U Was to chyba zimno, co? Zazwyczaj w ten sposób rozpoczyna się rozmowa z kimś, kto dowiaduje się, że jestem z Polski. Często pojawia się również: Z Polski? O! Lewandowski! łamane na Jan Paweł II. Zdarzają się osoby, których wiedza o naszym kraju naprawdę mnie zadziwia – w pozytywnym (Kolumbijczyk wymieniający skład reprezentacji polskiej na Mistrzostwach Świata Piłki Nożnej w 1986), jak i negatywnym tego słowa znaczeniu (pewien Pan: Polska? A to nie jest gdzieś w Rosji? Ja: Kiedyś było).

Zaskakują Kubańczycy, którzy pytali jak trzyma się Jaruzelski. Na Karaibach znają też Kopernika. Argentyńczyk, z którym pracowałam w Kolumbii, puszczał z telefonu muzykę Chopina i wychwalał ją bez końca. Podczas pierwszych rozmów z kolegami z tak odległych krajów nigdy nie przypuszczałam, że przejadą się kiedyś rowerem po Kaszubach, wpadną na grilla u mnie w altance i pograją we flanki z moimi znajomymi. Jakie były ich wrażenia z podróży po Polsce?

POZNAĆ NASZ KRAJ, CZYLI?

Nie ukrywam, że z chęcią odwiedzam słynne miejsca turystyczne podczas wyjazdów za granicę, choć znacznie ważniejsze jest dla mnie poznanie stylu życia mieszkańców. Jakie mają spojrzenie na świat? Gdzie spędzają czas wolny? Które problemy w kraju najbardziej im doskwierają? Czy posiadają zwyczaje przewijające się w ich życiu na co dzień?

20170617_041116

Kiedy ktoś odwiedza mnie w Polsce odnoszę wrażenie, że tego samego oczekuje ode mnie. Być może wychodzę na ignorantkę ale co im po tym, że zjedzą kaczkę po polsku z konfiturą wiśniową w najznakomitszej restauracji serwującej tradycyjne polskie dania, skoro ta potrawa w moim domu należy raczej do rzadkości? Nie twierdzę, że nie warto jej spróbować ale staram się również pokazać jeden z najlepszych kebabów w Gdańsku, do którego wpadamy po powrocie z imprezy. Tradycja studencka, jakby nie było!

Oczywiście moje transfery z innych krajów nie wyjeżdżają z Polski bez spróbowania żurku, gołąbków, placków ziemniaczanych, schabowego i  pierogów, które często goszczą na polskich stołach. W rankingu u znajomych prowadzą racuchy jabłkowe mojej mamy, która ratuje sytuację (nie mam zbyt wiele wspólnego z gotowaniem i kiedy pojawiam się w kuchni to najwyraźniej dlatego, że zabłądziłam). Ich wizyty nie obejdą się też bez degustacji tutejszych napojów wysokoprocentowych. Każde przecholowanie to dobra okazja na zaprezentowanie kolejnego, równie ważnego elementu kuchni polskiej – rosołu.

Kolejną kwestią jest zwiedzanie miasta. O ile dane miejsca posiadają naprawdę ogromną ofertę muzeów i galerii to niekoniecznie będzie to coś równie interesującego dla kogoś z Ameryki Południowej, zazwyczaj niebędącego w temacie historii i kultury naszego kraju. Znakomitym rozwiązaniem są Free Walking Tour organizowane w wielu polskich miastach. To dwugodzinne spacery z przewodnikiem (w różnych językach) opierające się przede wszystkim na ciekawostkach związanych z danym miejscem. Dostarczają wielu informacji w przypadku krótkiej wizyty w Polsce i stanowią dobre wprowadzenie do zwiedzania reszty. Teoretycznie wycieczki są darmowe ale przewodnicy utrzymują się z napiwków.

