy sprawdziłam wysokość góry, rozczarowałam się. Podczas trekkingu czułam się, jakbym zdobywała jakiś ośmiotysięcznik. Wejście jest niełatwe: w Szkocji bardzo często pada, a droga na szczyt jest kamienna, przez co bywa bardzo ślisko. Ponadto, trafiliśmy akurat na huragan, co z pewnością nie pomogło w sprawnym wejściu na górę. Ze względu na warunki pogodowe jakie zastaliśmy zdobywając ten punkt widokowy, wejście i zejście na Górę Artura zajęło nam jakieś dwie godzinyNie oznacza to jednak, że nie polecam tego miejsca. Polecam i to bardzo, ALE gdyby okazało się, że zwiedzacie Edynburg podczas huraganu, proponuję wybrać inny, równie interesujący punkt widokowy, np. Calton Hill (103m n.p.m.). Jeśli jednak Wasz wybór padnie na Górę Artura, polecam wziąć czapki. Na szczycie strasznie wieje, nie tylko podczas wichury.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moja wzmianka o Górze Artura niezbyt zachęciła Was do zdobycia tego szczytu. Chciałabym jednak podkreślić, że po prostu trafiliśmy na złą pogodę, ale widok na miasto był niesamowity. Zamieszczam zdjęcia, aby przekonać Was do tego, że było naprawdę pięknie:

Po zdobyciu szczytu udaliśmy się na obiad. Jako, że nie była to wycieczka milionerów, postanowiliśmy zatrzymać się w jednym z barów meksykańskich, serwujących pyszne panini w cenie już od 4 funtów (Flip, adres: 54 Clerk St).

STARE MIASTO

Spacerując po Starym Mieście nie sposób przejść obojętnie obok tak pięknej zabudowy miasta – wąskie uliczki otoczone są budynkami, sprawiającymi wrażenie „wciśniętych” gdzie tylko się da. Niektóre z nich są niskie, inne liczą kilka pięter. Większość z nich wykonano z kamienia. Uroku dodają tzw. „closes” – wiele wąskich schodów, które pełnią rolę pasażu, umożliwiając przejście między budynkami.

KATEDRA ŚW. IDZIEGO

Jest to XII-wieczny budynek odwiedzany przez tysiące turystów. Co ciekawe, wcale nie jest katedrą. Świątynia była nią w XVII wieku, jednak bardzo krótko pełniła funkcję siedziby biskupów. Mimo, że obiekt należał początkowo do Katolików, obecnie jest to siedziba wyznawców protestantyzmu i najważniejsza świątynia Kościoła Szkockiego. Za czasów reformacji można było wysłuchać tam kazań Knoxa – przywódcy kalwinizmu w Szkocji. W 1385 roku budynek uległ zniszczeniu w wyniku pożaru. Odbudowano go pod koniec XIV wieku. Jego wyposażenie i elementy dekoracyjne pochodzą właśnie z tamtego okresu. Największe wrażenie w świątyni zrobiły na mnie kolorowe witraże i kaplica poświęcona orderowi Ostu (narodowy kwiat Szkocji), przyznawanemu najdzielniejszym rycerzom. Wyróżnienie przyznaje się do dziś, z małą różnicą, że nie otrzymują jej rycerze, ale zasłużeni Szkoci.

Wstęp do świątyni jest bezpłatny (należy jednak zapłacić za możliwość robienia zdjęć). Przy odrobinie szczęścia można załapać się na jeden z koncertów, które często się tam odbywają.

St_Giles'Cathedral_Edinburgh.jpg
autor: Eleonore Gaudry (flickr.com), licencja

GREYFRIARS BOBBY

To miejsce związane jest ze wzruszającą historią Bobby’ego – psa rasy Sky Terier, który przez 14 lat (aż do swojej śmierci) czuwał nad grobem swojego właściciela. Po wielu próbach pozbycia się zwierzęcia, dozorca cmentarza w końcu zaakceptował jego obecność (w późniejszym czasie nawet go karmił). W 1867 roku pies uniknął śmierci dzięki bogatemu mieszkańcowi Edynburga, który zapłacił za niego podatek. Zgodnie z ówczesnym prawem, nieopłacenie podatku za psa skutkowało jego uspaniem. Bobby został pochowany na cmentarzu obok swojego właściciela. Zwierzę stało się bohaterem wielu książek i filmów. Na jego cześć wzniesiono wiele pomników.

Nie chcąc być gorszym od innych miast europejskich, w Edynburgu również istnieje zwyczaj dotykania wybranej części danego pomnika w celu powrotu do tego miasta. W tym przypadku jest to nos Bobby’ego. Wiele osób twierdzi (patrząc na wytarty nos psa jest ich sporo), że dotknięcie pomnika zapewni powrót do Edynburga.

DCIM101GOPROGOPR0449.

THE ELEPHANT HOUSE

Wstąpiliśmy też na chwilę do miejsca, w którym powstała seria przygód najsłynniejszego czarodzieja na świecie – Harrego Pottera. To tutaj Joanne Rowling napisała większość swoich powieści. W restauracji widnieje sporo zdjęć autorki, a także detali, które przypominają o zaszczycie, jakiego dostąpiło to miejsce. Dzięki zajmowaniu przez pisarkę stolika w tym miejscu, kawiarnia cieszy się wielką popularnością.

DCIM101GOPROGOPR0457.

SZKOCKIE MUZEUM NARODOWE

To było najszybsze zwiedzanie muzeum w całym moim życiu – weszliśmy do środka o 16.45, a właściwie to niemal wbiegliśmy. Na zwiedzanie mieliśmy zaledwie 15 minut. Można się domyśleć, że jak na kilkupiętrowy budynek Szkockiego Muzeum Narodowego to niewiele czasu. Niemniej jednak dobrze, że przeznaczyliśmy na nie chociaż kwadrans, ponieważ wnętrze zachwyca. Nie będę się wypowiadać na temat wystaw, ponieważ zdążyłam zobaczyć jedynie ekspozycję poświęconą środkom transportu oraz wypchaną na wystawie (…) sklonowaną owieczkę Dolly. Wstęp do muzeum jest bezpłatny. Można go zwiedzać codziennie, w godzinach 10:00 – 17:00 (zamknięte 25.12 i 26.12, zaś 1.01 muzeum dostępne jest od 12:00 do 17:00).

DCIM101GOPROGOPR0444.

DCIM101GOPROGOPR0441.

DCIM101GOPROGOPR0445.

ZAMEK KRÓLEWSKI

Zamek Królewski, będący ‚must see’ Edynburga, które króluje na pierwszych stronach wszystkich przewodników zobaczyliśmy jedynie z zewnątrz. Ze względu na to, że nie mieliśmy w planie sprzedaży nerek (wstęp do zamku kosztuje 16,50 funtów) stwierdziliśmy, że przyjdzie na to jeszcze czas.

Codziennie o godzinie 13:00 na dziedzińcu zamkowym od setek lat oddaje się salwę armatnią. Jest to jedna z atrakcji zamku, która kiedyś był ważnym wyznacznikiem czasu w mieście. Krążą też żarty nawiązujące do stereotypu o skąpych Szkotach mówiące o tym, że nieprzypadkowo wybrano pierwszą po południu jako godzinę oddania salwy, ponieważ o godz. 12:00 należałoby oddać aż 12 strzałów.

Edinburgh Castle Fontana

Przy Zamku Królewskim znajduje się The Edinburgh Old Town Weaving Co (adres: 555 Castle Hill, Royal Mile), ogromny sklep jednej ze szkockich rodzin, w którym można obejrzeć przeróżne modele kiltów (tradycyjnych szkockich strojów), a nawet przymierzyć kilka z nich. Więcej informacji o kiltach można znaleźć w osobnym wpisie poświęconym strojom, klikając tutaj.

Po całym dniu zwiedzania udaliśmy się do szkockiego baru. Każdy z nich ma niesamowity klimat, a wybór jest niemały. Jeśli miałabym wskazać obowiązkowe miejsca, które należałoby zobaczyć w Szkocji, bez zawahania byłyby to tamtejsze puby!

