Po pierwszych odwiedzinach Stanów błyskawicznie przeskoczyłam z grona zadających innym pytania „Dlaczego znowu USA?” do grupy odpowiadających na nie słowami „Niedługo znowu tam wrócę!” Ciężko znaleźć kraj zapewniający tak wiele zróżnicowanych krajobrazów. W dzisiejszym wpisie przedstawię praktyczne wskazówki, które pozwolą Wam samodzielnie zorganizować wypad za ocean. To łatwiejsze niż się wydaje!

We wpisie poczytacie o takich rzeczach, jak:

  • Zniesienie wiz turystycznych i rejestracja w systemie ESTA.
  • Jak płacić w USA? Revolut – bezinteresowne lokowanie produktu. 
  • Ubezpieczenie na czas podróży.
  • Bilety wstępu? Kupuj przez Internet.
  • O czym warto pamiętać przed wylotem do USA?
  • Wjazd do USA – co czeka Was na lotnisku po przylocie?
  • Wynajem samochodu.
  • O czym warto pomyśleć po przylocie do USA?
  • Koszt wyjazdu.

Bez wiz turystycznych? Rejestracja w systemie ESTA.

Jeśli udajecie się do USA w celach turystycznych, wiza nie będzie Wam już potrzebna. Zakładając, że zniesienie wiz to krążąca od lat w powietrzu legenda postanowiliśmy je wyrobić w lipcu, nie tracąc zbędnego czasu. USA odwiedziliśmy miesiąc przed przystąpieniem Polski do programu bezwizowego… Nie komentując naszego pecha dodam, że gdybym sama nie wypełniła wniosku o jej przyznanie to w życiu nie uwierzyłabym w to, jakich informacji musiałam udzielić w formularzu. Najbardziej rozbroiły mnie następujące pytaniaczy brałam udział w ludobójstwie, czy jestem członkiem organizacji terrorystycznej, czy kiedykolwiek byłam związana z poborem nieletnich do armii, a także czy jadę do USA w celu szerzenia prostytucji. Należało też podać swoje dochody i opisać obowiązki w pracy. Zażyczono sobie również numer kontaktowy nie tylko do obecnych, ale i byłych pracodawców. No cóż, niezależnie od rodzaju wiz, wnioski wypełniali wszyscy, którzy pochodzili z krajów nienależących do programu bezwizowego. Nieraz słyszałam o buntach dyplomatów. Na nic były ich oburzenia. Zasady to zasady.

Obecnie wystarczy jedynie zarejestrować się w systemie ESTA, wypełniając aplikację. Jak to zrobić? Polecam poniższy filmik na kanale Interameryka, który doskonale wyjaśnia cały proces. Dla tych, którzy zdążyli wyrobić sobie wizę mam pocieszenie – nie musicie dokonywać tej rejestracji przez następne 10 lat do czasu wygaśnięcia Waszej wizy turystycznej!

Karta Revolut – bezinteresowne lokowanie produktu:

Decyzja o posiadaniu tej karty była trafiona i pozwoliła nam zaoszczędzić naprawdę sporo. Zdecydowanym plusem Revoluta jest to, że kontem zarządza się bardzo łatwo poprzez aplikację. Świetną funkcją na wyjazdy grupowe jest opcja „podziel rachunek” – która błyskawicznie rozlicza wszystkich (dostaje się powiadomienie, że dana osoba żąda określonej kwoty, po czym jednym kliknięciem wysyła się środki na jej konto).

Główną zaletą był fakt, iż standardowe (darmowe) konto pozwala na wymianę 29 obcych walut. Jest to wymiana bez prowizji. Mało tego, najczęściej wymienia się je po najkorzystniejszym kursie, lepszym niż w kantorach. Nie ma żadnej prowizji za płatności kartą Revolut, a jeśli wybieracie się do miejsca, w którym ciężko o zapłatę kartą, po przylocie do danego kraju wypłacicie sobie środki z bankomatu w danej walucie bezpłatnie. Jeśli wypłacona kwota przekroczy 800 zł, wówczas zostanie Wam potrącona jedynie prowizja wysokości 2%. Tak właśnie działa darmowe konto standard. Istnieją też inne płatne opcje w Revolucie, które pozwalają na więcej możliwości. Nam zdecydowanie wystarczyła podstawowa opcja.