53604813_800904130290239_7043993532217950208_n
Kiedy starasz się upamiętnić wizytę znajomych w Polsce ale najwyraźniej coś nie wyszło

Wiadomo, że plan zwiedzania to rzecz gustu ale mając niewiele czasu na poznanie moich rewirów nie zabrałabym obcokrajowca do Muzeum Kaszubskiego (choć uważam, że wystawy są tam ciekawe). Znacznie lepiej sprawdzi się wycieczka rowerowa po wspomnianych terenach, objaśnienie kaszubskich zwyczajów, nauka paru wyrażeń w tym języku, porządny regionalny obiad, latem wypożyczenie kajaku, a zimą kulig z prawdziwego zdarzenia.

20170615_170654

Nie twierdzę, że należy unikać miejsc turystycznych – nie o to chodzi. Pokazałam im sporo miejsc w Polsce, które są przepiękne i interesujące, a jednocześnie licznie odwiedzane przez tłumy osób. Po prostu warto znaleźć jakiś balans i zaprezentować też trochę polskiej codzienności. Jakie są dowody na to, że poznawanie Polski w taki sposób jest dla nich ciekawe? Siedząc przy piwie w Bogocie z grupą Kolumbijczyków Juana zapytano o to, co najlepiej wspomina podczas swojego wyjazdu do Europy. Chwila, w której usłyszałam, że są to urodziny mojego wujka z toną jedzenia była bezcenna. Polska gościnność robi furorę.

CO JESZCZE ZASKAKUJE ICH W POLSCE?

Powitanie. Co kraj to obyczaj, dlatego tym razem odniosę się jedynie do osób z Ameryki Południowej. Polacy nieznający się zbyt dobrze zazwyczaj podają sobie dłoń na powitanie. W Kolumbii i Ekwadorze z marszu wita się z nieznajomymi dwoma buziakami w policzek. Z racji tego, że składając życzenia Polakom zazwyczaj całuje się w policzek trzy razy to przy powitaniu z Kolumbijczykami witałam się trzema, a oni dwoma. Wychodził z tego jakiś słaby i niezręczny taniec – trochę jak kiwanie się na boki, nie bardzo wiedząc kiedy przestać.

Kapcie. Zaskakiwały ich chyba bardziej niż polska gościnność i nieraz wciskano im je w Polsce u kogoś na odwiedzinach. Ich reakcje były bezcenne.

Piwo z sokiem. Do samego przyjazdu żyli w przekonaniu, że ich wkręcam i upierali się, że takie połączenie nie istnieje. Kiedy zobaczyli na własne oczy, że to prawda posypały się setki pytań w stylu: ale dlaczego?

Ceny w sklepach. Podczas każdego Eurotripa znajomych Polska stanowi miłą odmianę dla portfela. Często dokupowali kolejny bagaż w przypadku lotu powrotnego.

Tłumaczenie filmów w telewizji za pomocą lektora. Wielokrotnie pytali się jak to możliwe, że filmy tłumaczone są tylko i wyłącznie jednym głosem. Nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo dziwi ich to, że w polskiej telewizji nie ma miejsca na dwóch lektorów – o damskim i męskim głosie.

Wałęsa? To on nie był starszy? Takie pytania usłyszałam od kolegi z Kolumbii podczas spaceru po Gdańsku przed ubiegłymi wyborami prezydenckimi, kiedy mijaliśmy plakat Jarosława Wałęsy.

Domek do góry nogami w Szymbarku. Wielu z Was pewnie nawet nie słyszało o takiej atrakcji – wyobraźcie więc sobie moją minę, kiedy pytali o niego znajomi z Turcji – to miejsce pojawiało się w ich kraju na wielu memach.

20151121_154621

PIERWSZE I NIEKONIECZNIE NAJLEPSZE WRAŻENIA: 

Im bardziej staram się pokazać mój kraj z jak najlepszej strony, tym bardziej mi to nie wychodzi – choć trzeba przyznać, że odwiedzający wyjeżdżali z Polski zachwyceni. Gdyby jednak ich wizyta ograniczyła się do pierwszego dnia to pewnie nigdy by tu nie wrócili.

