Weekend w Amsterdamie – co zobaczyć?

Mieszkańcy Amsterdamu nazywają to miasto wielką wioską. Nie bez powodu. Dużo zieleni (tym razem chodzi o drzewa i trawniki, a nie o zaopatrzenie w Coffee Shop), 1280 mostów, ograniczony ruch samochodowy, mnóstwo rowerów i wyluzowani mieszkańcy tworzą niesamowicie sielską atmosferę. W jaki sposób można spędzić tam ciekawie weekend? Jakie atrakcje warto zobaczyć, a które można sobie odpuścić? Odpowiedź znajduje się w niniejszym wpisie. 

Jak dostać się do Amsterdamu? Gdzie nocować? Jak poruszać się po mieście? Co i gdzie zjeść? Kiedy tam pojechać? W jaki sposób jeździ się na rowerze w Amsterdamie? Dlaczego omijam Space Brownie szerokim łukiem? Jak wygląda praca pań uprawiających w tym mieście najstarszy zawód świata? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w poprzednim wpisie.

1454914_10201296698152753_334417833_n

Poniżej opisałam najsłynniejsze atrakcje, które powinniście uwzględnić podczas Waszej wizyty oraz te, które mogą Was rozczarować:

THE ANA FRANK HOUSE:

Rozpocznę od najsmutniejszego miejsca. Jest nim The Ana Frank House, w którym Żydówka Ana ukrywała się ze swoją rodziną podczas II wojny światowej. W dniu 13 urodzin dziewczynka otrzymała od rodziny notatnik. Postanowiła stworzyć z niego pamiętnik – niezwykle poruszającą historię dwuletniego życia w ukryciu, opisaną słowami dziecka. Wydawałoby się, że ma przed sobą jeszcze całe życie. Niestety, czasy wojny brutalnie przerwały jej dzieciństwo. Zanim przeczytałam wspomnienia dziewczynki, spodziewałam się historii przepełnionej cierpieniem. Wiadomo, że ciężko byłoby pominąć je w tym pamiętniku. Niemniej jednak, zdecydowanie przeważa w nim pozytywne nastawienie i ciekawe spostrzeżenia dziecka obserwującego świat przez szybęCzytając go ma się wrażenie, że Ana nigdy nie utraciła nadziei na poprawę sytuacji. To z kolei sprawia, że notatnik porusza jeszcze bardziej. Dziewczynka zakończyła swoje krótkie życie w obozie koncentracyjnym. Spośród jej rodziny przeżył tylko ojciec, który postanowił opublikować wspomnienia córki. Książkę przetłumaczono na 70 języków. Pamiętnik Any Frank doczekał się nawet ekranizacji. Miejsce, w którym ukrywała się wraz z rodziną obecnie udostępniono odwiedzającym. Spacer po jego wnętrzu jest wstrząsającym przeżyciem. To możliwość cofnięcia się w czasie i obejrzenia wszystkich zakamarków, które dziewczynka ujęła w swoim pamiętniku. Smutną atmosferę pogłębiają cytaty Any zaczerpnięte z notatnika, które zamieszczono na ścianach domu.

800px-Diary_of_Anne_Frank_28_sep_1942
Pamiętnik Any Frank, domena publiczna, źródło

Nie zwlekajcie z kupnem biletów! Zainteresowanie muzeum jest ogromne. Niekiedy ciężko jest nabyć wejściówki. Można je zakupić już 2 miesiące przed planowaną wizytą. Chcieliśmy odwiedzić The Ana Frank House podczas drugiej wizyty w Amsterdamie, ale skończyło się jedynie na planach – zabrakło biletów. Ze względu na remont budynku, który potrwa do lipca 2018 roku, wejście możliwe jest tylko za okazaniem biletu zakupionego przez Internet (kupicie go tutaj). Cennik i szczegóły dotyczące godzin otwarcia znajdują się tutaj. Nie planujecie wizyty w Holandii w najbliższym czasie? Możecie poznać to miejsce, odbywając wirtualny spacer

VAN GOGH MUSEUM:

To najczęściej odwiedzane muzeum w Amsterdamie. Nie bez powodu! Właściwie to nie muzeum, a galeria sztuki, w której zgromadzono liczne dzieła popularnego malarza i kilka obrazów jego przyjaciół. Najsłynniejszymi malowidłami, które wchodzą w skład ekspozycji są Słoneczniki, Jedzący kartoflePokój van Gogh’a w Arles czy też Kwitnący migdałowiec. Van Gogh cierpiał na zaburzenia psychiczne i napady lękowe. Swoje emocje uwiecznił na obrazach, które pozwalają się z nim utożsamić. Malarz, który w dzisiejszych czasach jest jednym z najsłynniejszych artystów na świecie, zmarł w wieku 37 lat jako nieznana światu osoba. Sławę zyskał dopiero po śmierci. Prawdopodobnie sam odebrał sobie życie. Jego obrazy usytuowano w muzeum w kolejności chronologicznej. Wystawy wzbogacono o liczne informacje, które umożliwiają poznanie jego osobowości i etapów życia. Ekspozycje są naprawdę przemyślane i ciekawie urządzone. Właściwie to sam budynek, w którym mieści się galeria sztuki Van Gogha jest atrakcją, którą warto zobaczyć podczas wizyty w Amsterdamie.