Gdybym odwiedziła Edynburg po raz drugi, z pewnością udałabym się ponownie do Szkockiego Muzeum Narodowego, tym razem na dłużej. Ciekawa wydaje się również oferta Muzeum Chirurgów oraz „Whisky Experience”, dzięki któremu można dowiedzieć się sporo o historii i produkcji tego trunku (w programie przewidziano degustację whisky).

PODSUMOWUJĄC:

Ciężko jest opisać to miasto i jego klimat w jakikolwiek sposób. To trzeba przeżyć! Mimo, że jest to stolica, miasto wydaje się być przytulne. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc w Europie. Myślę, że ciężko jest znaleźć osoby, którym Edynburg nie przypadłby do gustu… 

Czym zaskakuje Szkocja?

  • Jedną z największych zagadek życia, którą do dziś staram się zrozumieć jest fakt, iż od XIX wieku symbolem Szkocji jest… jednorożec. Być może ma to związek z narodowym symbolem Anglii, jakim jest lew – legendarny wróg jednorożca. Zgodnie ze stereotypem, Anglicy nie należą do szkockich ulubieńców.
Unicorn_(PSF).png
autor: Pearson Scott Forman, domena publiczna
  • Tereny Szkocji rozciągają się na wielu wyspach, a dokładniej – na 787 wyspach! Jednakże, jedynie 130 z nich to tereny zamieszkałe przez człowieka.
  • Mimo, że Glasgow to największe miasto Szkocji, jej stolicą jest Edynburg. 
  • Wszyscy wiedzą, że Rzym rozciąga się na siedmiu wzgórzach. Niewiele osób wie jednak, że szkocką stolicę Edynburg również zbudowano na siedmiu wzgórzach.
  • Pozostając przy temacie Edynburga – miasto posiada pierwszą na świecie straż pożarną, którą założono w 1824 roku.
DCIM101GOPROGOPR0514.
Edynburg
  • Osoby, które uwielbiają zwiedzać zamki mogą przeznaczyć na zwiedzanie Szkocji kilka dobrych lat – czeka ich tam na nich aż 300!
  • Narodowym strojem Szkocji jest kilt (zwany męską spódniczką, czego nie lubią Szkoci), wykonany z tartanu – materiału o kraciastym wzorze. Więcej informacji na jego temat można znaleźć w osobnym wpisie, klikając tutaj.
  • Szkocję zamieszkuje 11 milionów owiec! Jest to liczba dwukrotnie większa od ilości mieszkańców Szkocji.
farm-travel-herd-pasture-sheep-autumn-489921-pxhere.com
źródło: pxhere, domena publiczna
  • W Szkocji upamiętniono postać niedźwiedzia Wojtka, stawiając mu pomniki w Duns i Edynburgu (Princess Garden). Zwierzę zostało adoptowane przez podopiecznych Władysława Andersa, którzy nadali mu stopień kaprala. Zmarł 2 grudnia 1963 roku w edynburskim zoo.
Wojtek_(bear)_statue_in_Princes_Street_Gardens
Niedźwiedź Wojtek w Princess Garden, autor: Taras Young, licencja
  • Nie wszyscy wiedzą, że Szkoci mogą się pochwalić szóstym najbogatszym bankiem na świecie, jakim jest Bank of Scotland.
  • W tej części Europy można spotkać mnóstwo osób posiadających rudy kolor włosów.
Brave-Prince-Merida
kadr z filmu „Merida Waleczna” (2012), reż. B. Chapman, M. Andrews, producent: K. Sarafian
  • Wiele znanych osobistości, niekoniecznie rudowłosych ale z całą pewnością wybitnie uzdolnionych, posiada szkockie korzenie. Jest to m.in. Alexander Graham Bell wynalazca telefonu, Logie Baird, twórca telewizora, Alexander Flemingwynalazca penicyliny oraz Adam Smithjeden z najwybitniejszych ekonomistów na świecie.
  • W Edynburgu powstało wiele znanych powieści, m.in. przygody Sherlocka Holmesa, autorstwa szkota Arthura Conan Doyle, a także seria powieści Harrego Pottera, którą J.K. Rowling stworzyła w jednej z kawiarni w stolicy Szkocji.
DCIM101GOPROGOPR0457.
Miejsce powstania serii przygód Harrego Pottera
  • Szkocja często nazywana jest Ojczyzną Golfa, który uprawiano tam już w XV wieku. W 1457 roku król Jakub II zakazał uprawiania tego sportu swoim łucznikom. Uważał, że powinni poświęcać więcej czasu na doskonalenie strzelectwa, zamiast grać w golfa. Obecnie, na terenie Szkocji znajduje się ponad 500 pól golfowych. Wiele Szkotów zrzesza się w elitarne kluby, do których niełatwo dołączyć, nie mając dobrych kontaktów z ich członkami.
  • Szkoci to naród, który w oryginalny sposób pielęgnuje pamięć o zmarłych. Poza nagrobkami, często oznaczają miejsca, w których ich bliscy lubili spędzać czas za życia. Wiele ławek posiada tabliczki z imieniem i nazwiskiem danej osoby. Często dopisuje się też zachętę, aby dosiąść się do zmarłego i cieszyć się jego ulubionym widokiem.
DCIM101GOPROGOPR0390.
Tabliczki na ławkach upamiętniające zmarłych
  • Jest to Ojczyzna golfa, owiec, a także… whisky! Jej nazwa wywodzi się z języka gaelickiego (którym posługują się mieszkańcy północnej części kraju) i oznacza „wodę życia”.

  • Poza degustacją szkockiej wody życia, odwiedzający powinni również spróbować tradycyjnego dania, jakim jest Haggis. Są to zmielone podroby owcze (serce, płuca, wątroba) z dodatkiem mąki owsianej, serwowane w owczym żołądku.

  • Kolejnym znanym napojem tego kraju jest Irn Bru. Jest to najczęściej sprzedawany napój w Szkocji, cieszący się tam większą popularnością niż legendarna Coca-cola! Receptura przyrządzania pomarańczowej oranżady jest pilnie strzeżona.
Irn Bru
Szkocki napój Irn Bru

1 dzień w Glasgow – przemysł i zieleń w jednym!

Na zwiedzanie Glasgow przeznaczyliśmy jeden dzień. W Internecie można znaleźć opinie, że jest to nieciekawe miasto. Dobrze, że przeczytałam je i… olałam. Zapewniam, delikatnie i dyplomatycznie rzecz ujmując, że jest to nieprawda. Glasgow to największa metropolia Szkocji, a zarazem trzecie największe miasto w Wielkiej Brytanii. Jego nazwa wywodzi się z gaelickiego słowa „Glas-cu”, oznaczającego ukochane, zielone miejsce. Wpływ rewolucji przemysłowej na architekturę widać gołym okiem. Mimo to Glasgow udowadnia, że w pełni zasługuje na miano zielonego miasta. 

W XVIII wieku miasto wzbogaciło się dzięki prowadzeniu handlu transatlantyckiego. Wtedy też powstały piękne budowle, wznoszone przez zamożnych kupców. Większość budynków zaprojektował Charles Macintosh. Z powodu wybuchu rewolucji przemysłowej liczba mieszkańców w XIX wieku zwiększyła się dziesięciokrotnie. Zwiedzanie tego miejsca po II wojnie światowej nie było najlepszym pomysłem – bezrobocie, bieda oraz liczne gangi zawładnęły nim w czasach powojennych. Dziś, wypad do Glasgow to świetny pomysł na weekend. Potwierdza to obecność miasta w rankingu 10 najciekawszych metropolii świata (według Lonely Planet) i tytuł „Europejskiej Stolicy Kultury”, przyznany miastu w 1990 roku.

Glasgow_map_1878
Mapa Glasgow z 1978 roku, domena publiczna

Jak dojechać do Szkocji? Gdzie nocować? Czym poruszać się po mieście? Gdzie zjeść smacznie i tanio?Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w osobnym poście na blogu, klikając tutaj

MIESZKAŃCY GLASGOW:

„People make Glasgow” (ludzie tworzą Glasgow) to nowy slogan, który stał się dla miasta kampanią reklamową. Nie są to puste słowa – mieszkańcy są otwarci, pomocni i szczerzy. Nasze 3 dni wystarczyły, aby sprawdzić czy miejscowi faktycznie posiadają tę trzecią cechę, ale tak właśnie twierdzi lokalny przewodnik, który mieszka w Glasgow od zawsze. Zakładam, że nie była to tylko autoreklama.

