Wolnym krokiem nadchodzą zmiany w kubańskiej siatkówce. Liczne ograniczenia zawodników i wykluczenia z najważniejszych imprez sportowych będące karą za narażanie się państwu skutkują słabszymi wystąpieniami kadry narodowej. Siatkarze karaibscy mogliby zgarniać znacznie więcej nagród i medali, rozsławiając Kubę jako kraj wybitnych talentów. Tak właśnie było na Mistrzostwach Świata w 2010 roku, kiedy wszyscy znakomici zawodnicy tworzyli jedną drużynę. Jednakże, nic nie wskazuje na to, aby gra w takim składzie jeszcze się powtórzyła. Na przeszkodzie staje im Ojczyzna. Rozkwit kariery kubańskich sportowców w drużynie narodowej jest niemożliwy ze względu na ustrój polityczny wyspy.

Zajmowanie się sportem zawodowo jest niemożliwe w tym kraju. Władze gorącej wyspy uważały, że byłby to imperialistyczny wyzysk kraju. W 1961 roku wprowadzono nawet dekret, który zakazał profesjonalnego uprawiania sportu. W późniejszym czasie wyjściem z sytuacji było stworzenie zawodnikom fikcyjnych prac. Podobnie było w Polsce za komuny – w polskiej reprezentacji oficjalnie grali górnicy i wojskowi. Dodam, że miesięczne wynagrodzenie na Kubie wynosi jakieś 20 dolarów.

W ostatnim czasie do władz najwyraźniej zaczęło coś docierać. Widząc coraz gorsze występy reprezentacji, rząd zaczął wydawać zgody na wyjazdy do zagranicznych klubów (choć wciąż jest to bardzo skomplikowany proces i obejmuje jedynie kilka krajów). W ten sposób chcieliby zatrzymać kubańskich siatkarzy w swojej kadrze narodowej. Mimo, że jest to ogromny krok do przodu, wielu z nich nie widzi już swojej przyszłości na wyspie.

1
Spotkałam się ze znakomitym opisem siatkówki na Kubie, który głosi, że została wyCASTROwana

ZNAKOMITE PREDYSPOZYCJE KUBAŃCZYKÓW DO GRY W SIATKÓWKĘ POTWIERDZONO BADANIAMI. 

Kubańscy siatkarze są niesamowici. Nie chodzi tu jedynie o osiągnięcia. Badania dowiodły, że obywatele tego kraju posiadają odmienną strukturę mięśni, a konkretniej: więcej włókien wpływających na skoczność. Sprężyny w nogach i dynamiczność to ich znak rozpoznawczy.

Wszystko wywalczyli bez profesjonalnych rehabilitacji i możliwości rozwoju poza granicami kraju, za to z marnym bonusem zastępującym miliony czekające na nich w innych klubach, gdyby tylko mogli wyrwać się z wyspy. Reglamentacja żywności na Kubie nie jest nawet w stanie zaspokoić racji żywnościowych sportowca, nie wspominając o jakimkolwiek wsparciu ze strony kraju. Nagrody pieniężne przyznawane na turniejach międzynarodowych zgarnia państwo… Sami zachowują dla siebie jedynie 15%. No ale to przecież jedyne słuszne i wspaniałomyślne rozwiązanie, zaś kwoty wykorzystano w szczytnych celach – na chwałę rewolucji!

Bogacenie się kubańskich zawodników w zagranicznych klubach do niedawna uważało się zdradę Ojczyzny – skoro ktoś jest z Kuby, to ma grać i zarabiać dla Kuby! Zawodnikom pozostawiono wybór: reprezentowanie kubańskich barw narodowych i gra amatorska lub postawienie na karierę zawodową wbrew władzy, ucieczka z wyspy i dwuletnie zawieszenie (obejmujące grę w kadrze narodowej). Kolejnym ryzykiem przy wyborze ucieczki było narażenie swoich rodzin na niebezpieczeństwo. Uciekinierzy niejednokrotnie otrzymywali z Kuby pogróżki dotykające ich bliskich.

SERBIA Vs CUBA 3-1
Autor zdjęcia: George M. Groutas, źródło, licencja CC BY 2.0

UCIECZKI PODCZAS IMPREZ MIĘDZYNARODOWYCH. 

Mnóstwo sportowców uznało, że zawody w innych krajach to doskonała okazja na ucieczkę z targanej reżimem Kubą. Liczba dysydentów, którzy znaleźli schronienie w USA jest ogromna. Wielu zawodników rozpoczęło też nowe życie w Europie. Rok 2001 był pod tym względem pamiętny… Podczas zgrupowania w Belgii sześciu znakomitych siatkarzy uciekło z hotelu w środku nocy (Marshall, Romero, Dennis, Hernandez, Moya). Część z nich otrzymała azyl polityczny. Był to ogromny cios dla drużyny ale biorąc pod uwagę ich obecną karierę widać, że podjęli dobrą decyzję. Z biegiem czasu ucieczek przybywało i nie odstraszał ich bezwzględny zakaz wystąpień w kubańskiej reprezentacji, a także dwuletnia karencja. Zawodników kontrolowano na każdym kroku, a każdy sprzeciw sportowców wobec tego stanu rzeczy wiązał się z wydaleniem z drużyny lub nałożeniem sankcji.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: RAJ NA KUBIE? ZALEŻY DLA KOGO.

KUBAŃCZYK NA DOPINGU PO ROZPOCZĘCIU GRY W EUROPEJSKIM KLUBIE. PRZYPADEK?