Polecam wybrać się tam z samego rana – w przeciwnym razie spędzicie kilka godzin na ocieraniu się o tłumy turystów. Wstęp do muzeum jest możliwy jedynie po zakupie biletu przez Internet (kupicie go tutaj). Koszt biletu wynosi 18 euro – kwota jest niemała, jednak zdecydowanie warto zainwestować w ten punkt wycieczki! Bilety kupuje się na konkretną godzinę, ale dopuszcza się półgodzinne spóźnienie. Godziny otwarcia muzeum w poszczególne dni podano tutaj. Polecam dorzucić do tej kwoty 5 euro i zaopatrzyć się w audio tour – multimedialny przewodnik po muzeum, który dostępny jest w 11 językach (m.in. w języku polskim). 

museum-1734736_960_7201

RIJKSMUSEUM: 

W holenderskim Muzeum Narodowym możecie obejrzeć m.in. dzieła Rembrandta i Vermeera (m.in. Dziewczyna z perłą). Oprócz 5 tysięcy obrazów, wystawy tworzą również rzeźby, grafiki i rękodzieła. Warto zwrócić uwagę na bibliotekę muzealną. Większość turystów przychodzi tutaj, aby zobaczyć wielki napis iamsterdam, znajdujący się przed XIX-wiecznym budynkiem Rijksmuseum. Usilnie próbują sfotografować się przy którejś z literek, ale zdjęcie bez 23456789 osób w tle graniczy z cudem.

Do muzeum można wpaść codziennie w godzinach 10:00 – 17:00, ale sprzedaż biletów kończy się o 16:30. Aby nie tracić czasu w kolejkach do kasy warto zakupić bilet online (klikając tutaj). Koszt wynosi 17,50 euro (osoby poniżej 18 roku życia wchodzą za darmo). Co ciekawe, 50% zniżki na bilety posiadają klienci banku ING, który był sponsorem przebudowy Rijksmuseum. 

HEINEKEN EXPERIENCE:

To kolejna atrakcja, którą każdego dnia odwiedzają tłumy turystów. Heineken jest piwem, które zdobyło sławę na całym świecie. Swoje początki miało w Amsterdamie. Miejsce, w którym jeszcze 20 lat temu warzono piwo, przekształciło się w spore muzeum. W salach znajdują się interaktywne wystawy, które zaznajomią Was z procesem produkcji. Dowiecie się też sporo na temat historii tej marki i jej początków na rynku. Zwiedzanie kończy się degustacją dwóch piw na tarasie (wliczonych w cenę biletu) z widokiem na miasto.

Bilety można zakupić na miejscu lub przez Internet. Polecam drugą opcję – pozwoli Wam zaoszczędzić godzinę, którą przeznaczylibyście na stanie w kolejce. Po wyborze rodzaju wycieczki, dnia, godziny zwiedzania i stawienia się w Heineken Experience pozostaje Wam uśmiechnąć się do ludzi czekających w kolejce do kasy i rozpocząć zwiedzanie. Koszt biletów: 16 euro/osoba dorosła, 12,50 euro/młodzież w wieku 12-17 lat, dzieci poniżej 12 roku życia mogą wejść do muzeum za darmo. Godziny otwarcia: poniedziałek – czwartek 10:30 – 19:30, piątek – niedziela 10:30 – 21:00 (pamiętajcie, że ostatnie wejście do Heineken Experience możliwe jest najpóźniej 2 godziny przed zamknięciem muzeum). 