O tym, że mieszkańcy są pomocni, przekonaliśmy się nawet podczas tak krótkiego pobytu. Jedna z miejscowych studentek pomogła nam w pierwszych krokach po Glasgow. Zamiast wskazania szukanego przez nas miejsca, odprowadziła nas do celu (był to niestanowiący dla niej żadnego problemu, dziesięciominutowy spacer). Pozostając przy temacie studentki – większość mieszkańców Glasgow to studenci.

Otrzymaliśmy zaproszenie na darmowe jedzenie i nocleg od bezdomnych, będących w szampańskim (dosłownie) humorze. Uznaliśmy, że poza serdecznością mieszkańców propozycję posilenia się i ogrzania zawdzięczamy wyglądowi mojego dobitego plecaka, który przeżył już wiele wyjazdów. Po wyrażeniu przez spotkanych Panów radości ze spotkania z Polakami, dumnym zademonstrowaniu przez nich znajomości naszego ojczystego języka (ku*wa, ja pie*dole, cześć), pożegnaliśmy się i ruszyliśmy do hostelu.

4115890_a60e3bd1 (1)
People make Glasgow – wizytówka miasta, źródło: geograph.org.uk, licencja

Miasto ma wiele do zaoferowania. Przeznaczając na niego jeden dzień, nie „odhaczyliśmy” wszystkich atrakcji. Mimo to uważam, że w miarę dobrze poznaliśmy Glasgow – głównie dzięki przemieszczaniu się na piechotę. Spacer utrudniał „troszkę” huragan. Warto sprawdzić anomalia pogodowe przed wyjazdem w dane miejsce (czego nie zrobiłam), żeby potem nie urywało głowy podczas spaceru po mieście (czego doświadczyłam).

Jeśli kogoś nie interesują długie spacery, polecam korzystanie z metra (trzeciego najstarszego w Europie!) lub z autobusów miejskich. Moja aktywność fizyczna poprzedzająca wyjazd do Glasgow ograniczała się do spaceru pomiędzy kuchnią a biurkiem, przy którym pisałam pracę magisterską. Przebyte kilometry w Glasgow dały o sobie znać następnego dnia, jednak nie żałuję tej decyzji.

Warto wiedzieć, że od 2014 roku władze miasta ułatwiły życie mieszkańcom i turystom, wprowadzając darmowy Internet w mieście. Być może jego tempo nie jest zawrotne, ale zdecydowanie ułatwia korzystanie z GPS i sprawdzanie na bieżąco różnych informacji.

CO ZOBACZYLIŚMY?

NECROPOLIS – najbardziej klimatyczna (moim zdaniem) atrakcja w Glasgow, która powstała w 1833 roku. Wiktoriański cmentarz ogrodowy posiada wiele pięknych nagrobków, grobowców i rzeźb. Na jego terenie odnotowano 50 tysięcy pochówków. Przetrwało na nim 3500 grobów. Większość pochowanych była członkami zamożnych kupieckich rodzin. Nad cmentarzem wznosi się pomnik Johna Knoxa – przywódcy reformacji protestanckiej w Szkocji w XVI wieku.

Jeśli ktoś odwiedzi miasto w weekend, można zarezerwować bezpłatną wycieczkę z Towarzystwem Przyjaciół Nekropolii w Glasgow (rezerwacja na stronie internetowej towarzystwa – tutaj). Mimo, że oprowadzanie przez wolontariuszy jest darmowe, należy wesprzeć ich datkiem na renowację Necropolis.

KATEDRA ŚWIĘTEGO MUNGA (legendarnego założyciela i patrona Glasgow) powstała w 1136 roku. 50 lat później strawił ją pożar – odbudowa trwała do końca XV wieku. Co ciekawe, jest to jedyna ze szkockich świątyń, która ocalała podczas reformacji w XVI wieku. Obecnie należy do władz Kościoła Szkockiego. Warto zwrócić uwagę na XIII-wieczną wieżę, będącą najstarszą częścią świątyni. W dolnej części katedry znajduje się grobowiec Św. Munga. Pięćset lat temu katedra była siedzibą Uniwersytetu Glasgow.

DCIM101GOPROGOPR0815.
widok na katedrę ze wzgórza Necropolis

Odwiedziliśmy też przykatedralne MUZEUM ŻYCIA I SZTUKI SAKRALNEJ ŚW. MUNGA, posiadające wystawy poświęcone religiom świata. Powodem do powstania muzeum było wzbudzenie u odwiedzających szacunku i otwarcia się na inne kultury.

Zajrzeliśmy do PROVAND’S LORDSHIP – najstarszej kamienicy w mieście, którą wybudowano w 1471 roku. Budynek pełnił różne funkcje – mieściła się tam plebania i gospoda. Mieszkali w nim ludzie pochodzący z różnych środowisk: duchowni, żebracy i prostytutki. Wnętrze domu nawiązuje do XV-wiecznego stylu. Za budynkiem mieści się niewielki ogród.

Kolejnym punktem zwiedzania był GEORGE SQUARE (plac Świętego Jerzego), przy którym znajduje się ratusz. Jego wspaniała zabudowa przypomina o czasach świetności miasta podczas epoki wiktoriańskiej. Do wzniesienia budowli wykorzystano 10 mln cegieł i 900m³ kamienia.Od poniedziałku do piątku o godz. 10:30 i 14:30 istnieje możliwość zwiedzania wnętrza z przewodnikiem (bezpłatnie).

W centrum placu stoi pomnik Waltera Scotta (szkockiego pisarza), otoczony wizerunkami znanych osób, m.in. królowej Wiktorii, Jamesa Watt i Roberta Burns. Przy placu mieści się MERCHANT HOUSE (Dom Kupców) – najstarsza siedziba Izby Handlowej w Wielkiej Brytanii.

Skręcając w stronę BUCHANAN STREET (ulicę przepełnioną sklepami) można zobaczyć pomnik siedzącego na koniu księcia Wellington, którego głowę zdobi… biało-pomarańczowy stożek ruchu. Według oficjalnej wersji, zwieńczenie głowy księcia tym przedmiotem jest symbolem szkockiego humoru.

Mieszkańcy twierdzą, że w latach 80-tych jeden ze studentów miał tak dobrą imprezę, że postanowił ją podkreślić, stylizując postać księcia stożkiem. Prawdopodobnie był pod wpływem znakomitej szkockiej whisky – bez niej mogłoby mu zabraknąć odwagi do wspinaczki na wysoki pomnik. Wielokrotnie zdejmowano specyficzne nakrycie głowy księcia, ale spotkało się to z protestami mieszkańców. Po wielu protestach (ponad 70 tysięcy osób, które wzięły udział w facebookowej akcji „ocalenia” stożka) władze miasta postanowiły, że zostawią go w spokoju.

Statue_of_Wellington,_mounted,_Glasgow_-_DSC06285
źródło: commons wikimedia, licencja

Ruszyliśmy w kierunku rzeki Clyde. Po drodze minęliśmy wiele murali, a raczej DZIEŁ SZTUKI ULICZNEJ, których nie brakuje w Glasgow. Większość z nich w mieście wykonał Smug – artysta o australijskim pochodzeniu.

DCIM101GOPROGOPR0849.
Jeden z murali w Glasgow, znajdujący się w pobliżu katedry

Pospacerowaliśmy po jednej z uroczych dzielnic Glasgow, jaką jest MERCHANT CITY. Jak sama nazwa wskazuje, mieszkali w niej kiedyś zamożni kupcy, trudniący się przede wszystkim handlem tytoniu, cukru i herbaty. Obecnie jest to strefa sklepów, barów i restauracji.

Będąc przy rzece skręciliśmy w lewo i udaliśmy się do jednego z wielu parków w Glasgow, zwanego GLASGOW GREEN. Jest to najstarszy park w mieście, założony w XV wieku. Poza licznymi ścieżkami spacerowymi, rowerowymi, ławeczkami i zieloną trawą, w parku znajduje się PAŁAC LUDZI (People’s Palace) – muzeum połączone ze szklarnią, które prezentuje historię mieszkańców miasta.