Jeśli zdecydujecie się na założenie konta, możecie pobrać aplikację poprzez ten link, dzięki czemu otrzymacie kartę za darmo.

Ubezpieczenie na czas podróży:

Wypadki zdarzają się wszędzie, ale w tym kraju będą one najbardziej dotkliwe ze względu na drogą pomoc medyczną. Nieubezpieczony turysta może zapłacić w USA 100 tysięcy dolarów za wycięcie wyrostka robaczkowego… Znam też historię pewnego motocyklisty, który spędził 4 dni w szpitalu po wypadku i zobaczył na swoim rachunku 40 tysięcy dolarów – w cenę nie wliczono kosztów operacyjnych.

Szukając dobrego ubezpieczenia należy zwrócić uwagę na limit leczenia ambulatoryjnego (pokrycie kosztów związanych z badaniami i zabiegami – szczepienia, wizyty lekarskie, itd.). Należy też zadbać o to, aby UBEZPIECZENIE KOSZTÓW LECZENIA było możliwie jak najwyższe. Jeśli chorujesz przewlekle, należy wykupić dodatkowe opcje w polisie. Ważna jest opcja ASSISTANCE (suma ubezpieczenia powinna być taka jak w ubezpieczeniach kosztów leczenia), która pokrywa organizację transportu medycznego. Przyda się też NNW (Ubezpieczenie Następstw od Nieszczęśliwych Wypadków oraz ubezpieczenie OC w życiu prywatnym (zabezpieczenie w razie spowodowania wypadku, uszczerbku na czyimś zdrowiu, uszkodzenia sprzętów lub cudzego mienia). My skorzystaliśmy z firmy Ergo Hestia.

Bilety wstępu? Kupuj przez Internet!

Jeśli nie macie w planie wielkiego spontanu i wiecie mniej więcej kiedy udacie się na wybrane atrakcje to proponuję zakup biletów na stronach internetowych danego miejsca. Dlaczego warto wykupić bilety wcześniej? Na miejscu spotkacie się z dwiema kolejkami. Pierwszą jest ta do kas biletowych – zdecydowanie lepiej oszczędzić sobie czekania i wykorzystać tę godzinę na spędzenie czasu w danej atrakcji! Poza tym, internetowy zakup biletu zwykle okazuje się być tańszy (tak było w przypadku parków rozrywki).

Przed wyjazdem:

Aby ułatwić obie życie proponuję wyposażyć się przed wyjazdem w następujące przedmioty:

  • Nie odkryję Ameryki mówiąc, że warto wziąć ze sobą Powerbank.
  • Dla tych, którzy planują krótszy pobyt w USA (2-3 tygodnie) i nie są zainteresowani kupnem amerykańskiej karty do telefonu, proponuję aplikację MAPS ME. To nawigacja działającą offline, która wyznaczała nam trasę na spacer. Wystarczyło pobrać mapę danego miejsca, będąc online.
  • W żadnym wypadku nie dajcie się skusić na GPS w wypożyczalni samochodowej. Zażyczą sobie za nią tak kosmiczne kwoty, że tańszym rozwiązaniem jest kupno nowego. Wiele osób poleca Here We Go Maps. Próbowaliśmy, choć wolimy Google Maps w wersji offline (załadowaliśmy trasę kiedy mieliśmy WiFi – po zerwaniu połączenia nadal się nam wyświetlała).
  • Zaoszczędzicie trochę dolców jeśli zakupicie w Polsce uchwyt na telefon i gniazdo do zapalniczki, przez które podłączycie telefon do ładowarki. Korzystaliśmy z nawigacji bez obaw, że rozładuje się pośrodku niczego.
  • Pamiętajcie o adapterach prądowych, które pozwolą na podłączenie Waszego sprzętu do amerykańskich gniazdek. Niemniej jednak, mimo odpowiedniej przejściówki niektóre sprzęty zakupione w Polsce nie działają za oceanem. Moja prostownica nie bardzo się przydała, a na wodę w czajniku do porannej kawy czekałam do wieczora. Dzieje się tak, ponieważ napięcie w USA wynosi 110-120V o częstotliwości 60Hz, podczas gdy w Polsce jest to 220-230V o częstotliwości 50Hz. Generalnie większość sprzętu elektronicznego działa tam bez szwanku, ale nie zaszkodzi sprawdzić czy będą jakieś problemy (na sprzęcie powinno być oznaczenie INPUT: 100-240V 50-60Hz). Zapomnieliście o przejściówkach? Nie szkodzi, kupicie je na lotnisku lub na każdej stacji benzynowej (choć najtańszą opcją są te najzwyklejsze z Media Markt w cenie 4zł za sztukę).