PLAC DAM I RATUSZ MIASTA

Słysząc o najsławniejszym placu w Amsterdamie spodziewałam się czegoś spektakularnego – być może było to spowodowane nazwą tego miejsca. Ujrzenie go na własne oczy bynajmniej nie było czymś w rodzaju „Taaa Daaaam”. Bez Taaa, po prostu Dam. Słowo to oznacza w języku niderlandzkim tamę. Dodajcie do tego rzekę Amstel przepływającą przez miasto i uzyskacie genezę nazwy Amsterdam. Czy plac imponuje? Owszem, rozmiarem. Wyglądem na pewno nie. Dam Square, do którego przylega Pałac Królewski jest chyba najbrzydszym placem głównym. Wypada – łagodnie mówiąc – dość słabo, w porównaniu do innych placów głównych w europejskich stolicach. Pośrodku niego usytuowano pomnik ofiar II wojny światowej. Mimo, że plac nie grzeszy pięknością, nie brakuje tam turystów – to dobry punkt na rozpoczęcie zwiedzania miasta. Sporo osób wpada tam, aby odwiedzić muzeum figur woskowych.

W 1665 roku w tym miejscu powstał PAŁAC DAM (Pałac na Tamie), który w tamtych czasach zachwycał wszystkich wielkością i przepychem. Budowlę wzniesiono na mokradle – tak jak w przypadku setek innych budynków w tym mieście. Pałac utrzymuje się na 13659 drewnianych palach o długości 20m, które sprowadzono tam z… Polski. Jeszcze do niedawna uczniowie w szkołach musieli znać dokładną ilość pali, które mieszczą się pod nim. Jego wygląd zewnętrzny raczej nie zachwyci, ale wnętrze z pewnością zrobi na Was wrażenie. W 1936 roku po długiej przerwie na pełnienie roli pałacu królewskiego, budynek ponownie stał się ratuszem. Wnętrze pałacu można zwiedzać w godzinach 10:00 – 17:00, cena: 10 euro/osoba dorosła, dzieci i młodzież do lat 17: bezpłatnie. 

Oprócz drewnianych pali utrzymujących ratusz (sprowadzanych głównie z naszego kraju) kolejny polskim akcentem jest HOTEL o nazwie KRASNAPOLSKY z XIX wieku. W 1866 roku Adolf Krasnapolsky postanowił przejąć dość nierentowną polską kawiarnię, którą w późniejszym czasie zamienił w luksusowy hotel. W każdym z pokojów była ciepła woda, a nawet telefon. Tak dobre warunki przyciągały najbogatszych klientów.

1455862_10201296704872921_588521718_n20170620_181919

NIEUWE KERK:

Przy Dam Square zobaczycie też Nieuwe Kerk (Nowy Kościół). Nazwa średnio pasuje do tego budynku – kościół powstał w średniowieczu. To tam odbywały się koronacje królów Holandii – m.in. królowej Beatrix w 1980 roku. Ponadto, w tym miejscu w 2002 roku odbyła się ceremonia zaślubin jej syna. Zanim Pałac Królewski przylegający do Placu Dam zamienił się w ratusz, Nieuwe Kerk był siedzibą władz miasta.

OUDE KERK: 

To z kolei kościół zwany starym, który powstał w XIII wieku. To najstarszy kościół parafialny w mieście, który mieści się w… Dzielnicy Czerwonych Latarni. Jego charakterystycznym elementem jest ośmiokątna dzwonnica. Dawniej był to kościół katolicki. W 1578 roku stał się świątynią protestancką, biurem matrymonialnym, a także archiwum miejskim. Wstęp do kościoła jest płatny, dlatego też pominęliśmy zwiedzanie wnętrza. Dla zainteresowanych: świątynię można zwiedzać od poniedziałku do soboty w godzinach 10:00- 18:00 i w niedzielę od 13:00 do 17:00. Ceny: dorośli – 10 euro, studenci – 7,50 euro, dzieci do lat 13 – bezpłatnie. 

old-church-2800906_960_720

WESTERKERK 

Zdaję sobie sprawę z tego, że odwiedzający Amsterdam raczej nie odbędą zwiedzania szlakiem kościołów, ale nie sposób nie wspomnieć o tym budynku. To przepiękna świątynia z najwyższą wieżą w mieście. Znajduje się w bliskim sąsiedztwie od Domu Anny Frank. W niedziele o 13:00 odbywają się tam koncerty, złożone nie tylko z utworów o tematyce religijnej. W repertuarze często pojawiają się The Beatles.

1549345_608601319193482_956766026_n

20170620_154902

JORDAAN: 

To kawałek Amsterdamu w sąsiedztwie Westerkerk i domu Anny Frank, który był kiedyś najbiedniejszą dzielnicą. Obecnie jest to jedna z najliczniej odwiedzanych części miasta, przepełniona małymi i krzywymi (o tym nieco później) kamienicami, barami i kawiarniami. Warto wybrać się tam wieczorem i poczuć atmosferę tego miejsca.