Podczas zwiedzania można sobie zrobić przerwę na spacer po OGRODZIE ZIMOWYM. Na górnym piętrze rozpościera się widok na miasto i tereny parku, które porażają intensywnością zieleni. Kiedyś sądziłam, że zdjęcia szkockiej trawy w Internecie to konkretny Photoshop. Nic bardziej mylnego! 

Szkoci to naród, który w oryginalny sposób pielęgnuje pamięć o zmarłych. Poza nagrobkami, często oznaczają miejsca, w których ich bliscy lubili spędzać czas za życia. Wiele ławek posiada tabliczki z imieniem i nazwiskiem danej osoby. Często dopisuje się też zachętę, aby dosiąść się do zmarłego i cieszyć się jego ulubionym widokiem.

20171003_134157
Ławka w People’s Palace z tabliczką upamiętniającą ulubione miejsce zmarłego.

Od setek lat w Glasgow krąży powiedzenie, doskonale odzwierciedlające rolę rzeki Clyde w życiu miasta. Mówi się, że Clyde zbudowało Glasgow. Polecam spacer jej brzegiem, jeśli nie przechodzi wtedy przez Szkocję huragan… Dawniej nad rzeką w Glasgow mieściła się stocznia, która sprawiła, że było to centrum przemysłowe miasta. Pozostał po niej wielki dźwig – FINNIESTON, stojący naprzeciwko siedziby BBC Scotland.

Mijamy most zwany ŁUKIEM CLYDE (The Clyde Arc) i GLASGOW SCIENCE CENTER – nowoczesne Centrum Naukowe (odwiedzający mogą zobaczyć planetarium, symulator zmian klimatu, możliwość przeprowadzania doświadczeń).

Przy Centrum Naukowym znajduje się najwyższa budowla w Szkocji – WIEŻA MILLENIUM, licząca 127 metrów. Ze względu na to, że potrafi obracać się o 360 stopni od podstawy do szczytu, zapisała się w księdze Rekordów Guinessa. Obiekt można zwiedzać w sezonie letnim (1.04-29.10) codziennie od 10:00 do 17:00. W okresie zimowym dostępny jest od środy do piątku w godzinach 10:00 – 15:00, w weekendy od 10:00 do 17:00. Szczegóły dotyczące cen – tutaj.

Ciekawym budynkiem, znajdującym się w pobliżu rzeki Clyde, jest hala widowiskowo-sportowa GLASGOW SSE HYDRO. Dzięki sprzedaży ponad 750 tysięcy biletów, ogłoszono ją ósmą najbardziej popularną halą widowiskowo-sportową na świecie. Niektórzy twierdzą, że wyglądem przypomina katowicki Spodek.

Podczas spaceru brzegiem rzeki znów spotkaliśmy się z charakterystycznym dla Szkotów sposobem upamiętniania bliskich zmarłych.

20171003_142947

Spośród wielu muzeów i galerii sztuki, które Glasgow posiada w swojej ofercie, zastanawialiśmy się nad polecaną w przewodnikach i na wielu blogach GALERIĄ SZTUKI KELVINGROVERIVERSIDE MUSEUM (MUZEUM TRANSPORTU), opisywanym jako jedno z najciekawszych muzeów w Glasgow. Ciekawość zwyciężyła i udaliśmy się do Muzeum Transportu (wstęp bezpłatny).

Być może zbyt długi spacer brzegiem rzeki pomógł w szybkim podjęciu decyzji i wybraniu obiektu, który w nazwie posiada słowo „transport”. W muzeum zobaczymy m.in. najstarszy rower na świecie, przeróżne modele samochodów, a także ciekawe wystawy, posiadające wiele informacji na temat wszelkich pojazdów.

Warto zobaczyć również THE TALL SHIP RIVERSIDE (wstęp wolny, ale wskazany jakikolwiek datek na dalsze renowacje obiektu). Statek The Glennlee przy muzeum, o którym mowa, jest jednym z pięciu na świecie statków typu Clydebuilt, które przetrwały do dziś. Przy wejściu pracownicy wręczają odwiedzającym kartkę z informacjami o obiekcie w różnych językach – m.in. w języku polskim. Renowacji statku podjęli się wolontariusze, zrzeszeni w grupie The Clyde Maritime Trust.

Jeśli dysponujecie większą ilością czasu niż my podczas jednodniowego zwiedzania, warto wsiąść na statek przy muzeum, który przewiezie Was na drugi brzeg do DZIELNICY GOVAN. W czasach średniowiecza było to osobne miasteczko.

Zaciekawiła mnie informacja na jednym z elementów wyposażenia. Mam nadzieję, że odwiedzający nie wpadają na genialny pomysł, jakim jest skorzystanie z toalety, będącej ekspozycją statku. Chciałabym wierzyć w to, że konieczność umieszczenia na niej zakazu korzystania to dobry żart pracowników.

4444

Ostatnim punktem zwiedzania podczas naszego dłuuugiego spaceru po Glasgow jest tamtejszy Uniwersytet. Jego odwiedziny to sposób na przeniesienie się w świat magii, i to bez konsumpcji zakazanych substancji. Jest to czwarty najstarszy uniwersytet w Wielkiej Brytanii. Wysoki poziom na uczelni odzwierciedlają jego absolwenci – Adam Smith i James Watt.

Odwiedziliśmy główny budynek Uniwersytetu Glasgow mieści się na wzgórzu – Gilmorehill. Rozpościera się stamtąd piękny widok na sąsiedni park Kelvingrove. Zwiedzając uniwersytet szczególne wrażenie wywarły na nas kolumny i łuki zdobiące halę kampusu.

Wygląd budynku, zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz, przypominał Hogwart. W Internecie można znaleźć kilka informacji mówiących o tym, że nakręcono tam wiele części Harrego Pottera. Niestety, jest to nieprawda. Niemniej jednak, budynek mógł być inspiracją dla autorki przygód czarodzieja – idealnie wpasował się w klimat powieści.

20171003_163059hogwaert

Mimo, że zobaczyłam większość planowanych miejsc, żałuję, że nie wystarczyło nam czasu na  kilka innych obiektów:

  • Tenement House (wstęp: 6,50 funtów) – Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jak wyglądała kamienica mieszczańska na przełomie XIX i XX wieku, powinien odwiedzić to miejsce. W kamienicy zobaczymy znakomicie odrestaurowane cztery pokoje, które – według twórców muzeum – sprawiają wrażenie zamrożonych w czasie.
  • The Lighthouse (wstęp bezpłatny) to Centrum Projektowania i Architektury, mieszące się przy ulicy Buchanan Street. Na górnym piętrze budynku znajduje się taras, będący świetnym punktem widokowym na miasto.
  • Kelvingrove Art Gallery and Museum (wstęp bezpłatny) – to najstarsze muzeum Szkocji, posiadające jedne z największych zbiorów sztuki w całej Europie. Zwiedzanie możliwe w piątki i niedziele w godzinach 10:00 – 17:00, w pozostałe dni w godzinach 11:00-17:00.

Gdybym miała opisać Glasgow dwoma słowami, byłyby to: „przemysł” i „zieleń”. Miasto zachwyca połączeniem budynków pamiętających wiktoriańskie czasy świetności z nowoczesną architekturą miasta. Mam nadzieję, że liczne zabytki i atrakcje, które czekają tam na turystów oraz tanie loty z polskich miast przekonają Was do odwiedzin największego miasta w Szkocji. Jedno jest pewne – nie pożałujecie wyboru tego kierunku!

Szkocja – informacje praktyczne

Szkocja nie należy do tanich destynacji turystycznych. Ceny noclegów i dań w restauracjach potrafią skutecznie odstraszyć turystów, niezarabiających w funtach lub euro. Tygodniowe wycieczki z biurem podróży oscylują w granicach 4000 złotych. Nie musi być jednak aż tak tragicznie! W tym wpisie postaram się przedstawić w jaki sposób zwiedzić Szkocję, nie wydając przy tym milionów.

CZY SZKOCJA JEST PAŃSTWEM?