Wjazd do USA:

Po przylocie do USA należy stawić się do automatycznego odczytu paszportów – znaki oraz tłumy poprowadzą Was do tego miejsca. Przygotujcie się na wypełnienie krótkiej deklaracji celnej dotyczącej rzeczy, które przywozicie do USA, fotografowania i pobrania odcisków palców (wszystko przez maszynę). W ten sposób Urząd Imigracyjny sprawdza, czy nie macie problemów z prawem czy też przebywaliście nielegalnie w USA podczas Waszego poprzedniego wyjazdu (np pracując w Stanach i mając jedynie wizę turystyczną).

Nie przejmujcie się, jeśli po zakończeniu odczytu paszportu i udzielenia wszelkich informacji system wyświetli Wasze dane z wielkim przekreśleniem oraz informacją, aby udać się do kolejnych bramek, gdzie czeka na Was celnik. Zauważyliśmy, że poszczególne osoby wybiera się do tego losowo. Wówczas należy ustawić się w następnej kolejce, aby odbyć krótką rozmowę z celnikiem. W przypadku osoby z naszej grupki chcieli po prostu zobaczyć paszport. Często pytają o powód przyjazdu do USA, jak długo mamy zamiar pozostać w ich kraju oraz z kim przyjeżdżamy.

Kiedy po przejściu przez bramki część naszej grupki czekała na pozostałych, podszedł do nich pracownik z psem. Zwierzę obwąchało wszystkie plecaki, po czym usiadło przy jednym z nich. Pracownik, wyczuwając miny przedzawałowe na ich twarzach, spokojnym tonem zapytał czy nie przewożą jakiegoś jedzenia. Ze względu na jabłko, odesłano ich do kolejnego wyjścia. Pamiętajcie – nie przewoźcie nieprzetworzonej żywności – surowe owoce to książkowy przykład zakazu.

Wynajem samochodu:

Polecam wynająć samochód będąc jeszcze w Polsce, zwłaszcza jeśli planujecie wyjazd większą grupką. Proponuję rozpocząć poszukiwania przez rentalcars.com. To wyszukiwarka, która pozwoli Wam porównać ofertę każdej z firm. Po przylocie do Los Angeles jeden z darmowych shuttle bus zabrał nas do wypożyczalni Thrifty (miejsce, z którego odjeżdżają busy jest dobrze oznakowane i obklejone nazwami firm, do których Was zabiorą), skąd odebraliśmy naszego Chevroleta.

Osoba zamawiająca samochód musi być jednocześnie kierowcą i właścicielem karty kredytowej. Praktycznie każda wypożyczalnia wymaga od klienta karty kredytowej, aby zablokować na niej czasowo środki będące depozytem (w naszym przypadku było to 200$ – zwrot następuje niezwłocznie po oddaniu auta). To bardzo ważne – w przeciwnym razie pracownik ma prawo anulować Waszą rezerwację, nawet jeśli jest już opłacona!