BEGINJHOF:

To swego rodzaju ośrodek, który zamieszkiwały niegdyś kobiety pochodzące z zamożnych rodzin, które nie miały męża. Stworzyły świeckie stowarzyszenie religijne wdów i samotnych kobiet, które funkcjonowało od XII wieku. Jak doszło do powstania zgromadzenia? Podczas wypraw krzyżowych wiele kobiet straciło mężów. Funkcjonowanie wspólnoty i pomoc innym stało się ich nowym sposobem na życie. Beginki ślubowały czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. Zamieszkiwały wspólnotę dobrowolnie i w każdym momencie mogły ją opuścić. Utrzymywały się z własnej pracy (głównie rzemieślniczej) i opiekowały się biednymi. W ciągu dwustu lat rozprzestrzeniły się po całej Europie (m.in. w Polsce – na Pomorzu i Śląsku). Pozostawiły po sobie mnóstwo kościołów i zamków. Najładniejsze beginaże można zobaczyć w Holandii, Belgii i na terenie Niemiec.

amsterdam-2674690_960_720

REJS – AMSTERDAM Z CIEKAWEJ PERSPEKTYWY: 

To najlepsza atrakcja (moim zdaniem), z której można skorzystać, będąc w Amsterdamie. Niestety nie jest ona darmowa, ale są to świetnie zainwestowane pieniądze. Miasto posiada ponad 600 uroczych kanałów. Aby je poznać warto wybrać się na rejs. Poza wejściem na pokład zazwyczaj otrzymuje się audio przewodniki (dostępne m.in. w języku polskim), które przybliżą historię miasta w ciekawy sposób. Ceny rozpoczynają się już od 10 euro. Dzięki koleżance, która zna chyba wszystkich ludzi na świecie (a z pewnością wszystkich w Amsterdamie) udało nam się uniknąć opłaty. Rejs za darmo cieszy jeszcze bardziej, ale skorzystałabym z tej atrakcji nawet jeśli miałabym za nią zapłacić. NAPRAWDĘ WARTO, zwłaszcza po zmroku! Więcej informacji na temat firm oferujących tę atrakcję, a także o kupnie biletów znajdziecie tutaj.

Podczas rejsu spotkacie się z mnóstwem łodzi. Wielu mieszkańców Amsterdamu stworzyło w nich własne domostwa. Ten pomysł pojawił się podczas kryzysu budowlanego po zakończeniu II wojny światowej. Z konieczności mieszkania w miejscu, za które z pewnością płaci się mniejszy czynsz niż w zwykłym budynku, dla niektórych stało się to nowym style życia.  W samej stolicy Holandii jest ich aż 2500! Co ciekawe, każda łódź posiada swój adres.

20170620_16282520170620_16434620170620_15593520170620_16250420170620_15510920170620_164645~220170620_16065520170620_15474020170620_155731

KRZYWE KAMIENICE:

Jeśli myślicie, że ciasteczka z marihuaną klepnęły, bo domy w Amsterdamie sprawiają wrażenie konkretnie pochylonych, możecie śmiało przyznać się do tego znajomym, którzy wybrali się z Wami na tę ucztę. Gwarantuję, że nie tylko oni odniosą takie wrażenie. W Pizie jest zaledwie jedna Krzywa Wieża, która zyskała sławę na całym świecie, ale to Amsterdam posiada setki takich budynków. Co ciekawe, architekt nie popalał sobie kwiatostanów podczas pracy. Przyczyna pochyłych kamienic nie ma nic wspólnego z zaopatrzeniem w Coffee Shop. Z powodu niestabilnego gruntu należało budować domy na drewnianych palach. Niemniej jednak, drewno w tamtych czasach było niezwykle cennym surowcem i nie każdy mógł sobie pozwolić na sprowadzenie wystarczającej ilości pali, które podtrzymywałyby budynek. Na efekty nie trzeba było długo czekać – odchylenia z powodu braku dostatecznego podtrzymania gruntu obecnie widać gołym okiem.

W XVII wieku Amsterdam był najbogatszym europejskim miastem, czego nie można powiedzieć, patrząc na małe i skromne kamienice z tamtych czasów. Zamożnym kupcom wystarczyło osiedlenie się w znakomitej lokalizacji, która udowadniała ich wysoką pozycję społeczną, bez konieczności zdobienia swojego domostwa. Większość kamienic jest niewielka ze względu na to, że przy wznoszeniu wielkich budynków trzeba było odpowiednio przygotować grunt. Ponadto, podatki nakładane przez władze miasta również zniechęcały do tworzenia okazałych budowli. Jego wielkość zależała od metrażu powierzchni u podstawy – mieszkańcy wykazywali się sprytem i często wychylali ścianę czołową do przodu, tworząc więcej miejsca w górnych częściach domu.