Niezbyt miło wspominam pewien autobus z Warszawy do Gdańska. Okazało się, że zabrakło wtedy miejsca dla mnie i koleżanki, która właśnie przyleciała do Polski. Kolejny autobus również nie uporał się z liczbą poszkodowanych przez błąd w systemie rezerwacyjnym. Chyba nie muszę dodawać, że skoro kolejność wejścia była decydująca to na parkingu w Młocinach rozpętała się prawdziwa walka o przetrwanie. Pojawiło się wiele niezbyt pochlebnych, acz tradycyjnych polskich słówek w kierunku osób, które wepchnęły się w wyimaginowaną kolejkę.

Czekając na kolejnego busa podeszłyśmy do Żabki po bułkę, przy której dwóch panów wyrażało wzajemną niechęć do siebie, podbijając sobie coraz to nowsze lima na twarzy. Trzeci autobus o dziwo dysponował dla nas miejscem. Szkoda, że obok kierowcy z klimą podkręconą na maksa, pomagającą mu się rozbudzić. Kiedy w końcu dotarłyśmy, moja miejscowość przywitała nas dobitnym zapachem nawożonych pól, który unosił się do dnia wyjazdu. O ile takie sytuacje były raczej zabawne, to zdarzył się też niemiły incydent. Jeden z kolegów został okradziony – a przecież to Kolumbia jest tak bardzo niebezpieczna…

Pamiętam też jak pytali się mnie o pogodę wiosną. Kiedy przyjechali, pomogłam im wnieść walizkę wypełnioną letnimi rzeczami. To było w maju 2017, kiedy w Gdańsku spadł śnieg…

13219719_1048380838548859_911283350_n
Kiedy mój tata obiecuje koledze z Kolumbii, że pierwszy raz zje grillowaną kiełbaskę ale pogoda nie dopisuje

JĘZYK POLSKI – WALCZĄ JAK MOGĄ!

Na świecie krąży przekonanie o tym, że polski to najtrudniejszy język świata. Wielu obcokrajowców poddaje się zaraz po tym, jak demonstrujemy polską wersję HelloCześć nie należy do najłatwiejszych słów. Starałam się im ułatwić życie, sięgając po inne –siema. Wyleciało mi z głowy aby wspomnieć o tym, że takie przywitanie ze starszą ekspedientką po wejściu do sklepu nie bardzo pasuje. Nie zapomnę też, kiedy podczas Work&Travel koledzy prosili abym nauczyła ich kilku zdań po polsku żeby zagadać do Polek na wyjeździe. Chęci były. Z pięknie dziś wyglądasz powstało biednie dziś wyglądasz. Pewnie zdziwiły się też, że mają piękne uszy (wnioskuję, że miały być oczy, choć może kolegom podobały się i uszy).

Za każdym razem kiedy podnosili kieliszek krzyczeli coś w stylu krokowia, co w późniejszych godzinach przerodziło się w korkowe. Tłumaczyłam, że u nas mówi się na zdrowie, choć ich wersja tego wyrażenia to kolejne polskie słówko, które być może im się przyda.

Wielokrotnie udowadniali mi jednak, że potrafią ogarnąć nasz język. Idealnie wyłapali w mojej rozmowie z koleżanką o matkoooo!, które użyli w późniejszym czasie w perfekcyjnym momencie. Podczas ostatniej wizyty kolejnych transferów strasznie wiało, więc udało im się też zapamiętać popularne określenie tego, co działo się wtedy na zewnątrz – powtarzane bez przerwy w autobusie: ale p*zga. 

Nie zapomnę też momentu, w którym jedna z koleżanek z Ekwadoru dowiedziała się, że jestem z Polski i zaśpiewała mi refren piosenki Jesteś szalona. Kolega z tego samego kraju nie był gorszy – karaoke Na szczycie Grubsona nie stanowiło dla niego większego problemu.

Obiecali, że wrócą. Część nawet dotrzymała słowa i wpadła do Polski po raz drugi! Licząc dni do kolejnych odwiedzin znajomych z innych krajów czekam na Wasze komentarze – czym zaskakuje obcokrajowców Polska? Co według Was powinno stanowić obowiązkowy punkt wizyty w naszym kraju?

iefvk

2 thoughts

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s