Przy wynajmie samochodu dopłacają kierowcy poniżej 21 roku życia (często jest to minimalny wiek, aby wypożyczyć samochód). Wiek naprawdę ma znaczenie – wybraliśmy najstarszego z naszej grupki. Wówczas cena była najkorzystniejsza. Najtaniej będzie, jeśli auto wypożyczy osoba mieszcząca się w przedziale wiekowym 25-69 lat. Po dokonaniu rezerwacji przez Internet nie zapomnijcie o wydruku vouchera, który pokażecie w wypożyczalni przy odbiorze samochodu. Poza głównym wybranym przez Was szoferem wyjazdu możecie też dodać innych kierowców do rezerwacji. Czasami jest to już wliczone w cenę. Nie warto ryzykować prowadzenia samochodu przez osoby spoza listy. Jeśli coś stanie się podczas ich jazdy, wszystkie ubezpieczenia automatycznie wygasają.

Warto wykupić też porządne ubezpieczenie samochodu. Co kryje się pod tym określeniem? O ile OC (amerykański odpowiednik to Third Party Liability) oraz pomoc drogowa (Road Side Assistance) powinny być w cenie wynajmu, należy również pomyśleć o zwolnieniu z odpowiedzialności za uszkodzenie i utratę samochodu, będące swego rodzaju auto-casco (Colision Damage Waiver). Jeśli ubezpieczenie nie obejmuje uszkodzenia szyb i opon, warto dokupić tę opcję. Drogi poza miastami pozostawiają wiele do życzenia – nietrudno o przydatność takiego ubezpieczenia.

Tankowanie w USA

Oto jedna z przyjemniejszych części podczas planowania wyjazdu. Otóż ceny za paliwo w USA pozytywnie Was zaskoczą. 1 galon (3,78l) kosztuje od 2$ do 3,5$. Najdrożej zatankujecie samochód na pustyni. Nie kuście losu, mając jedynie połowę baku. Wjeżdżajcie na stacje, jeśli przemierzacie ogromne puste przestrzenie. O ile w miastach nie będzie problemu ze znalezieniem stacji, to na pustyniach możecie się już nieźle zestresować.

Większość stacji posiada automatyczne dystrybutory, w których zapłacimy kartą kredytową. Niestety, nasze polskie karty nie zawsze działają. Wówczas można zapłacić tradycyjnie u pracownika przy kasie.

Po przyjeździe do USA:

Pierwszego dnia wpadnijcie do supermarketu Wallmart (amerykański odpowiednik naszej Biedronki), nie tylko po wodę i jedzenie na drogę ale pojemnik ze styropianu, będący świetną lodówką samochodową. Kosztuje niecałe 5$ i idealnie sprawdza się podczas wyjazdu. W motelach znajdziecie darmowe maszyny z lodem, którym zasypiecie pojemnik – i pyk, lodówka gotowa.

Planujecie zobaczyć cuda natury? Warto zaopatrzyć się w tzw. Annual Pass. Jest to karnet do wszystkich parków narodowych USA. Kupicie go na wjeździe do każdego z nich. Koszt wynosi 80$, obejmuje wszystkie osoby w samochodzie (karta wystarczyła na całą naszą ósemkę) i jest ważna przez cały rok. Na odwrocie zobaczycie dwa miejsca na nazwiska właścicieli. Może ona mieć dwóch posiadaczy i wystarczy, że podczas wjazdu do parku w aucie obecny jest tylko jeden. Wstęp do pojedynczego parku bez Annual Pass zazwyczaj wynosi 30$ za samochód. Warto więc wykupić karnet, nawet jeśli planujemy niewiele wizyt!