20170620_155655

PODSUMOWUJĄC: 

Mam nadzieję, że wpis przekonał Was o tym, że Amsterdam to miejsce dla każdego. Atrakcje jakie oferuje są naprawdę zróżnicowane i nie ma takiej opcji, aby wypad na weekend do stolicy Holandii należał do nieudanych. Mam nadzieję, że wkrótce sami się o tym przekonacie. Jeśli uważacie, że we wpisie brakuje jakichś informacji i chcielibyście dodać coś od siebie – zachęcam do przekazania Waszych propozycji w komentarzach!

Weekend w Amsterdamie – praktyczny przewodnik

Amsterdam to chyba najbardziej zróżnicowane miasto w Europie. Nie inaczej jest z jego mieszkańcami, którzy przybyli tam z różnych stron świata. Na turystów czekają liczne kanały z przylegającymi do nich wąskimi kamienicami, a zarazem nowoczesna architektura. To miasto ciszy – dzięki sporej ilości rowerów i znikomego ruchu samochodowego, a jednocześnie jednej wielkiej imprezy. Posiada wiele muzeów – począwszy od znakomitego Rijksmuseum, po dość nietypowe… Muzeum Haszu i Marihuany. Stolica Holandii to prawdziwa kopalnia zabytków (jest ich tam ponad 700) oraz pań trudniących się najstarszym zawodem świata (płacących podatki i wykonujących legalnie swoją pracę). Nie brak tam uroczych knajpek i wykwintnych restauracji. Jak zorganizować wyjazd i o czym warto pamiętać? Zapraszam do lektury! 

JAK DOSTAĆ SIĘ DO AMSTERDAMU?

Amsterdam odwiedziłam w czasie wymiany studenckiej w Belgii. Dotarłam tam pociągiem z Antwerpii. Drugi raz wybrałam się tam z koleżanką, również z Antwerpii. Istnieje wiele połączeń autokarowych z Polski, ale spędzenie kilkunastu godzin w autobusie to nic przyjemnego. Wypad na weekend zamieniłby się w weekendowy przejazd – nie wspominając o tym, że ceny biletów lotniczych do Holandii często są znacznie tańsze! Skupię się więc jedynie na lotach. Polecam Waszej uwadze wyszukiwarkę eSky.pl. Na tej stronie możecie wybrać najtańsze i najdogodniejsze dla siebie loty. Można upolować prawdziwe okazje – ceny za bilety w przypadku Wizzair i Ryannair rozpoczynają się już od 39zł!  Oprócz lotniska w stolicy Holandii polecam też przelot do pobliskiego Eindhoven i Groningen, po czym przyjazd pociągiem do Amsterdamu. Wyszukiwarką, która pozwoli Wam wybrać najodpowiedniejszy transport pomiędzy miastami jest GoEuro.

horizon-snow-cloud-sky-view-atmosphere-623544-pxhere.com

KIEDY WYBRAĆ SIĘ DO STOLICY HOLANDII?

Jeśli wolicie tłumy turystów, a zarazem ładną pogodę – wybierzcie się tam wiosną i latem. Nie przepadacie za tłokiem, ale nie przeszkadza Wam trochę zimna i deszczu? Kupcie więc bilety na zimowy wyjazd. Amsterdam odwiedziłam w grudniu i lipcu – podczas każdej wyprawy prezentował się świetnie. Wybór należy do Was. Jeśli szukacie mocnych wrażeń to koniecznie wpadnijcie tam 27 kwietnia na obchody Amsterdam King’s Day. Ulice zalewają turyści z całego świata (bardziej niż zwykle), a w powietrzu unosi się atmosfera jednej wielkiej imprezy – mimo, że jest to święto narodowe! W miastach tworzą się jarmarki, parady i festyny, a uczestnicy ubierają się tego dnia na pomarańczowo (ten kolor uważa się za barwę narodową Holandii). Jeśli zamierzacie odwiedzić to miasto podczas King’s Day, pamiętajcie o rezerwacji biletów i noclegów ze sporym wyprzedzeniem!

14020572811_c5c4f6e9e9_o
autor zdjęcia: Deepa Paul (flickr.com), licencja

GDZIE NOCOWAĆ?

Amsterdam nie należy do najtańszych miast, ale z pomocą przychodzą liczne hostele. Polecam Hans Bricker Hostel Amsterdam, który oferuje nocleg w pokojach wieloosobowych (miejsce w pokoju 4-osobowym to koszt 120zł)  i dwuosobowych (332zł za 2 osoby/doba). Plusy? Śniadania wliczone w cenę, dobra lokalizacja i czystość w pokojach.