Szkocja to część państwa – Wielkiej Brytanii, która z kolei wchodzi w skład Zjednoczonego Królestwa i Irlandii Północnej (tę zawiłość prosto i zwięźle wyjaśnia tekst, który znalazłam podczas przygotowań do wyjazdu, dostępny tutaj). Szanse na stworzenie ze Szkocji niepodległego państwa wzrosły z powodu Brexitu. Chęć pozostania Szkotów w Unii Europejskiej byłaby mocnym argumentem, popierającym odcięcie się od Wielkiej Brytanii.

Szkocję zamieszkuje 5,3 mln osób. Władzę wykonawczą sprawuje rząd w Londynie, mimo, że utworzono też Szkocki Parlament z siedzibą w Edynburgu (zajmujący się m.in. sprawami związanymi ze zdrowiem i edukacją). Stolicą jest Edynburg, zaś największym miastem Glasgow (niespełna 600 tys. mieszkańców). Jedynym sąsiadem Szkocji jest Anglia.

Szkocja posiada dwie flagi. Pierwsza z nich nawiązuje do jej patrona – Świętego Andrzeja, którego ukrzyżowano. Na jego prośbę belki krzyża ustawiono ukośnie. Kolor niebieski w tle symbolizuje niebo (jego odcień nie jest ściśle określony). Druga flaga Szkocji przedstawiająca lwa na żółtym tle zarezerwowana jest dla rodziny królewskiej – tylko ona może się nią posługiwać.

800px-Flag_of_Scotland.svg
źródło: Flag of Scotland, Wikimedia Commons, domena publiczna
Royal_Banner_of_Scotland_(1-2).svg
źródło: Royal Banner of Scotland, Wikimedia Commons, domena publiczna

PRZED WYJAZDEM:

  • W gniazdkach na terenie Wielkiej Brytanii płynie prąd o napięciu 240V. Aby używać przedmiotów elektrycznych z Polski, niezbędny będzie adapter prądu, dostępny w wielu supermarketach w Polsce, a także w sklepach ze sprzętem elektrycznym (5zł/sztuka). Można je też kupić na lotniskach.
  • Kolejną rzeczą jest ustawienie odpowiedniego czasu – przesunięcie zegarków o godzinę do tyłu. 
  • Warto wziąć ze sobą parasol  i okulary słoneczne. Wszystko jest tam w kratkę, pogoda również. Zgodnie ze znanym powiedzeniem mieszkańców, jeśli nie podoba Ci się pogoda w Szkocji, poczekaj 5 minut.
  • Osoby rozważające wypożyczenie samochodu w Szkocji powinny wziąć pod uwagę fakt, że na ulicach Wielkiej Brytanii obowiązuje ruch lewostronny.

DCIM101GOPROGOPR0348.

JĘZYK: 

Oficjalnym językiem jest angielski. Jego szkocka odmiana sprawia, że kilka razy podczas pobytu w Glasgow zastanawiałam się, w jakim języku mieszkańcy bezskutecznie próbują mi coś przekazać. Szkocki akcent bardzo mi się podoba, ale nie ułatwia sprawy. Nie piszę tego po to, aby kogoś załamać – wręcz przeciwnie. Nie należy przejmować się tym, że ta odmiana angielskiego może stworzyć problemy. Szkoci najwyraźniej przyzwyczaili się do tego, że nikt ich nie rozumie (nawet Anglicy!) i cierpliwie powtarzają słowa, które w pierwszej chwili zdają się być językiem z kosmosu. Jeśli ktoś chciałby usłyszeć Szkota podczas rozmowy, odsyłam do filmiku dostępnego tutaj.

Co ciekawe, mieszkańcy północnej części Szkocji, m.in. Hebrydów czy wyspy Skye posługują się dodatkowo językiem Gaelic. W tym przypadku z czystym sumieniem można stwierdzić, że jest to język z kosmosu, w którym powstało kilka piosenek (m.in. zespołu Capercaillie). W telewizji TV Alba nie usłyszymy języka angielskiego, będzie to Gaelic. W tym języku prowadzone są również niektóre audycje radiowe.

784706_513863ad
autor zdjęcia: James Denham, źródło: geograph.org.uk/photo/784706, licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

WALUTA:

Jednostką monetarną Szkocji jest funt szterling, nieoficjalnie zwany funtem brytyjskim (1GBP = 4,77zł, kurs z października 2017). 1 funt dzieli się na 100 pensów.

Szkocja posiada w obiegu własną wersję funtów, których banknoty różnią się wyglądem od funtów brytyjskich. Wydawane są przez Bank of Scotland (szósty najbogatszy bank na świecie!), Royal Bank of Scotland oraz Clydesdale Bank. Każdy z nich produkuje swoje wersje. Należy pamiętać, że takie funty są akceptowane jedynie na terenie Szkocji. Pamiętajmy, aby nie przywozić ich do Polski. Można je wymienić m.in. w takich miejscach w Szkocji, jak: kantory, banki, hotele oraz punkty informacji turystycznej.

3411120241_e6a1f06300_b
autor zdjęcia: Howard Lake (flickr.com), licencja: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

JAK DOSTAĆ SIĘ DO SZKOCJI? 

Najprostszy i najtańszy sposób to podróż samolotem. Ceny biletów stwarzają kolejny dobry argument przemawiający za tym, aby odwiedzić Szkocję. Loty do Glasgow czy Edynburga można zakupić już w cenie 118zł. Niekiedy można było załapać się na atrakcyjniejsze promocje ( w styczniu 2016 bilety kosztowały 39zł w dwie strony). Ceny dotyczą lotów z małym bagażem podręcznym. Warto śledzić promocje linii lotniczych – pomoże w tym wyszukiwarka lotów eSky.

GLASGOW: Ryannair oferuje przelot z Modlina, Wrocławia i Bydgoszczy do międzynarodowego portu lotniczego Glasgow, położonego 15km od centrum miasta. Możliwy jest również wylot z Rzeszowa (Ryannair) do Prestwick, oddalonego od Glasgow o 50km. WizzAir umożliwia wylot na międzynarodowy port lotniczy Glasgow z Gdańska, Katowic i Warszawy (lotnisko Chopina).

EDYNBURG: Linia lotnicza Ryannair oferuje przelot do portu lotniczego w Edynburgu z Gdańska, Modlina, Katowic, Krakowa, Poznania i Szczecina.

DOJAZD Z LOTNISKA DO CENTRUM:

  • Międzynarodowy port lotniczy Glasgow: Przy wyjściu z budynku terminala trzeba skręcić w lewo, należy iść wzdłuż ulicy, aż do przystanku Glasgow Shuttle 500. Koszt biletu wynosi 7,50GBP. Warto kupić bilet w dwie strony w cenie 10GBP, ważny przez 28 dni od daty skorzystania z kursu w jedną stronę (można je kupić u kierowcy). Autobus kursuje co 15min (po godz. 23:00 co pół godziny). Po 20 minutach byliśmy już w centrum miasta. Możliwe przystanki to: dworzec centralny Glasgow, George SquareBuchanan Bus Station. 
  • Port lotniczy Prestwick: Wychodząc ze strefy przylotów należy kierować się w prawo i przejść przez cały terminal wzdłuż stanowisk check-in, aż do schodów na górę. Następnie, trzeba przejść przez kładkę nad ulicą i torami, po czym zejść na peron. Odjeżdżają tam trzy pociągi na godzinę. Po okazaniu karty pokładowej można otrzymać zniżkę – cena za bilet wynosi wtedy 3,7GBP. Pociąg pokonuje odległość z lotniska do stacji Glasgow Central w 50min.
  • Port Lotniczy w Edynburgu: Lotnisko w Edynburgu jest bardzo dobrze skomunikowane z centrum miasta. Najtańszym sposobem jest dojazd lokalnym autobusem Lothian Bus nr 35, który dowiezie nas do Edinburgh Ocean Terminal. Można też wysiąść szybciej, m.in. na Royal Mile czy też w okolicy Muzeum Narodowego Szkocji. Koszt jednorazowego biletu wynosi 1,60GBP. Jeśli ktoś chciałby wykupić bilet dzienny, cena wynosi 4GBP. Podróż zajmuje ponad godzinę. Autobus kursuje co 15-30min, począwszy od 5.56 ( w weekendy od 7:30) aż do 23.05. Można też skorzystać z autobus Airlink 100, kursującego przez całą dobę co 10-15min (w nocy co 30min). Dowiezie nas do przystanku Waverley Bridge w 30min. Koszt biletu w jedną stronę wynosi 4,50GBP. Warto kupić bilet w dwie strony w cenie 7,50GBP. Bilety można zakupić u kierowcy autobusu.
27161562004_b972a78b43_k
źródło: Eddie, www.flickr.com/photos/34085730@N06/27161562004, licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