Kolejna rzecz: uważajcie na strefy czasowe, znajdując się na granicy amerykańskich stanów (np podczas zwiedzania Zapory Hoovera lub Kanionu Antylopy). Zegarki niejednokrotnie przestawiają godziny automatycznie, nawet jeśli nie przekroczycie jeszcze danej strefy czasowej. Warto więc upewnić się w której strefie czasowej znajduje się dany stan i dodać do swojego telefonu jego godziny. Przed zwiedzaniem Kanionu Antylopy dodałam na moim telefonie godzinę obowiązującą w Arizonie i sugerowałam się tylko tym czasem (w telefonie czas przestawił mi się na sąsiedni stan Utah).

Koszt wyjazdu: 

Całkowity koszt za wyjazd (wliczając w to ubezpieczenie, loty, jedzenie, atrakcje – również te podczas przesiadki, dojazdy na lotnisko oraz wszystkie pozostałe opłaty) wyniósł 8200zł za osobę. Gdybyśmy odwiedzili USA miesiąc później, udałoby nam się zaoszczędzić 625zł, które przeznaczyliśmy na wizę turystyczną…

Koszt całkowity wyniósł 8200zł. Chciałabym podkreślić, że plan przewidywał dużo kosztownych atrakcji. Zobaczyliśmy spory kawał zachodu przemierzając 4250km. Paliwo w tym kraju jest tanie, ale nie darmowe. Pozwalaliśmy sobie też na obiady w restauracjach i spaliśmy w hotelach (nie było luksusu, ale warunki były dobre). Przy okazji zwiedziliśmy też turecki Stambuł. Staraliśmy się zrobić to wszystko jak najtaniej,

PRZY PODRÓŻY 8-OSOBOWEJ KOSZTY NA KAŻDEGO Z NAS ROZŁOŻYŁY SIĘ NASTĘPUJĄCO:

*ubezpieczenie na czas podróży (2 tygodnie) – 147zł,

*dojazd pociągiem na lotnisko z Gdańska do Warszawy – 49zł/osoba + 3,50zł pociąg z Warszawy Centralnej na lotnisko Chopina,

*powrót z Warszawy do Gdańska – 3,50zł bilet z lotniska do centrum oraz 27zł za Flix Busa z Warzawy do Gdańska,

*bilety lotnicze (lot w dwie strony z bagażem podręcznym) – 2299zł,

*wiza turystyczna do USA – 625zł…

*wiza turecka – 20,55$,

*wynajem samochodu 12-osobowego (z pełnym ubezpieczeniem) na 12 dni – 420zł/osoba,

*Ceny za paliwo (przejechaliśmy 44250km, głównie poza miastem) wynosiły od 2 do 3,5$ za galon (tj. 3,78l). Najdrożej było na pustyniach oraz na terenie Kalifornii.

*11 noclegów w USA oraz 2 w Stambule podczas przesiadki (głównie pokoje czteroosobowe – informacje o naszych hotelach podałam we wpisie z planem podróży) – 1200zł/osoba,

*główne atrakcje – Kanion Antylopy: 52,80$, przejazd przez Golden Gate: 0,97$ (7,80$ za samochód), przejazd zabytkowym Cable Car w San Francisco: 7$, wstęp do parku rozrywki Six Flags wraz z opłatą za parking: 72$, trzygodzinny rejs z obserwacją wielorybów w Monterrey: 50$, Annual Pass, czyli karnet na parki narodowe: 10$ (80$ za samochód).

Pozostałe koszty to inne atrakcje oraz wydatki na jedzenie, napiwki i pamiątki. Można taniej? Można! Niemniej jednak, taki budżet planowaliśmy i zmieściliśmy się w nim bez problemu. Mój pierwszy wypad do zachodniej części USA odbyłam o połowę taniej – spałyśmy z koleżanką w samochodzie, a czasami w namiocie. Jadłyśmy kanapki, banany i zupki chińskie. Przemierzyłyśmy znacznie krótszą trasę, odwiedzając bezpłatne atrakcje. Wszystko zależy więc od Waszych oczekiwań. Jedno jest pewne – bez względu na zaplanowany budżet przeżyjecie swoje wakacje życia! Z całą pewnością przyznaję, że udało nam się tego dokonać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s