Jeśli dokonacie rezerwacji klikając tutaj, otrzymacie 50zł zniżkiW zamian za skorzystanie z bookingu i zarezerwowanie noclegu poprzez ten link, 50zł powędruje również na moje konto – z góry dziękuję, a jednocześnie zachęcam do skorzystania z niższej ceny! 50zł wpłynie na Wasze konto w momencie zakończenia pobytu w danym miejscu. Poniższe zdjęcia pochodzą ze strony booking.com:

JAK PORUSZAĆ SIĘ PO MIEŚCIE? 

PIESZO: Można odnieść wrażenie, że ktoś stworzył to miasto z myślą o pieszych (i rowerach, ale o tym nieco później). Najlepszy sposób na poznanie Amsterdamu to długi spacer wąskimi uliczkami. Zwiedza się go prosto i przyjemnie. Najważniejsze atrakcje znajdują się w ścisłym centrum. Przed wyjazdem warto zainstalować bezpłatną i prostą w obsłudze aplikację MAPS ME. Jest to nawigacja, która działa bez połączenia z Internetem (potrzebujemy go jedynie w celu pobrania mapy danego miejsca). Dzięki niej można z łatwością namierzyć pobliskie atrakcje, lokale, bary, muzea, supermarkety i zlokalizować najbliższy bankomat. 

20170620_1811551463456_10201296713393134_532837675_n20170620_151954

TRAMWAJE, AUTOBUSY, METRO I STATKI pozwolą Wam dotrzeć do oddalonych miejsc. Podczas naszego pobytu skorzystałyśmy z transportu publicznego tylko 3 razy. Aby znaleźć dogodne połączenie utworzono wyszukiwarkę, która zaplanuje Wam trasę. Bilet godzinny kosztuje 2.90 euro, a nocny 4.50 euro. Kupicie je w automatach na przystankach lub w punktach informacji GVB (firma zajmująca się transportem w Amsterdamie). Czasami można je nabyć w tramwaju u pracowników sprzedających bilety w budkach wewnątrz pojazdu. Pamiętajcie o odbiciu swojego biletu w momencie wejścia i wyjścia z danego środka transportu!

Jeśli planujecie w mieście dłuższy pobyt, warto zaopatrzyć się w OV chipkaard. Należy zapłacić 7.50 euro za jej wydanie, po czym doładować ją wybraną kwotą. Kartę należy przyłożyć do czytnika podczas wsiadania i wysiadania z danego środka komunikacji miejskiej – tak jak w przypadku biletów jednorazowych. W momencie zbliżenia do czujki zostaje pobrana opłata za przejazd (jakieś 1,33 euro – taniej niż w przypadku zwykłego biletu jednorazowego).

amsterdam-2951303_960_720

Środkiem transportu, a zarazem ciekawą atrakcją turystyczną jest tamtejszy PROM, z którego można skorzystać bezpłatnie. Statek zabierze Was z Central Station na drugą stronę rzeki o niezbyt rozbudowanej nazwie – Ij. Poza nimi można też skorzystać z ciekawszych rejsów po rzece Amstel. Niestety, nie należą one do darmowych. Więcej informacji poświęconych tej atrakcji znajdziecie w kolejnym wpisie o Amsterdamie.

20170620_162504

Miasto można też zwiedzać NA ROWERACH, które zasypują je z każdej strony. Jest ich tam o 100 tysięcy więcej niż samych mieszkańców. Nic dziwnego – Amsterdam posiada ponad 500 km dróg rowerowych! Przygotujcie się nadjeżdżające z każdej strony jednoślady, które w niczym nie przypominają niedzielnych przejażdżek. Niektórzy rozmawiają przez telefon podczas jazdy, palą papierosa, prowadzą psa na smyczy czy też jadą z parasolem podczas deszczu. Przyznam, że trochę podziwiam za to Holendrów (może nie pomysłowość, ale równowagę). Myśląc o moich przejażdżkach mam w głowie wygodny ubiór – dresy, sportową bluzę i adidasy. Okazuje się jednak, że jazda na rowerze nie przeszkadza w tym, aby wyglądać niczym modelka z wybiegu – panie poruszają się na jednośladach w sukienkach, a nawet w szpilkach – wersja zaawansowana. O tym, że rowery rządzą miastem, świadczą poniższe zdjęcia:

1454914_10201296698152753_334417833_n1455862_10201296704872921_588521718_n20170620_181919