KOMUNIKACJA POMIĘDZY GLASGOW A EDYNBURGIEM:

W przypadku pociągów warto kupić bilety przez Internet i od razu wybrać godziny wyjazdu oraz przyjazdu. Najtaniej będzie, gdy data wyjazdu i powrotu będzie taka sama. Wraz ze znajomymi wybrałam się z Glasgow do Edynburga, aby tam spędzić jeden dzień i wrócić w godzinach wieczornych. Za bilet w dwie strony zapłaciliśmy 12,60GBP. Można go zakupić na tej stronie. Nie otrzymamy zakupionego przez nas biletu na pocztę elektroniczną. W zamian za to dostaniemy numer zamówienia, który należy podać w automacie na dworcu i w ten sposób odebrać go (dlatego warto pojawić się na dworcu wcześniej). W Glasgow istnieją dwa poziomy dworca kolejowego i z obu miejsc odjeżdża pociąg do Edynburga – warto dopytać się tamtejszych pracowników o miejsce odjazdu naszego pociągu. Poza opcją z pociągami, z Glasgow do Edynburga można wybrać się również autobusem National Express, jednak przewoźnik oferuje znacznie mniej połączeń.

PORUSZANIE SIĘ PO EDYNBURGU I GLASGOW:

Przed wyjazdem warto zainstalować bezpłatną i prostą w obsłudze aplikację MAPS ME. Jest to nawigacja, która działa bez połączenia z Internetem (potrzebujemy go jedynie w celu pobrania mapy danego miejsca). Dzięki niej można z łatwością namierzyć pobliskie atrakcje, lokale, bary, muzea, supermarkety czy też zlokalizować najbliższy bankomat.

W Edynburgu wszystkie główne atrakcje miasta położone są blisko siebie, dlatego też nie korzystaliśmy z transportu publicznego.

W Glasgow również poruszaliśmy się pieszo, korzystając z metra tylko raz. Jeśli ktoś nie lubi długich spacerów, może skorzystać z metra czy też z autobusów miejskich. Cena jednorazowego biletu autobusowego na krótki przejazd wynosi 1,40GBP, dłuższy przejazd kosztuje 2,15GBP, natomiast bilet dobowy można zakupić w cenie 4,50GBP. Bilety można nabyć w autobusie u kierowcy. Cena za przejazd metrem wynosi 1,65GBP (bilet dzienny – 4GBP). Bilety można kupić w automatach, przy wejściu na stację. Linia metra układa się w kształt litery O, dwukrotnie przecinając rzekę Clyde. Posiada 15 stacji, o łącznej długości 10,4km. Warto dodać, że metro w Glasgow jest jednym z najstarszych w Europie, zaraz po Londynie i Budapeszcie. Każdego dnia korzysta z niego 35 tysięcy osób (dla porównania: metro w Londynie obsługuje 5 milionów pasażerów dziennie, metro warszawskie – 700 tysięcy osób).

Glasgow_SPT_Subway_Map.svg
Metro w Glasgow, autor: David Arthur, commons.wikimedia.org/wiki/File:Glasgow_SPT_Subway_Map.svg, licencja: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode

GDZIE NOCOWAĆ? 

Porównując ceny noclegów w Glasgow z kosztem zakwaterowania w Edynburgu, zdecydowaliśmy się na to pierwsze miasto (oferujące niższe ceny). Wybraliśmy hotel Tartan Lodge (235 Alexandra Parade, Glasgow, w pobliżu autostrady M8). Obiekt jest dobrze zlokalizowany – położony w sąsiedztwie katedry Świętego Munga i Necropolis (20min pieszo od George Square). Hotel przypomina z zewnątrz mały zamek. Tartan Lodge oferuje noclegi w cenie od 98zł/osoba/doba do 155zł/osoba/doba. Nasz pokój był ładny, czysty i posiadał łazienkę. Szczegóły rezerwacji dostępne są tutaj. Poniższe zdjęcia pochodzą ze strony booking.com:

GDZIE ZJEŚĆ SMACZNIE I TANIO?

Jak już wspominałam wcześniej, ceny w restauracjach mogą skutecznie odstraszyć odwiedzających Glasgow czy Edynburg. Jest jednak na to rozwiązanie! Warto wstąpić na obiad do pubów, które oferują smaczne dania w niższej cenie (hamburgery, Haggis czy też sławne Fish&Chips można zakupić już od 5GBP).

Niektóre lokale oferują też breakfast served all day – śniadania serwowane przez cały dzień. Szkoci zaczynają swój dzień od sytego posiłku, a więc ciepłe i spore śniadanie może zastąpić danie obiadowe, a tym samym poratować kieszeń.

Można też pójść w nasze ślady i po części zrezygnować z tradycyjnych dań szkockich – stołowaliśmy się m.in. w pizzerii w Glasgow. Przekonały nas ceny w lokalu wraz ofertą dnia (duża pizza w cenie 5GBP). W Edynburgu wstąpiliśmy do niewielkiego lokalu Flip (54 Clerk Street), w którym można było zjeść spore wrapy, panini czy też burrito już od 4GBP.

Najtańszą opcją jest zakup dania na wynos. Jeśli pogoda pozwoli na zjedzenie obiadu w pobliskim parku, to z pewnością można dzięki temu sporo zaoszczędzić.

DCIM101GOPROGOPR0854.

Śniadania i kolacje przygotowywaliśmy w naszym hotelu, który oferował dostęp do kuchni. Produkty zakupiliśmy m.in. w Lidlu i Tesco. Ceny w supermarketach były niskie – spodziewaliśmy się większej przebitki w porównaniu do cen w polskich supermarketach (ceny przykładowych produktów zamieściłam na końcu wpisu).

CO ZJEŚĆ W SZKOCJI?

  • Haggis to jedna z potraw, której składniki raczej odstraszają niż zachęcają do spróbowania. Jest to owczy żołądek, nadziewany mieszanką serca, płuc i wątroby owcy, obtoczonej w mące owsianej.
369389063_8ed4ddbb5b_o
Haggis, autos zdjęcia: Tess Watson (flickr.com), licencja: creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/legalcode
  • Jajka po szkocku ugotowane na twardo to jeden ze szkockich przysmaków. Obtacza się je mięsem mielonym z dodatkiem przypraw i smaruje ubitym białkiem jajka. Dodaje się do nich okruchy ciemnego chleba i smaży na głębokim oleju.
  • Równie popularne są Stovies – dania składające się ze smażonego mięsa mielonego, z dodatkiem cebuli i ziemniaków.
  • Szkoci uwielbiają Shortbread – chrupiące pieczywo maślane, a także Banncocks – ciasteczka owsiane, smażone na oleju. Zazwyczaj podaje się je z serem.
  • Odważnym wyborem będzie zamówienie Czarnego Puddingu z łoju i krwi barana, zmieszanego z mlekiem, owsianką, cebulą i przeróżnymi ziołami. Taką mieszankę zazwyczaj zapieka się w jelitach owczych.
  • Bardziej zachęcająco brzmi Carnachan – pudding owsiany z dodatkiem malin, bitej śmietany i whisky.
  • Black Bun to ciasto z bakaliami, którego nie może zabraknąć podczas obchodów Nowego Roku, Andrzejek czy też Nocy Roberta Burnsa (25 stycznia).
  • Fish and Chips cieszą się w Szkocji sporą popularnością. Znajdziemy je praktycznie w każdej restauracji i barze. Jest to filet ryby podany w cieście naleśnikowym, smażony na głębokim oleju. Podaje się go z grubymi i równie dobrze wysmażonymi frytkami.