Kolejny znakomity gracz Juantorena postanowił opuścić swój kraj, choć nie było to potajemne. Obecnie gra we włoskim klubie, zaś od 2015 roku jest częścią tamtejszej reprezentacji narodowej. Po tym, jak rozpoczął karierę w lidze rosyjskiej, w jego próbce moczu wykryto substancje świadczące o dopingu. Podłożenie tego przez rodaków to zwykłe domysły, choć za ich słusznością przemawia fakt, iż do dziś nie podano nazwy substancji, jaką u niego wykryto. Zdyskwalifikowano go za to na dwa lata. Aby lepiej zobrazować fakt, jakim wyrokiem było jego zawieszenie dodam, że młody Kubańczyk odnosił liczne sukcesy, zaś kluby światowej sławy biły się o pozyskanie go do swojej drużyny. Po dwóch latach karencji przyszła pora na kolejne zawieszenie – rok jako kara za podpisanie kontraktu z włoskim klubem Trentino bez konsultacji z kubańską federacją.

WILFREDO LEÓN W REPREZENTACJI POLSKI! 

Wilfredo León to niekwestionowana gwiazda siatkówki i znakomity zawodnik, który rozpoczął karierę jeszcze za dzieciaka. Mając zaledwie 14 lat trafił do kubańskiej reprezentacji i to dzięki niemu Kuba zaczęła stawać na nogi po utracie wielu graczy. Dwa lata później ogłoszono go najlepiej serwującym siatkarzem. Mówi się, że Wilfredo jest tym, czym Messi i Ronaldo dla piłki nożnej, z jedną różnicą. Kubańczyk nie ma sobie równych. Specjaliści uważają, że nikt nie może z nim konkurować o tytuł najlepszego siatkarza XXI wieku. Odważne stwierdzenie, bo przecież tak naprawdę nie mamy nawet jeszcze połowy tego stulecia.

Chęć gry tego zawodnika poza Kubą rozwścieczyła tamtejszą federację. Karą dla niego było czteroletnie wykluczenie! Ta sprawa ciągnęła się już od 2015 roku, w którym León otrzymał polski paszport. Już wtedy rozpoczęły się starania Polaków o pozyskanie Wilfredo do kadry narodowej, nieustannie blokowane przez federację Kuby. Dopiero w 2017 roku Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej uzyskała zgodę od Kubańczyków na przejście zawodnika do naszej reprezentacji.

O zmianie przynależności narodowej siatkarzy w reprezentacjach decyduje ich narodowa Federacja Piłki Siatkowej. Pech chciał, że w przypadku Kubańczyków władze lubią robić im pod górkę w kwestiach emigracji. Zanim zawodnik zdecyduje się na przejście do innej kadry narodowej, musi mieć swoje centrum życiowe w danym kraju minimum 2 lata (jeszcze przed wydaniem wniosku). Musi też posiadać obywatelstwo i zgodę kubańskiej federacji na zmianę (podobnie jak zgoda kraju, który przyjmuje sportowca do siebie). Należy też uregulować opłaty związane ze zmianą kadry (15 tysięcy franków szwajcarskich lub 25 tysięcy – w przypadku gdy zawodnik był seniorem w reprezentacji).

Kubańczyk mówiący w języku polskim to niecodzienne zjawisko. Poza ojczystym hiszpańskim i polskim, świetnie mówi po angielsku i włosku. Grając w Kazaniu, udało mu się opanować podstawy rosyjskiego. O naszym kraju wypowiada się w samych superlatywach i dość „oszczędnie” krytykuje swoją Ojczyznę, jak na sportowca w momencie największej dyspozycji, którego zawieszono na cztery lata. Powtarzał, że poza Kubą Polska jest jedynym krajem, którego barwy chciałby reprezentować. Stąd pochodzi jego żona, z którą doczekał się córeczki. Trzymam kciuki za jego grę w naszej drużynie narodowej!

4 thoughts

  1. Fajny wpis, jak zwykle.Potrafisz pisać tak, żeby zarazić zainteresowaniem jakimś tematem :).Mam do Ciebie pytanko, bo wiem, że kiedyś byłaś w Londynie…kojarzysz może czy takie autokary lotniskowe zatrzymują się na każdym przystanku, czy na żądanie? Ja jadę National Expressem kupionym na stronie easybusa…I wiesz może, ile zajmuje przejście 6 km? Za nic nie umiem sobie zorganizować wyjazdu, bo nie wiem, ile czasu zajmie sam spacer 🤔

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hej, dzięki wielkie!!! Nawet nie wiesz jak takie coś motywuje 😀 A jeśli chodzi o Londyn to podsyłam link do mojego wpisu o tym mieście na 1,5h zwiedzania. Było duuuużo chodzenia, bolały nogi ale chciałyśm zobaczyć to wszystko więc nie było wyboru 😀 Obliczałam według google maps, że przejdziemy 8km. Autokar Easy Bus zatrzymuje się na każdym przystanku, więc bez obaw 😉 Na Twoim miejscu rozpoczęłabym od Victoria Station – samo centrum i fajnie stamtąd zacząć trasę 🙂 Hmm, 6km? Zależy od terenu, Twojego tempa i ilości zdjęć, które chcesz popykać (u mnie jest ich milion, co wydłuża trasę :D), ale myślę, że jakieś 1,5h spokojnym tempem. Tylko pamiętaj, że to 6km na google maps nie jest aż tak dokładne – ja obliczyłam, że mamy przejść pierwszego dnia 8km, a przeszliśmy 13 bo nie liczyłam motania się na lotnisku, dużych stacji metra, itd. No i 8km wytyczonych przez Google Maps (które okazało się 13km) zajęło nam cały dzień. No ale zatrzymywałyśmy się po drodze milion razy. W moim wpisie masz dokładną mapkę co po kolei zobaczyć – może się przyda 🙂 https://wyjechawszy.com/2018/04/12/co-zobaczyc-w-londynie-w-24h-darmowe-atrakcje-i-gotowa-trasa/

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s