Mimo, że jest tam bezpiecznie to biorąc pod uwagę liczbę rowerów należy zachować szczególną ostrożność. Rowerzyści poruszają się po Amsterdamie z prędkością światła. Do dziś pamiętam jak jeden z nich staranował koleżankę (przyznaję, że również miała w tym swoją zasługę). Straciła przytomność i leżała sobie na chodniku przez jakiś czas. Nasza grupka otoczyła ją bezradnie, zastanawiając się czy jeszcze żyje. Kilka godzin później podczas imprezy przekonaliśmy się, że daleko jej do ostatnich chwil na Ziemi. Wypożyczalnie rowerów znajdziecie na każdym kroku. Większość z nich pobiera kaucję wysokości 50 euro i wymaga oddania w zastaw dokumentu tożsamości. Koszt wypożyczenia roweru wynosi 5-10 euro/h.

20170620_18094920170620_17375420170620_17270020170620_17180320170620_1707341549345_608601319193482_956766026_n

GDZIE ZJEŚĆ?

No i tutaj pojawia się problem, bo nie wiem co polecić. Odwiedzając Amsterdam latem 2017 roku zjadłyśmy w Hard Rock Cafe przystawkę wielkości obiadu, ogromnego burgera z konkretną porcją frytek, gigantyczny deser – brownie z lodami waniliowymi, popijając go lemoniadą serwowaną w wazonie (co jak co, ale tak wielka szklanka chyba nie istnieje). Przerywając Wasze rozmyślania nad tym, czy wiem co kryje się pod pojęciem podróż niskobudżetowa i mimo to właśnie tak określam mój wyjazd – spieszę z wyjaśnieniem. Lidka, najlepszy pracownik Hard Rocka na świecie, zorganizowała szlachetną akcję Dokarmiamy turystów. Dzięki!

20170620_143338
Hard Rock Cafe Amsterdam
dd
i to szczęście na mojej twarzy
20170620_150605
Deser też był w wazonie

Lidka mieszka w Amsterdamie od 2 lat i może Wam polecić KILKA FAJNYCH MIEJSCÓWEK:

  • Warto wpaść na obiad do Foodhallen, gdzie 20 ulicznych sprzedawców serwuje najróżniejsze posiłki – począwszy od pizzy po dania kuchni azjatyckiej. Adres: Bellamyplein 51 1053 AT Amsterdam. 
  • Kolejne miejsce na obiad to Albert Cuyp market – największy rynek w Europie, posiadający 260 stoisk. Spacerując pomiędzy punktami ze sprzedażą tekstyliów, kwiatów, roślin, warzyw i ogrodów znajdziecie mnóstwo miejsc, które serwują tradycyjne, jak i oryginalne potrawy w dobrej cenie.  Adres: Albert Cuypstraat, 1073 BD Amsterdam, Holandia
  • Bierfabriek, czyli Fabryka Piwa to doskonałe miejsce nie tylko na zimny browarek, ale i na obiad. Adres: Nes 67, 1012 KD Amsterdam.

Osoby lubiące słodycze będą zachwycone ciastkami Stroopwafels. To dwie okrągłe warstwy wafla z nadzieniem – typowy holenderski przysmak, który możecie zakupić w każdym supermarkecie. Warto dodać, że na Albert Cup Market przyrządza się je zgodnie z najstarszym przepisem. Stroopwafels wynaleziono w miejscowości Gouda (tam, gdzie powstał również ser o tej samej nazwie) w 1784 roku. Ze względu na ich niską cenę w przeszłości nazywane były ciastami ubogich (nazwa nie mogła być bardziej trafiona – pracując w Holandii w czasie wakacji jadłyśmy je każdego dnia). Statystycznie każdy Holender zjada 20 takich ciastek w roku – będąc w Holandii przez miesiąc przegoniliśmy ich w rankingu, zostawiając te statystyki daleko w tyle.

Stroopwafels_van_Markus
autor zdjęcia: Markus Stroopwafels, Wikimedia

ŻYCIE NOCNE W AMSTERDAMIE:

Zainteresowani życiem nocnym powinni odwiedzić to miasto w czwartek, piątek lub sobotę. Imprezy czekają na nich przy Leidesplein, Rembrandtplein oraz w okolicy placu Dam. Warto zwrócić uwagę na kluby Silo, RoXY i Paradiso.

Nie sposób nie wspomnieć o lokalnych COFFEE SHOP. Ażeby nikt nie przyczepił się do nazwy tego miejsca, w niektórych z nich można nawet zamówić kawę. Najpopularniejszym i najstarszym w mieście jest Bulldog przy placu Leidseplein, który gościł sporo gwiazd (ich zdjęcia zasypują  ściany w lokalu). Można tam zakupić przysłowiowe skręty i wyroby z dodatkiem marihuany lub haszyszu. Co ciekawe, zakazano tam palenia tytoniu, w przeciwieństwie do popalania serwowanego w tym lokalu przeróżnego kwiatostanu. Mimo, że zapach relaksu można wyczuć podczas spaceru po mieście, palenie na ulicy jest zabronione.