Skoro znaleźliśmy się w Ojczyźnie Whisky, niewybaczalne byłoby wyjechać bez spróbowania jej kilku rodzajów. Cena za 50ml dziesięcioletniego whisky w jednym z barów w Glasgow wynosiła 3GBP. W tym samym lokalu można było kupić piwo Tyskie w cenie 5GBP za butelkę.

Irn Bru to oranżada, o której po prostu trzeba wspomnieć w tym podrozdziale. Ten pomarańczowy napój bezalkoholowy zawierający kofeinę, o większej sprzedaży wśród Szkotów niż Coca-cola. Napój powstał w 1901 roku, a jego receptura jest pilnie strzeżona. Polecam obejrzenie kilku reklam tego napoju (dostępnej tutaj), w których przedstawia się go jako napój bogów. Można przy okazji posłuchać szkockiej wersji angielskiego. W 2005 roku Irn Bru reklamowała m.in. Doda (nie ma jej wśród reklam w podanym linku).

Irn Bru

CENY WYBRANYCH PRODUKTÓW SPOŻYWCZYCH W SZKOCJI.

Z takimi cenami wybranych produktów spotkałam się w Lidlu w Edynburgu, a także w Tesco w Glasgow. Stolica Szkocji wydawała się być droższym miastem.

ceny szkocja

CO ZOBACZYĆ W SZKOCJI?

Wpis poświęcony zwiedzaniu Glasgow,

Wpis poświęcony zwiedzaniu Edynburga,

Wpis poświęcony wycieczce Discovery Scotland.

Szkocki Kilt – ciekawostki na temat męskiej „spódniczki”

Powszechnie wiadomo, że w Szkocji mężczyźni noszą „spódniczki”. Jednak mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że nazwanie w ten sposób kiltu w błyskawicznym tempie może wyprowadzić Szkota z równowagi. Jest to element tradycyjnego stroju, który zakłada się na wyjątkowe okazje.

Mężczyźni w dniu swojego ślubu zakładają typowy strój szkocki, jednak panny młode częściej decydują się na białą suknię.

Pojawienie się pierwszego kiltu jest kwestią sporną. Irlandczycy uważają, że to oni są jej „wynalazcami”, natomiast Anglicy twierdzą, że jest to zasługa ich rodaka. Najprawdopodobniej pierwszy szkocki kilt powstał w 1792 roku. Jeśli ktoś oglądał Waleczne Serce (Braveheart) to z pewnością pamięta, że armia szkocka walczyła w kiltach. Spotkało się to z falą krytyki wielu historyków. Mel Gibson (reżyser, a zarazem odtwórca głównej roli) przyspieszył w filmie pojawienie się tartanu w historii Szkocji o kilkaset lat.

braveheart
Kadr z filmu „Waleczne Serce” (reż. M. Gibson), producenci: M. Gibson, A. Ladd, B. Davey

Wygląd pierwszego kiltu różnił się od jego nowoczesnej wersji. Pełnił on również rolę koca – dawniej noszono też pledy przerzucone przez ramię, które spinano ozdobną klamrą.  Dzisiejszy kilt to szeroki pas materiału, odpowiednio plisowany i ułożony na wzór spódnicy kopertowej. Istnieją jego dwie odmiany. Pierwszą z nich jest kilt ośmiojardowy (nazwa pochodzi od ilości zużytego materiału), na który mogą sobie pozwolić zamożniejsi Szkoci. Tańszą wersją jest casual, wykonany z mniejszej ilości materiału, tj. od trzech do pięciu jardów (1 jard = 0,9m). W zależności od wybranej wersji, do stroju dobiera się też marynarkę.

Materiałem przeznaczonym do tworzenia kiltu jest Tartan – tkanina z owczej wełny, którą zdobi motyw kraty (dostępny w przeróżnych kolorach). Wzór na tartanie określa przynależność do danego klanu – każdy z nich posiada własny.

Ważnym elementem kiltu jest broszka z symbolem klanu, do którego przynależy dana osoba. Może ją zastąpić agrafką, którą umieszcza się w dolnym rogu kiltu, po prawej stronie. Poza funkcją ozdobną, elementy zapobiegają podwiewaniu „spódniczki”. Jest to dość istotne, ponieważ w skład tradycyjnego stroju nie wchodzi bielizna. Mężczyźni noszą też sporrany – niewielkie skórzane torebki. Nie jest on częścią damskiej wersji, gdyż główną funkcją skórzanych torebek była ochrona męskich genitaliów podczas walki.

Kolejnym elementem stroju u Panów jest sztylet, dobierany z niezwykłą dokładnością, którego górna część wystaje ze skarpety.

Tradycyjnym ubraniem szkockim w wersji dla kobiet jest Arisaid – długi płaszcz, sięgający do kostek, wykonany z tartanu lub niefarbowanej wełny. Jego nieodłącznym elementem jest skórzany pas, a także metalowa broszka umiejscowiona na wysokości klatki piersiowej, która zastępuje guzik.

Tradycyjne stroje szkockie można zakupić w wielu sklepach, choć często wykonuje się je na zamówienie. Ceny mogą odstraszyć potencjalnego klienta, jednak należy pamiętać, że uszycie takiego stroju jest niezwykle pracochłonne. Ze względu na wygórowane ceny, dzieci rzadko posiadają swój tradycyjny strój. Zmiana wzrostu w trakcie dorastania powoduje, że kilty w krótkim czasie stają się zbyt krótkie (ich długość ma ogromne znaczenie).

Jeśli ktoś chciałby obejrzeć przeróżne modele kiltów, a nawet przymierzyć kilka z nich, powinien wybrać się do The Edinburgh Old Town Weaving Co, znajdującego się w pobliżu Zamku Królewskiego (555 Castle Hill, Royal Mile).

Szkocja na dużym ekranie

Oglądając filmy ze Szkocją w tle nie sądziłam, że dane miejsca w rzeczywistości będą tak zachwycające, jak na dużym ekranie. Tak bardzo się myliłam… Piękne krajobrazy, które posłużyły za plener filmowy, okazują się być niezwykle skuteczną reklamą. Osadzone w szkockich realiach produkcje filmowe również przyczyniły się do tamtejszego wzrostu liczby turystów. Przyznam szczerze, że do poznania Szkocji przekonał mnie właśnie jeden z filmów – Skyfall.

SKYFALL

bond-m-scotland
Kadr z filmu „Skyfall” (reż. S. Mendes), producenci: M. Wilson, B.Brocolli.

Odcinek przygód szpiega, który cieszy się sławą na całym świecie (nigdy wcześniej nie zwróciłam uwagi na to, jak niedorzeczny jest opis tej postaci) jest jednym z wielu produkcji filmowych, których akcja rozgrywa się w Szkocji. To właśnie Skyfall sprawił, że postanowiłam zobaczyć na własne oczy Dolinę Łez (ukazaną na zdjęciu powyżej). Akcja filmu toczy się również w Stambule i Szanghaju, ale Szkocja wydaje się tworzyć najpiękniejszą scenerię w filmie. Fragment, w którym Bond wraz z „M” przejeżdżają Astonem Martinem przez zamglony, górzysty region świetnie oddaje atmosferę tego miejsca. Przejazd tą samą drogą, podziwianie krajobrazów i słuchania Adele śpiewającej o Skyfall było po prostu bezcenne.

TEN JEDEN DZIEŃ (ONE DAY)

sdsc
Kadr z filmu „Ten Jeden Dzień” (reż. L. Scherfig), producent: N. Jacobson

Kolejną produkcją filmową ze szkockim plenerem jest melodramat One Day – ekranizacja powieści Davida Nicollsa, która stała się światowym bestsellerem. Mimo, że akcja filmu z Edynburgiem w tle była dość krótka, stolica Szkocji zaprezentowała się w nim z najlepszej strony. Filmowa para zdobyła Fotel Artura – szczyt wygasłego wulkanu, położonego w samym sercu miastaKolejnym szkockim akcentem w filmie był spacer głównych bohaterów po ulicy Royal Mile. W ekranizacji powieści świetnie oddano nostalgiczny klimat pięknego Edynburga.

WALECZNE SERCE (BRAVEHEART)

SIGgeTd
Kadr z filmu „Waleczne Serce” (reż. M. Gibson), producent: M. Gibson, A. Ladd, B. Davey

Nie sposób pominąć filmu Waleczne Serce (Braveheart) – ekranizacji powieści Binda Harry’ego, wyreżyserowanej przez Mela Gibsona (który odegrał w nim główną rolę). Mimo, że większość filmu nagrano w Irlandii, zainteresowanie Szkocją po jego premierze znacznie wzrosło. Akcja rozgrywa się w jednym najpiękniejszych szkockich zamków – Stirling. Braveheart to opowieść o Williamie Wallace – dowódcy powstania szkockiego przeciwko Anglii. Główny bohater jest postacią historyczną, jednak wydarzenia przedstawione w filmie nie mają zbyt wiele wspólnego z faktami historycznymi. Oto kilka przykładów:

  • Według wielu historyków, William Wallace nie żył w ubóstwie i nie wychowywał go stryj. Źródła historyczne podają, że należał on do arystokracji szkockiej i był rycerzem już za czasów bitwy o Stirling.
  • Prawdziwe imię Murrion,wybranki Wallace, brzmiało Marian. Gibson twierdzi, że zmiana imienia jego żony była celowym zamierzeniem. Reżyser chciał uniknąć mylenia jej z Maid Marian – małżonką Robin Hooda.
  • Francuska księżniczka Izabela, która była wybranką króla Anglii Edwarda I, nie mogła w rzeczywistości spotkać się z Williamem. Byłoby to dość trudne, ponieważ z historycznego punktu widzenia Izabela miałaby wtedy cztery lata… Pomijając ten mały szczegół, zwrócono też uwagę na jej „sekretne” rozmowy w języku francuskim na dworze angielskim. W tamtych czasach język francuski był bardzo dobrze znany mieszkańcom angielskiego dworu, a więc niezrozumienie przez nich rozmów księżniczki w jej ojczystym języku było mało prawdopodobne.
  • Pojawiły się także sprzeczności z historią, dotyczące ubioru. Filmowi żołnierze szkoccy nosili klity, które w rzeczywistości pojawiły się kilka wieków później. Zarzucono też zbyt bogate umundurowanie angielskiej armii, której członkowie byli zbyt ubodzy, aby zapewnić sobie mundur. Twórcy filmu twierdzą, że ta niezgodność była również zamierzona, aby łatwiej było odróżnić widzom żołnierzy szkockich od angielskich, bez konieczności wsłuchiwania się w ich akcent.
  • Za czasów Williama Wallace w Szkocji nie malowano już twarzy. Robiły to pogańskie plemiona celtyckie podczas podbojów rzymskich.
  • Najbardziej rażącym błędem według znawców historii jest brak mostu podczas bitwy o Stirling, który w dużej mierze pomógł Szkotom odnieść zwycięstwo nad Anglikami. Most ten był źle zbudowany i niestabilny, co pozwalało przekraczać go jedynie trzem osobom w tym samym czasie. Wojska szkockie odniosły zwycięstwo, czekając, aż Anglicy przekraczający most stracili życie, wpadając w przepaść.

Słuchając osób zarzucających reżyserowi niedokładność historyczną, warto pamiętać, że Braveheart nie jest dokumentem historycznym, a filmem produkcji Hollywood. Nie można więc wymagać od niego, aby w pełni pokrywał się z faktami. Niemniej jednak, oglądając ten film, warto zdawać sobie sprawę z tych różnic.

SERIA PRZYGÓD HARREGO POTTERA

HPPoA0898-1600x667
Kadr z filmu „Harry Potter i Więzień Azkabanu” (reż. A. Cuarón), producenci: M. Barnathan, C. McDougall, T. Seghatchian
800px-A_Scottish_Adventure-_The_Jacobite_over_Glenfinnan_Viaduct
źródło: 96tommy, licencja, źródło: Wikimedia Commons

Przygody Harrego Pottera nagrywano w wielu miejscach na terenie Szkocji. Z pewnością każdy kojarzy wiadukt (Glennfinan Viaduct), którym przejeżdżał Hogwart Express. Dolina Łez (Glen Coe) również miała swoje pięć minut – tam właśnie mieściła się chatka Hagrida.

Poza Glen Coe i wiaduktem Glennfinan, w poszczególnych częściach Harrego Pottera pojawiły się też takie miejsca, jak: Loch Etive, Loch Eilit, odcinek pomiędzy stacjami kolejowymi Corrour a Rannoch czy też Loch Arkaig.

Znalazłam też kilka informacji w Internecie, mówiących o tym, że Uniwersytet w Glasgow rzekomo posłużył za plan filmowy w ekranizacjach Harrego Pottera. Kiedy zobaczyłam to miejsce byłam pewna, że nagrano tam którąś z jego części. Niestety, po dłuższych poszukiwaniach rzetelnego źródła potwierdzającego te informacje, okazało się to nieprawdą. Nie zmienia to faktu, że każdy, kto chciałby poczuć atmosferę Hogwartu, powinien odwiedzić Uniwersytet Glasgow, znakomicie oddający jego klimat.

hogwaert20171003_163059

Warto też dodać, że Edynburg stał się inspiracją dla autorki serii przygód Harrego Pottera. Architektura miasta idealnie pasuje do opisów scenerii w jej książkach. Ponadto, miejscem, w którym powstały powieści był Elephant House – jedna z chińskich restauracji w stolicy Szkocji, ciesząca się z tego powodu ogromnym zainteresowaniem wśród turystów.

MERIDA WALECZNA (BRAVE)

Merida_Waleczna
Kadr z filmu „Merida Waleczna” (reż. B. Chapman, M. Andrews), producent: K. Sarafian

Merida Waleczna to opowieść o młodej księżniczce, wywodzącej się ze Szkocji. Mimo tego, że jest to film animowany, szkockie krajobrazy zostały w nim przedstawione w całej swej okazałości. Osoby tworzące animację wybrały się do Szkocji po inspirację. Wersja przez nich stworzona stała się świetną reklamą górzystego regionu, zwanego Highlands. Dzięki Brave powstała kampania marketingowa, która przyciągnęła wielu turystów i wzbudziła zainteresowanie bajkowymi krajobrazami.

Wygląd głównej bohaterki nie jest przypadkowy. Rudy kolor włosów posiada bardzo dużo Szkotów. Aby podkreślić włosy księżniczki Meridy, twórcy filmu stworzyli specjalne oprogramowanie, które zapewniało naturalny ruch włosów podczas poruszania głową.

KOD DA VINCI (THE DA VINCI CODE)

Rosslyn_Chapel
filmowa kaplica Rosslyn, autor zdjęcia: Anne Burgess, licencja

Gotycka architektura szkockiej kaplicy Rosslyn, położonej na południe od Edynburga, stworzyła doskonałe warunki dla filmu. Obecnie miejsce pełni rolę kościoła anglikańskiego. Mimo ciekawej historii jaką posiada, została rozsławiona dopiero po premierze Da Vinci Code.

Przedstawiona w książce historia miejsca mija się z prawdą. Według niej, kaplicę mieli wybudować templariusze. Źródła historyczne podają jednak, że nigdy nie przybyli oni do Szkocji. Dekoracje, w których można dostrzec elementy chrześcijańskie, żydowskie, egipskie czy też pogańskie powstały w XVIII i XIX wieku,  podczas odbudowy kaplicy.

W wyniku powstania książki oraz filmu Kod da Vinci, zainteresowanie kaplicą Rosslyn znacznie wzrosło. Dzięki zyskom, jakie przyniosła promocja tego miejsca, możliwe było podjęcie renowacji obiektu.

Opisane powyżej filmy to zaledwie kilka z wielu produkcji filmowych, których akcja rozgrywa się w Szkocji. Do ich grona należą też między innymi: Iluzjonista, Makbet, Hamlet, 39 kroków Alberta Hitchcock’a, Highlander czy też Outlander. Szkocja cieszy się sporym zainteresowaniem twórców filmowych już od wielu lat. Jej krajobrazy idealnie sprawdzają się tam, gdzie potrzebna jest piękna, nostalgiczna sceneria. Mieliście okazję obejrzeć wymienione filmy lub miejsca, w których je nakręcono? Czy uważacie, że warto zwrócić uwagę na inne produkcje filmowe, będące wizytówką Szkocji?