10084870205_bc5b56594b_k
autor zdjęcia: Michael Costa (flickr.com), licencja

Sporym powodzeniem cieszą się Space Brownie – tzw. ciastka z wkładką (z dodatkiem haszyszu), które można kupić w Amsterdamie dosłownie na każdym kroku. Ten niepozorny słodycz nazwano tak nie z byle powodu. Pora na Trudne Sprawy z historią opartą na faktach. Większość osób z naszej grupki zamówiła specyficzny wypiek na spółę – jak dobrze, że kolega powstrzymał nas od kupna kolejnej porcji (bo przecież nic nie czujemy, a czekoladowe ciastko jest naprawdę dobre). Spróbowałam go, nie mając zielonego (ależ wpasowało się to w klimaty coffee shop) pojęcia o skutkach. Po niecałej godzinie wieczór zamienił się w bezsensowny spacer grupy rozchichotanej niczym podekscytowane nastolatki. Zatrzymaliśmy się przy food trucku z frytkami. Niezdecydowani, po długim rozmyślaniu o zamówieniu czegoś do przegryzienia, spośród frytek oraz frytek udało nam się podjąć decyzję – zamówiliśmy frytki. Wielokrotnie próbowaliśmy odnaleźć drogę do hotelu, zapominając o swoim bojowym zadaniu kilka minut później. Kiedy w końcu się udało, spędziliśmy jakieś 20 minut w windzie (o czym poinformowała nas pani z recepcji, która poprosiła o nieblokowanie elewatora). Żadne z nas nie wpadło na to, aby przycisnąć guzik z numerem piętra. Każda próba wydania głosu kończyła się śmiechem. Być może nie wynika to z opisu tej sytuacji, ale sto razy bardziej wolę od tego po prostu piwko i imprezę, na którą nie poszliśmy przez głupie ciastko. Późniejsze cztery godziny były kompletnym brakiem koncentracji, dreszczami i problemami z poruszaniem się (to ostatnie naprawdę mnie przestraszyło – czuliśmy drętwienie nóg). Cztery lata później, podczas kolejnego wypadu omijałam witryny sklepów z tamtejszymi brownie szerooookim łukiem.

RED LIGHT DISTRICT to obszar miasta, w którym skupione są legalne domy publiczne. Mijając tamtejsze kluby, coffee shopy i kawiarnie przechodzi się również obok dużych okien, w których prezentują się panie uprawiające najstarszy zawód świata, szukające wzrokiem potencjalnych klientów. Pracują tam legalnie, odprowadzając ze swojej pensji podatki. Słyszałam, że mają jednak problem ze znalezieniem ubezpieczyciela – firmy niechętnie godzą się na współpracę z kimś, kto wybrał właśnie taką… branżę. Wieczorem i nocą roi się tam nie tylko od zainteresowanych oferowanymi usługami, ale i od turystów, którzy odwiedzają to miejsce z czystej ciekawości. W mieście funkcjonuje około 400 okien i 700 prostytutek. Jeśli i wy chcielibyście przespacerować się po tym… dosyć nietypowym miejscu, pamiętajcie o całkowitym zakazie fotografowania. Oczywiście tylko jeśli przeszkadza Wam fakt, że po zrobieniu zdjęcia niezadowolona pani wybiegnie z witryny i wrzuci Wasz telefon do kanału. Żeby było śmieszniej, wiele firm oferuje wycieczki z przewodnikiem po tej dzielnicy, które często połączone są z tzw. pub crawling (odwiedzinach wielu barów podczas jednego wieczoru). Szczegóły można poznać, klikając tutaj

light-road-street-night-city-canal-1159252-pxhere.com

CO ZOBACZYĆ? 

Atrakcji w Amsterdamie jest mnóstwo. Nie sposób poznać je wszystkie, spędzając tam jedynie weekend. W sumie to nie tylko weekend, ale i życie może okazać się niewystarczające. Kojarzenie Amsterdamu głównie z coffee shop i Dzielnicą Czerwonych Latarni to ogromny błąd. Miasto ma naprawdę sporo do zaoferowania. W osobnym wpisie pojawiły się najciekawsze (według mnie) atrakcje, które udało mi się odwiedzić podczas wizyt w Amsterdamie. A jest ich niemało! Zachęcam do zapoznania się z drugą częścią przewodnika, klikając tutaj